8

Jutro kończy się drugi sezon The Walking Dead – Clementine czekają ciężkie chwile

Nie ukrywam, że na początku 2014 roku, jako najbardziej oczekiwane przeze mnie wydarzenie w świecie gier wskazywałbym właśnie zamknięcie drugiego sezonu The Walking Dead. Już jutro dowiemy się, jakie wydarzenia zamkną historię Clementine, która stała się bohaterką serii Telltale Games. Wyszło to na dobre czy na złe? UWAGA, W OSTATNIM AKAPICIE ZNAJDUJE SIĘ SPOJLER. PEŁNO […]

Nie ukrywam, że na początku 2014 roku, jako najbardziej oczekiwane przeze mnie wydarzenie w świecie gier wskazywałbym właśnie zamknięcie drugiego sezonu The Walking Dead. Już jutro dowiemy się, jakie wydarzenia zamkną historię Clementine, która stała się bohaterką serii Telltale Games. Wyszło to na dobre czy na złe?

UWAGA, W OSTATNIM AKAPICIE ZNAJDUJE SIĘ SPOJLER. PEŁNO JEST ICH TEŻ W EMBEDOWANYM ZWIASTUNIE

Finałowy odcinek drugiego sezonu The Walking Dead ukaże się 26 sierpnia w wersji na PC, Macintoshe, PlayStation 3 i PlayStation Vita (w regionie SCEA, bo w Europie wyląduje dzień później). 27 sierpnia gra wyląduje na Xboksie 360, a 28 sierpnia na urządzeniach z iOS. Jak widać Telltale z czasem udało się wyrównać daty premier na tyle, że można mówić o jednoczesnym wypuszczaniu gry na wszystkie platformy, co zasługuje na pochwałę.

Druga odsłona odcinkowej serii niezbyt radosnych przygód w świecie opanowanym przez zombie spotkała się z pewną dozą krytyki, którą pierwszy sezon ominął. Przede wszystkim wskazywano na brak wyraźnych charakterów, mało emocjonujące wydarzenia, które w założeniach miały być dramatyczne czy płaskie postaci. Niezbyt zachęcające opinie. Jeżeli chodzi o moje zdanie, to wydają mi się zresztą zupełnie przesadzone. Owszem, w paru miejscach zabrakło trochę ognia, ale któż jest doskonały? Nawet w genialnym pierwszym sezonie zdarzały się drewniane momenty.

Pamiętam dokładnie jak wyglądały nastroje przed końcem pierwszego sezonu The Walking Dead. Wiele osób, bardzo słusznie, wskazywało, że czwarty epizod niewiele wnosił do historii. Że było to kręcenie się w kółko, nie mające wpływu na fabułę. Dwie bomby spuszczano na nas w ostatnich kilkudziesięciu sekundach. Podobnie było w czwartym odcinku drugiego sezonu. Stąd jestem dosyć spokojny.

Znów – wiele osób narzeka, że brakuje w przygodach Clementine głównej linii fabularnej. Zgoda, brakuje. Jednakże nastroje, jakie kreuje Telltale Games, posługując się hasztagiem #myclementine, a także fragmenty zwiastuna ostatniego odcinka świadczą o tym, że deweloper znów wie co robi, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co przekonało do siebie ludzi w pierwszym sezonie – wrażenie tego, że podejmowane decyzje o nas świadczą. Nie musimy mieć wpływu na przebieg wydarzeń, ale dobrze jest mieć poczucie, że ktoś zwraca na nas uwagę.

Dokładnie na to mam nadzieję w „No Going Back”. Poza tym, wizja dziecka przebijającego się przez śnieżycę z niemowlakiem na rękach mrozi mi krew w żyłach. Tak, obawiam się, że deweloper każe mi tego brzdąca rzucić zombie na pożarcie. Nie, nie żartuję.