2

Jednak zmiana zdania – zawodnicy League of Legends mogą streamować inne gry

Firmy w ostatnich czasach, pod wpływem klientów, bądź opinii publicznej, uginają się jak drzewa na wietrze. Riot Games, twórcy League of Legends uchylili jedną z najbardziej niepopularnych decyzji ostatnich miesięcy. Przedwczoraj donosiłem na łamach Antywebu o dosyć kontrowersyjnej sprawie, z pogranicza biznesu, rozrywki, e-sportu i gier wideo. Sprawa rozchodziła się o popularnych zawodników, biorących udział […]

Firmy w ostatnich czasach, pod wpływem klientów, bądź opinii publicznej, uginają się jak drzewa na wietrze. Riot Games, twórcy League of Legends uchylili jedną z najbardziej niepopularnych decyzji ostatnich miesięcy.

Przedwczoraj donosiłem na łamach Antywebu o dosyć kontrowersyjnej sprawie, z pogranicza biznesu, rozrywki, e-sportu i gier wideo. Sprawa rozchodziła się o popularnych zawodników, biorących udział w lidze League of Legends Championship Series (LCS), z których wszyscy (o ile mi wiadomo, ale mogę się mylić) posiadają konta w usługach, służących do streamowania – zazwyczaj jest to Twitch.tv. Krótko mówiąc – producent gry nie życzył sobie, żeby na ich kanałach pojawiały się gry konkurentów.

Szybko pojawili się zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy tego rozwiązania. Część wypowiadała się w obronie Riot Games, postulując, że firma broni po prostu swoich interesów. Biorąc pod uwagę, że producent League of Legends, jak już wcześniej wspominałem, ogromnie przyczynił się do rozwoju e-sportu na świecie, a samo LCS jest „Świętym Graalem” profesjonalnych graczy, można to zrozumieć.

Z drugiej strony, wiele osób, moim zdaniem słusznie, zauważyło, że kariera e-sportowca jest bardzo krótka – zazwyczaj ogranicza się do kilku lat. W tym czasie zawodnicy mają czas, żeby wyrobić sobie markę, przyciągnąć uwagę społeczności graczy w ogóle, żeby móc się utrzymać, bądź liczyć na zatrudnienie, po zakończeniu aktywności w e-sporcie.

Tak czy inaczej, Riot Games się ugięło, a w odpowiednim wątku na Reddicie pojawiła się aktualizacja, w której firma oświadcza, jak będzie w tej chwili wygląć ich polityka w tej kwestii. Zawodnicy będą mogli streamować inne gry, ale nie będą mogli wiązać się kontraktem, który angażowałby ich w promocję danego tytułu. Krótko mówiąc, nie można grać na dwa fronty.

To wydaje się fair. Zwłaszcza, jeżeli zauważymy, że popularność zawodników płynie w pierwszej kolejności z faktu, że są gwiazdami League of Legends. Pięćdziesiąt tysięcy widzów podziwia swojego ulubionego zawodnika, a nie po prostu zwykłego faceta, który od czasu do czasu sobie w coś pogra i puści to w eter.

Tak czy inaczej, historia dobrze się skończyła, a Riot Games uratowało swój wizerunek firmy przyjaznej scenie e-sportowej i graczom w ogóle. I bardzo dobrze, ponieważ na producenta League of Legends patrzą inni deweloperzy i możecie być pewni, że gdyby Riot się z tego zapisu nie wycofał, to prędzej czy później każda firma narzucała by takie warunku.