31

Już wiem czego brakuje mi w Spotify

Używam Spotify od polskiego debiutu i mógłbym wytknąć usłudze wiele błędów. Jedne udaje się naprawić kolejną aktualizacją, dodać funkcję której mi brakuje – a czasem zaimplementować problem, którego wcześniej nie było. Ale jest jedna rzecz, której brak odczuwam mi od początku i cicho wierzę, że kiedyś się pojawi. Społecznościowy charakter usługi. Chciałbym Wam się do czegoś przyznać. […]

Używam Spotify od polskiego debiutu i mógłbym wytknąć usłudze wiele błędów. Jedne udaje się naprawić kolejną aktualizacją, dodać funkcję której mi brakuje – a czasem zaimplementować problem, którego wcześniej nie było. Ale jest jedna rzecz, której brak odczuwam mi od początku i cicho wierzę, że kiedyś się pojawi. Społecznościowy charakter usługi.

Chciałbym Wam się do czegoś przyznać. Od 2007 roku używam last.fm. Owszem, miałem dłuższe przerwy, dlatego moje 105 tysięcy odtworzonych utworów nie zrobi na nikim wrażenia. Nigdy też nie zostawiałem komputera, z którego od rana do wieczora leciała muzyka. Od kilku lat słucham jej na słuchawkach, co pewnie też stanie się Waszą codziennością kiedy w domu pojawi się mały człowiek. Ale dzięki last.fm łatwiej obracać mi się w towarzystwie osób słuchających tych samych, niepopularnych dźwięków. A to w moim przypadku oznacza łatwiejszy dostęp do informacji o premierach lub zwyczajnym polecaniu fajnych płyt czy numerów przez znajomych.

I choć last.fm jest już praktycznie trupem, to bardzo chciałbym aby Spotify spróbowało chociaż zaimplementować część rozwiązań z tamtego popularnego niegdyś serwisu.

Po pierwsze – aktualnie odtwarzane utwory. Prawa szpalta, jest. Z jednej strony intuicyjna, bo zielony głośniczek oznacza odtwarzany właśnie przez znajomego utwór. Działa! W trakcie pisania tego tekstu proszę Tomka żeby sprawdził mój status na swojej prawej szpalcie. Pyta czy od trzech dni nie słuchałem muzyki, bo tak informuje go Spotify. Używam Spotify mniej więcej przez pół dnia każdego dnia. Zero informacji, podczas gdy last.fm jasno pokazuje każdy utwór, który przesłuchałem przez ostatnich kilkadziesiąt godzin. Nie mam i nigdy nie miałem ustawionej sesji prywatnej. Słabo.

Niby na Facebooku jest opcja podglądania aktualnie słuchanych przez znajomych utworów, ale sam poblokowałem wszystko co jest z nią związane. Albo spamowało to „Fejsa”, albo chowało się gdzieś w miejscach, w które na Facebooku nigdy nie zaglądam.

Po drugie – najczęściej słuchani wykonawcy. Niby jest na Spotify taka zakładka, ale przynajmniej u mnie aktualizuje się jak chce. Czasem pokazuje faktycznie słuchanych przeze mnie ostatnio artystów, czasem sięga gdzieś do przeszłości, zupełnie zapominając o tym, że przecież powinni pojawić się tam inni twórcy muzyki. Nie wiem też na jakiej zasadzie ona działa. Ostatni najczęściej słuchani wykonawcy. Ostatnio słuchani wykonawcy ogólnie?

Spotify

Po trzecie – jakiekolwiek statystyki. Wchodzę sobie na profil Tomka, widzę tylko ostatnio słuchanych wykonawców, publiczne playlisty i obserwowane osoby. Wzorem last.fm chciałbym widzieć tam ulubionych wykonawców i ranking utworów. Zapytacie – „ale po co?”. Byłbym dzięki temu w stanie dowiedzieć się ze Spotify jaką muzykę lubi Tomek. Ostatnio słuchani wykonawcy nic mi nie mówią i w żaden sposób nie nakreślają jego gustu muzycznego. Zerkam na swoje last.fm. 9 tysięcy odtworzeń utworów wykonawcy Dissection raczej jasno mówi o tym, że lubię trochę ostrzejszą muzykę. Nawet jeśli przez ostatnie 3 dni słuchałem muzyki klasycznej.

Prawa szpalta w aplikacji stacjonarnej. Sam w sumie nie wiem po co ona tam jest. Jeden wielki śmietnik. Raz pokazuje aktualnie słuchane utwory, najczęściej jedynie części znajomych. Innym razem udostępnione płyty czy numery. W dodatku trochę chaotycznie, bo gubi się gdzieś ułożenie tego wszystkiego w jakąś logiczną czasową całość. Widać, że Spotify podglądało Facebooka i jego nielogiczne algorytmy wyświetlania danych w feedzie.

Chciałbym, by usługa strumieniowania muzyki była połączeniem odtwarzacza z bogatą biblioteką utworów, myspace’owym podejściem do profili twórców i społecznościowymi pomysłami z last.fm. Wspomniany „last” podpowiedział mi swego czasu znajomych, z którymi przez te wszystkie lata utrzymuję typowo muzyczny kontakt. I to było super. Mam nadzieję, że kiedyś doczekam się takiej usługi – wtedy od razu oddam im swoje pieniądze.

grafika: 1, 2