24

Już niedługo główny biznes Google może być ulokowany poza internetem

Jest jeden istotny element, który odróżnia Google od innych wielkich firm, które powstały i rozwijają się tylko w internecie, takich jak Facebook. Domyślacie się o co chodzi? O projektowanie fizycznych produktów, które są całkowicie eksperymentalne i wyprzedzają swoje czasy, ale mają szansę stać się absolutnym numerem jeden, wiodącym produktem w danej kategorii, tak jak kiedyś […]

Jest jeden istotny element, który odróżnia Google od innych wielkich firm, które powstały i rozwijają się tylko w internecie, takich jak Facebook. Domyślacie się o co chodzi? O projektowanie fizycznych produktów, które są całkowicie eksperymentalne i wyprzedzają swoje czasy, ale mają szansę stać się absolutnym numerem jeden, wiodącym produktem w danej kategorii, tak jak kiedyś stało się z wyszukiwarką Google, ma którą można narzekać, wytykać błędy, jak tworzenie bąbli informacyjnych, ale jest niezaprzeczalnie bezkonkurencyjna. Co się stanie gdy Google zawładnie również światem za naszym oknem, a nie tylko tym widzianym przez taflę monitora?

Zacznijmy stopniowo, żeby dojść do sedna sprawy. Zacznijmy od okularów Google, czyli Google Glasses. To wciąż projekt, który ma wspierać, uzupełniać dotychczasowo dostępne usługi. Facebook również planuje działania tego typu, wiele mówi się o powstaniu telefonu Facebooka. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, że okulary to zupełnie innego rodzaju projekt. Zamiast sięgać po ogólnie znaną i dostępną technologię, firma z Mountain View chce zaproponować nam całkowicie coś innego. Coś czego jeszcze nie znamy.

 

Mam wiele wątpliwości na temat jakości tego projektu, o których pisałem już na łamach Antyweb. Pokrótce przypomnę, że w bardzo lekkich okularach, ewentualnie w innym urządzeniu na nich montowanym, nie da się upchnąć ani takiej jakości aparatu czy procesora o takiej mocy obliczeniowej jak we współczesnych telefonach, ani baterii, która to wszystko zasili. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że pod względem jakości, będzie to krok wstecz. Za to nowy rodzaj interakcji, możliwość sięgnięcia po informację w dowolnej chwili, mając obie ręce wolne (lu zajęte, jak kto woli), to zupełnie nowa jakość i ogromny krok w przód. Jeśli projekt się powiedzie, to nastąpi pewnego rodzaju przełom. Najpierw mieliśmy komputery stacjonarne podłączone do internetu, potem pojawiły się urządzenia mobilne, pozwalające sięgać po informacje poza domem, czyli głównie smartfony. Była to spora zmiana i wiele mówi się o tym, że w najbliższych latach transfer internetu mobilnego przewyższy transfer internetu w naszych domach. Tego rodzaju okulary mogą być następnym tego rodzaju przełomem. Dostęp do informacji bez względu na wykonywaną czynność, w czasie jazdy na rowerze, prowadzenia samochodu, gry w tenisa. Zawsze i wszędzie.

Warto też uświadomić sobie, że na razie widzieliśmy pierwsze prototypy. Droga od zwykłego dumbphone do dzisiejszych smartfonów też nie była wcale krótka ani łatwa. Telefony sprzed dwóch czy czterech lat wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiejsze Samsung S3 czy HTC One X. Jak będzie wyglądała piąta generacja Google Glasses? Ciężko sobie nawet wyobrazić. Jedno jest pewne, jest to zupełnie innej rangi projekt niż telefon Facebooka i jeśli uda się go wprowadzić w życie, ludzie mogą zacząć korzystać z usług Google, takich jak Gmail, Google Maps czy Google+ tylko dlatego, że będą używali okularów Google, anie odwrotnie. Z telefonem Facebooka tak się na pewno nie stanie, będzie on stanowił jedynie przedłużenie serwisu, a nie powód, żeby z niego korzystać.

