11

Jedna z moich ulubionych gier skończyła właśnie 25 lat. Wszystkiego najlepszego, Street Fighter II

Wczoraj 25 lat skończył Street Fighter II, jedna z ulubionych gier mojej młodości. I choć nigdy nie byłem wymiataczem w Ulicznego Wojownika, to większość utworów występujących w grze mogę zanucić w nocy o północy, a z serią bawię się świetnie do dziś.

Oczywiście Street Fighter II nie był początkiem serii, był kontynuacją przeciętnego moim zdaniem Street Fightera – próbowałem, nie poczułem magii, która w SFII: The World Warrior wylewała się hektolitrami. Gra posiadała w zasadzie wszystkie cechy hitu, również w świecie bijatyk. Większość wojowników, takich jak Ryu, Ken, Guile czy Chun-Li było na tyle charakterystycznych, by zapisać się nie tylko w pamięci graczy, ale również na kartach historii elektronicznej rozrywki.

Street Fighter II obchodzi 25. urodziny

Gra zadebiutowała 6 lutego 1991 roku, na automatach. Dokładnie na CP System-1, napędzanym procesorem Motoroli sprzęcie Capcomu, w którym można było montować ROM-y z grami. W kolejnych latach gra doczekała się wielu portów, między innymi w 1992 roku na SNES-a, Amigę, Atari ST, Commodore 65, ZX Spectrum i PC-ta (DOS). Oczywiście nie każda wersja wyglądała identycznie, sam zagrywałem się natomiast w dwie moim zdaniem najlepsze (oprócz konsolowej) – na Amidze (4 dyskietki) i PC-cie (3 dyskietki). Chyba każdy zgodzi się ze mną, że w przypadku Amigi była to najlepsza bijatyka, z którą śmiało konkurował dopiero pierwszy Mortal Kombat, który trafił na tę platformę w 1994 roku. To właśnie te dwie gry będą mi się kojarzyć z ciągłym zmienianiem dyskietek po wybraniu konkretnych zawodników.

Wojownicy

Mam do Street Fighter II ogromny sentyment przede wszystkim dlatego, że to właśnie przy okazji tej gry poznałem jedną z najbardziej lubianych przeze mnie postaci w grach. Ryu, który w swoim zakończeniu SFII wygrywa turniej, ale nie zostaje na ceremonii, szukając kolejnego wyzwania. Minęło 25 lat, a ubrany w białe kimono wojownik wciąż kojarzony jest z ciągłym udoskonalaniem siebie i stawianiem czoła kolejnym wyzwaniom. Świetnie kontrastuje ze swoim najlepszym przyjacielem, a jednocześnie największym rywalem – Kenem. Ubrany w czerwone kimono blondyn spędził lata na treningach z Ryu, walczy podobnie, jednak poza rozwijaniem swoich umiejętności, skupia się również na „przyziemnych” aspektach życia – rozbijając się drogimi samochodami, poznając kolejne piękne kobiety. Ryu w tym czasie skupia się całkowicie na walce i ciągłym doskonaleniu swoich umiejętności – i właśnie dlatego tak bardzo pokochali go gracze. No i jak nie nucić pod nosem ścieżki dźwiękowej z jego miejscówki?

Muzyka

Mortal Kombat oczarowywał digitalizowaną oprawą i niezwykle brutalnym podejściem do starć. Street Fighter II muzyką, którą ludzie wciąż coverują. Na gitarach, perkusjach, acapella itd. Ba, sam w 2013 roku nagrałem dwie krótkie, akustyczne interpretacji moich ulubionych motywów.

To właśnie Street Fighter II dał nam kilka niesamowitych tematów muzycznych, które przyrosły wręcz do serii i w kolejnych (lepszych lub gorszych) odsłonach po prostu musiały się pojawiać, w takiej lub innej formie. Oprócz motywu Ryu, nie umiem przejść obojętnie obok tematu Kena i Guile’a.

Seria Street Fighter żyje do dziś, na dniach pojawi się na rynku Street Fighter V, którego mogliśmy sprawdzić niedawno dzięki kilku betom. I zapowiada się na świetną produkcję, która będzie godną kontynuacją niesamowicie dobrego Street Fighter IV. Swoją drogą czwórka była dla serii nie tylko rewolucją, ale przede wszystkim wielkim powrotem – bo nie zawsze działo się z Ulicznym Wojownikiem dobrze. I choć nigdy w SFIV nie wymiatałem, do dziś zdarza mi się oglądać w sieci profesjonalne starcia najlepszych wojowników i już wiem, że to samo będę robił przy okazji piątki.

Sam najlepiej natomiast wspominam Street Fightera II, Super Street Fighter II, Street Fighter III: Third Strike i Street Fighter Alpha 3. Pamiętam też niestety słabsze odsłony, takie jak wspomniany debiut, Street Fighter: The Movie czy trójwymiarowy Street Fighter EX.

Wszystkiego najlepszego, Street Fighter II. Bez Ciebie świat wirtualnych bijatyk wyglądałby zupełnie inaczej.

grafika: 1