28

Jeżeli w ten standard komunikacyjny pcha się Apple, to… coś jest na rzeczy

O standardzie LiFi mówi się od dawna – w prostym założeniu ma to być rozwiązanie komplementarne dla popularnego WiFi. Technologia ta opiera się na wykorzystywaniu zakresów światła widzialnego – wcześniejsze doniesienia badaczy nad LiFi pozwoliły uwierzyć, że w najbliższych latach może czekać nas bezprzewodowa rewolucja, jednak dotychczas nikt szczególnie nie zawracał sobie tym głowy. Aż […]

O standardzie LiFi mówi się od dawna – w prostym założeniu ma to być rozwiązanie komplementarne dla popularnego WiFi. Technologia ta opiera się na wykorzystywaniu zakresów światła widzialnego – wcześniejsze doniesienia badaczy nad LiFi pozwoliły uwierzyć, że w najbliższych latach może czekać nas bezprzewodowa rewolucja, jednak dotychczas nikt szczególnie nie zawracał sobie tym głowy.

Aż przyszło Apple…

Jak podaje AppleInsider, od wersji 9.1 systemu iOS, pojawiają się wzmianki o „LiFiCapability”, a zatem jednoznacznie wskazuje to na ślady potencjalnego wykorzystania tej technologii być może w nadchodzących urządzeniach Apple. AppleInsider udało się ustalić prawdziwość tych wzmianek w systemie, zatem jest to informacja absolutnie pewna – pytanie tylko, co z tym zrobi producent – ten może, ale wcale nie musi jej głębiej wdrażać do swoich sprzętów.

Specjalne źródła światła zdolne obsłużyć LiFi wykorzystują światło widzialne do zachowywania się jak typowy punkt dostępowy – w niewidoczny dla ludzkiego oka sposób mogą modulować światło tak, by następnie odpowiednie sygnały zostały zinterpretowane przez urządzenie jako porcje danych. Całkiem obiecujące są osiągi LiFi – ta technologia pozwala osiągnąć teoretyczną przepustowość do 224 gigabitów na sekundę. Biorąc pod uwagę nawet to, że początkowo ten standard nie pozwoli nawet zbliżyć się do tego maksimum – będzie to całkiem sporo, a nie zapominajmy o tym, że jest to rozwiązanie nie wykluczające WiFi, ale je uzupełniające, jak wskazałem na początku tego tekstu.

person-woman-apple-iphone

Sytuację wokół Apple i LiFi rozgrzewa fakt, że w 2013 roku firma złożyła wniosek patentowy, w którym opisuje metodę „optycznej modulacji z wykorzystaniem sensora obrazu”. Co to oznacza? iPhone lub iPad będą mogły obsłużyć LiFi za pomocą aparatów fotograficznych. Całkiem sprytne przemyślane. W zamyśle Apple będzie to metoda na korzystanie z LiFi wewnątrz budynków – na przykład w naszych domach.

Wyższa efektywność standardu, niezłe prędkości i łatwość użycia mogą zrewolucjonizować sieci bezprzewodowe w ogóle i zmienić sposób, w jaki sposób łączymy się z Internetem. Biorąc pod uwagę popularyzację żarówek LED (i fakt, że te, które już są obecne na rynku mogą zostać zaadaptowane do tej technologii), sprawa może się okazać strzałem w dziesiątkę, choć tutaj wieściłbym sukces dopiero za kilka lat, nie wraz z następną generacją urządzeń z Cupertino. O ile w ogóle Apple włączy się do wyścigu o LiFi – w kwestii tego rozwiązania jest jeszcze naprawdę sporo do zrobienia. Popularyzacja dzięki dużemu graczowi na rynku technologicznym może tylko w tym pomóc – nie jest tajemnicą to, że często za Apple ciągną sznurek inni producenci technologii mobilnych (tak w sumie może być również z wyeliminowaniem gniazda słuchawkowego). A wtedy przed LiFi przyszłość robi się dosłownie i w przenośni… świetlana.

Grafika: 1