21

Jedna grafika i już wiem, jak mało wody pitnej mamy na Ziemi

Napisać, że "woda to życie" to jednocześnie nie napisać nic i napisać wszystko. Informacja wpajana nam już od najmłodszych szkolnych lat, ale dla większości z nas to zwykła ciekawostka, teoria. Bo jaki odsetek Polaków zaznał prawdziwego pragnienia, był docięty od wody pitnej na dłużej? Komunikaty dotyczące suszy w Afryce to dla nas raczej abstrakcja. Wszak wody mamy pod dostatkiem. Przynajmniej tak się nam wydaje...

Od dobrych kilku lat podkreśla się, że zmiany klimatu mogą poważnie wpłynąć na naszą przyszłość. A istotnym elementem owych zmian będzie deficyt wody pitnej. Obecnie problem ten dotyka ponad miliard ludzi, z czasem może się stać zagrożeniem dla jeszcze większej części populacji. Susza doprowadzi do przemieszczenia się rzeszy ludzi na wielką skalę, obecny kryzys migracyjny może być zaledwie preludium do kolejnej w naszych dziejach wielkiej wędrówki ludów.

Temat podejmuje się także w Polsce, bo nasz kraj jest kiepsko przygotowany na brak wody, susze. Infrastruktura jest przestarzała lub jej brakuje, co odczuwamy już teraz. Wystarczy przywołać kilka tytułów obrazujących problem: Zasoby wody w Polsce nie są duże: jesteśmy na przedostatnim miejscu w Europie, W Polsce mamy coraz mniej wody – tylko tyle, ile w Egipcie, Polskę czekają problemy z wodą. Jest to skutek zmian klimatu, Jeszcze kilka upalnych lat z niewielkimi ilościami opadów i zrobi się naprawdę nieciekawie. A przecież wykorzystujemy wodę w każdej lub prawie każdej sferze naszego życia, w każdej sferze gospodarki.

Podejmując temat wody, zazwyczaj wydaje się nam, że jest jej dużo. A nawet bardzo dużo. Widzimy zdjęcia Ziemi wykonane z kosmosu: glob jest błękitny. Pond 70% jego powierzchni zajmują oceany, które nie mają kilku metrów głębokości – średnia głębokość to 3-4 kilometry. Wyobrażamy sobie czapy lodowe na biegunach, wielkie rzeki (ileż wody musi być w takiej Amazonce!) czy słynne jeziora: długi i głęboki Bajkał musi zawierać masę wody. I zawiera. Ale punkt widzenia zmieni się, gdy użyjemy odpowiedniego porównania.

Trafiłem na ilustrację prezentującą zasoby wody na naszym globie. Umieszczam ją w tekście – to bardziej przemawia do wyobraźni niż opis. Mamy niebieską kulę nad USA. Właściwie niebieskie kule. Ta największa obrazuje całość wody występującej na naszej planecie – składają się na nią oceany, rzeki, jeziora, wody podziemne, lodowce, woda zawarta w bagnach, żywych organizmach czy w atmosferze. Całość. Porównajcie rozmiar kuli z rozmiarem globu. To nadal wielka ilość, kula ma średnicę około 1400 km, ale zasoby wody nie robią już tak dużego wrażenia.

Czas na mniejszą kulę – ta obrazuje wodę słodką (w ciekłej postaci), dzięki której żyjemy. Woda, którą powinniśmy najlepiej kojarzyć, czyli ta zawarta w rzekach i jeziorach jest symbolizowana… kropką. To punkt między Florydą a mniejszą kulą. Patrząc na to, ktoś stwierdzi, że mamy na Ziemi dużo wody pitnej? Ludzi będzie przybywać, potrzeby rolnictwa i przemysłu rosną, a zaspokoić je ma głównie ta kropka. Jeżeli kogoś nie przekonuje takie ukazanie tematu, może rzucić okiem na liczby zawarte w tabelce czy wykres – na nich też dobrze widać, ile wody występuje na planecie i w jakiej postaci.

Wiedziałem, że z wodą nie jest kolorowo, że to poważny temat, któremu poświęca się zbyt mało uwagi (zwłaszcza na Zachodzie), że możemy się niebawem zderzyć z niedoborem H2O, ale dopiero przywołana grafika uświadomiła mi, że chociaż mówimy o błękitnym globie, to ten związek chemiczny stanowi niewielką część planety. I trzeba o tym pamiętać.

Źródło informacji: water.usgs.gov via techinsider.io