Jednak okulary to drobiazg w porównaniu do samochodów poruszających się bez kierowcy. Ten pomysł, chociaż na pierwszy rzut oka niepozorny, może wywrócić do góry nogami sposób w jaki się poruszamy, a to jest przecież przeogromny biznes. Samochód jako taki, to jeden z ważniejszych wynalazków w historii. Wystarczy pomyśleć, że usługi jakie dziś oferują taksówkarze będą dostępne niemal w cenie samego paliwa, w końcu komputer się nie męczy, nie potrzebuje przerw i odpoczynku. Może okazać się, że posiadanie samochodu w dzisiejszym rozumieniu przestanie być opłacalne. Zamiast parkować na mieście, po prostu wsiadamy do pierwszego lepszego samojezdnego auta, mówimy gdzie chcemy dotrzeć i w spokoju czytamy na tylnym siedzeniu, gdy Google Car dowiezie nas tam gdzie chcemy w zasadzie w cenie samego paliwa, czyli tak jak byśmy sami dojechali, własnym środkiem transportu. Posiadanie prawa jazdy okaże się dla większości osób zbędne. Zmniejszy się ilość korków i wypadków na drodze. Ciężko ogarnąć ile zmian pociąga za sobą taki koncept. A może taki środek transportu będzie jeszcze tańszy niż paliwo, bo będziemy w środku oglądali reklamy? ;-)

Co ciekawe, to właśnie Google zaprezentował działający prototyp samojezdnego auta, nie żadna firma motoryzacyjna. A przecież jest to produkt całkowicie oderwany od tego, co obecnie oferuje Google. Oczywiście, zapewne jest mocno powiązany z Google Maps, samochody muszą mieć wbudowaną nawigację. To, że ta sama firma rozwija mapę całego świata i samojezdny samochód tylko pomaga. Zapewne opisywane wczoraj na AW trójwymiarowe mapy czy rozbudowywanie StreetView tylko Google w tym zdaniu pomoże, ale dla osoby wsiadającej do samochodu w celu dojechania do kina, ta usługa jest całkowicie nie niezwiązana z tym, co do tej pory oferowało Google.

W zasadzie samojezdny samochód wystarczy, żeby Google stało się taką potęgą w komunikacji miejskiej i nie tylko, jak obecnie jest nią w internecie. Wystarczy to odpowiednio rozegrać i dla konkurencji będzie „po jabłkach”. Ciężko teraz z takim projektem wystartować konkurencji, jeśli trzeba całą technologię opracować od zera. Tutaj warto zdać sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy. Nie wiemy ile jeszcze takich projektów Google prowadzi w całkowitej tajemnicy w swoich laboratoriach. Przecież i samojezdny samochód i okulary Google zostały zaprezentowane w bardzo późnej fazie, kiedy w zasadzie wszystko co miało działać, działało. W jednym ze stanów US samochody Google są już dopuszczone do ruchu. Skoro firma z Mountain View nie ma oporów przed podejmowaniem wyzwań całkowicie oderwanych od obecnej linii usług, wchodzenia na obszary, na których jeszcze nikt wcześniej nie był, ciężko nawet przewidywać co jeszcze możemy zobaczyć w najbliższym czasie. Być może są już gotowe, w sensie prototypów, ale na tyle zmieniają sposób myślenia, że Google poczeka na odpowiedniejszy moment, żeby je zaprezentować.

Trzeba by być naiwnym, żeby myśleć, że Google pracowało tylko nad okularami i samochodem i właśnie odkryło wszystkie swoje karty. Skoro te dwie koncepcje zostały doprowadzone do formy używalnych prototypów, to jest dziesiątki innych we wcześniejszych stadiach rozwoju i setki nieudanych i zarzuconych pomysłów. W końcu środków do badań im nie brakuje. Nie ma chyba mądrzejszej inwestycji, niż w rozwój i tworzenie oraz przejmowanie nowych fragmentów rynku.

Dlatego może się okazać, że za lat 10 albo 15 Google stanie się prawdziwą potęgą, a to co widzimy dzisiaj będziemy wspominać jako wczesne początki firmy. Oczywiście, wiele rzeczy do tego czasu może się wydarzyć, ale nie widzę w tej chwili innego konkurenta, który dysponuje równie wielkimi środkami i prowadzi tak nietuzinkowe badania nad nowymi koncepcjami jak Google (być może ktoś robi to w pełnej tajemnicy). Apple może być potentatem tabletów, telefonów i komputerów na raz, ale nawet to i bycie najbogatszą firma na świecie będzie zaledwie fraszką i tymczasowym sukcesem, jeśli Google uda się przejąć większość komunikacji, jaką będziemy się poruszać. Brzmi jak science fiction? To zastanówcie się jak wyglądał świat przed powstaniem internetu i telefonów komórkowych, większość z nas powinna to jeszcze pamiętać. To nie było wcale tak dawno temu :-)

Źródła grafik według kolejności: [1], [2], [3], [4], [5], [6].