103

Jest nowy Nexus 5 i Android KitKat!

Stało się! Google zaprezentowało światu swój najnowszy smartfon z serii Nexus, który został stworzony przy współpracy z koreańskim LG. Przy okazji premierę ma również nowa odsłona systemu mobilnego Android w wersji 4.4 o słodkobrzmiącej nazwie KitKat! Tym razem obyło się bez premiery w błysku fleszy i przed obiektywami kamer wideo. Przypadek? Czy Google i inne […]

Stało się! Google zaprezentowało światu swój najnowszy smartfon z serii Nexus, który został stworzony przy współpracy z koreańskim LG. Przy okazji premierę ma również nowa odsłona systemu mobilnego Android w wersji 4.4 o słodkobrzmiącej nazwie KitKat! Tym razem obyło się bez premiery w błysku fleszy i przed obiektywami kamer wideo. Przypadek? Czy Google i inne firmy są w stanie zaskoczyć świat swoimi premierami?

Nexus 5 to najnowszy smartfon, stworzony przez Google i LG. Smartfon został wyposażony w ekran o przekątnej wynoszącej 4,95 cala i rozdzielczości Full HD. Tym samym wykonany w technologii IPS wyświetlacz może pochwalić się współczynnikiem PPI wynoszącym 445. Przed zarysowaniami chroni go Gorilla Glass 3 generacji. Sercem urządzenia jest procesor Qualcomm Snapdragon 800, którego zegary są taktowane częstotliwością 2,26 GHZ. Procesor wspiera również układ Andreno 330. Całość dopełnia 2 GB pamięci RAM, co obecnie jest standardem w przypadku topowych urządzeń.Nexus5_Front-Low

Funkcje multimedialne zapewniają dwa aparaty. Główny o matrycy 8 megapikseli i dodatkowy do wideorozmów o matrycy 1,3 megapikseli. Smartfon będzie wspierał zarówno łączność w standardzie 2G, 3G jak i 4G, czyli LTE. Nie mogło zabraknąć również modułu Bluetooth, Wi-Fi oraz NFC. Ten ważący 130 gramów telefon został wyposażony w akumulator o pojemności 2300 mAh, co według Google ma zapewnić czas rozmów do 17 godzin, działanie w trybie czuwania do 300 godzin i korzystanie z zasobów internetu przez 8,5 (Wi-Fi) oraz 7 godzin (LTE) na pojedynczym ładowaniu. Trzeba przyznać, że pojemność akumulatora rozczarowuje. Pozostaje wierzyć w możliwości programistów z Google, którzy stoją za najnowszą wersją systemu Android KitKat, który będzie odpowiadał za działanie smartfona.nexus5_1

Nexus 5 oferowany jest w dwóch wariantach. Wersja wyposażona w 16 GB pamięci wewnętrznej kosztuje 349 dolarów, czyli dokładnie tyle co Nexus 4 w analogicznej wersji. Na szczęście ktoś w Google poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że Google Drive jest dobrym rozwiązaniem do przechowywania multimediów. Jednak w wielu przypadkach użytkownikowi przyda się więcej pamięci wewnętrznej. Tym samym Nexus 5 będzie dostępny również w wersji z 32 GB pamięci wewnętrznej w cenie 399 dolarów.nexus5

Sam smartfon, jego specyfikacja techniczna i wygląd nie zaskoczyły i zaskoczyć nie mogły. Minęły już chyba bezpowrotnie czasy, gdy producent prezentował produkt, który nie pojawił się wcześniej w serwisach specjalizujących się w przeciekach, dotyczących urządzeń, które nie miały jeszcze swojej premiery. W tym aspekcie nie dziwi również fakt, iż o premierze Nexusa 5 dowiadujemy się z bloga firmowego Google.learn_android_2400

Jednak firma zaskakuje czym innym. Google, wraz z premierą, kontynuuje drogę, którą obrało prezentując Google Now. Smartfon, Android, produkty firmy mają wyprzedzać nasze potrzeby, podpowiadając nam rozwiązania i usługi, z jakich mamy chcieć za chwilę skorzystać. To właśnie na te aspekty Google położyło największy nacisk w spocie reklamowym swojego najnowszego smartfona. Urządzenia z serii Nexus nie mają być tylko sprzętem o topowej konfiguracji w bardzo dobrej cenie, ale także przepustką do ekosystemu usług, jakie oferuje firma.

http://youtu.be/hQ0XTJqFLIE

Taką ideę kolokwialnie mówiąc „kupuję” i patrząc na wszystkie za i przeciw (brak slotu kart microSD – co zawsze będzie dla mnie sporym minusem), Nexus 5 w wersji z 32 GB pamięci wewnętrznej to najciekawszy i chyba także najrozsądniejszy wybór spośród smartfonów z Androidem. Wyelminowano szklaną obudowę, która została zastosowana w poprzedniku i zaoferowano wersję 32 GB – czego chcieć więcej? Chyba wiem, co będę chciał znaleźć pod choinką, myślę że nie jestem osamotniony w takiej ocenie.

źródło: Google Blog