66

Jak kafelki to tylko w łazience. W Windows już one nie pasują

Kafelki miały naprawdę sporo sensu, kiedy mobilny Windows funkcjonował w roli trzeciego gracza na rynku komórkowych OS-ów. Microsoft jednak stracił swoją szansę na utrzymanie tego stanu - zasadniczo na własne życzenie.

Sporo jednak zmieniło się od czasu premiery Windows 10. W międzyczasie okazało się, że Windows 10 Mobile nie jest aż tak dobry jak oczekiwali tego fani i rozpoczęła się szybka wędrówka platformy po równi pochyłej. Z perspektywicznego, trzeciego gracza na rynku mobilnych OS-ów, Microsoft uczynił z komórkowych okienek wielkiego przegranego, który mógł wytrzymać presję cały czas zyskujących na sile Androida oraz iOS. Słabe urządzenia z Windows 10 Mobile i paskudne błędy w samym oprogramowaniu szybko doprowadziły do upadku pomysłu na mobilną ofensywę.

Pisząc o kafelkach w czasach, gdy mobilny Windows coś znaczył podkreślałem, że doceniam pomysł na hierarchizację treści, które użytkownik mógł umieszczać w obszarze dedykowanym kafelkom. Różne rozmiary oznaczały właśnie „ważność” programów, do których one się odnosiły. Czym większy kafel, tym istotniejszej aplikacji dotyczył – przy okazji prezentując skrócone stany tychże: wiadomości, informacje, itp. Czym mniejszy kafel, tym mniejszą wagę dla nas reprezentował – najmniejszy oprócz emblematu aplikacji wyświetlał najczęściej jedynie ilość powiadomień do odczytania.

W Windows 10 kafelki jednak mocno straciły na znaczeniu

O ile Windows 8 i Windows 8.1 niejako wymuszały korzystanie z kafli, tak już Windows 10 próbował je pogodzić przywracając częściowo funkcjonalność Menu Start znaną chociażby z Windows 7. Szybko okazało się, że kafle na typowych komputerach osobistych wcale nie są potrzebne – zwłaszcza, gdy przywrócono dobrze znane i lubiane już wcześniej rozwiązanie. Kafelki, mimo że są w stanie wyświetlać znacznie więcej przydatnych informacji – wcale nie wygrywały w konkurencji z listą aplikacji oraz tradycyjnymi przyciskami.

Windows kafelki

Wyszło na to, że kafelki – jeżeli są już przydatne, to głównie na mniejszych ekranach z możliwością sterowania dotykiem. Uwierzcie mi, że uwielbiałem je w mobilnym Windows – niekoniecznie przepadałem za nimi w Windows 8 czy Windows 8.1. One były zasadniczo… przymusem, ale na dużym ekranie bez funkcji dotykowych traktowałem je bardziej jak marnotrawstwo przestrzeni. Wszędzie tam, gdzie obszar roboczy był znacznie ograniczony i wręcz wymagana była jego optymalizacja: kafelki potrafiłem docenić.

Microsoft nie zdecydował się także na „rozszerzone kafelki”

Jeżeli pamiętacie projekt McLaren (Nokia Lumia), to zapewne wiecie o czym za chwilę opowiem. „Eksplodujące kafelki”, prototypowa implementacja czegoś na wzór 3D Touch z iPhone’ów mogła być świetnym kierunkiem rozwoju kafelków w ogóle – zdziwiony byłem jednak tym, że Microsoft ostatecznie nie zdecydował się na rozwój tego mechanizmu w kolejnych odsłonach mobilnego Windows. Niektórzy widzieli w tym spore możliwości również w kontekście komputerów osobistych – ale oczywiście z uwzględnieniem bardziej naturalnych form obsługi tych urządzeń.

Z niewiadomych przyczyn jednak Microsoft porzucił ten pomysł, a sama Lumia McLaren pozostała w fazie prototypu. W sieci można jednak znaleźć materiały wideo prezentujące ten telefon.

Jak to będzie z tymi kaflami?

Brzydko by było teraz wycofywać się rakiem z pomysłu na kafle. Microsoft najpewniej tego nie zrobi – ale pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że niestety, ale nie wytrzymują one konkurencji z przywróconymi w Windows 10 przyciskami, listami aplikacji. Prawda jest taka, że nikt w tym momencie nie potrzebuje kafli.