19

Jakoś nie jestem zdziwiony, że Facebook zaczyna się zwyczajnie… nudzić

Oj, tak, wiem. Powstało już mnóstwo publikacji na temat rzekomego końca Facebooka, schyłku świetności popularnego kombajnu społecznościowego. „Na fejsie” obecny jestem od dawien dawna i powiem Wam szczerze, że choć od pewnego czasu istotnie jestem znudzony tym medium, to jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo pewien tego, że Zuckerberg zaczyna bić głową o ścianę – […]

Oj, tak, wiem. Powstało już mnóstwo publikacji na temat rzekomego końca Facebooka, schyłku świetności popularnego kombajnu społecznościowego. „Na fejsie” obecny jestem od dawien dawna i powiem Wam szczerze, że choć od pewnego czasu istotnie jestem znudzony tym medium, to jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo pewien tego, że Zuckerberg zaczyna bić głową o ścianę – przynajmniej w kontekście najważniejszej części swojego przedsięwzięcia.

Facebook niedoskonały jest od… zawsze

Jeszcze kilka lat temu, co jakiś czas robiłem czystki w gronie swoich znajomych. Może jestem dziwny, aczkolwiek dla mnie osoba znajoma to ktoś, z kim utrzymuję jakiekolwiek kontakty. A zatem – nieco węższe i szersze grono osób, z którymi się znam i z którymi rozmawiam – mniej lub więcej, koledzy po fachu, koledzy z redakcji, rodzina. No, jeszcze znajomi z uczelni. Co i rusz przyjmuję kogoś do znajomych – przy czym, jeżeli kogoś po prostu nie znam, to zwyczajnie nie potwierdzam takiej znajomości. Dbam o porządek tam, gdzie nad Facebookiem mam jeszcze jakąkolwiek kontrolę.

Nawet, jeżeli już mówimy o znajomych – nie wszystkich obserwuję. Znajdzie się ktoś, kto sypie w tym medium treściami, które albo mnie nie interesują, albo denerwują. Ale kontakty utrzymuję. Należę do kilku ważnych dla mnie grup, głównie tych skupionych wokół technologii. Ale i tak zaczyna się dziać coraz mniej – zarówno pod względem jakościowym i ilościowym.

W pracy już dawno, dawno temu zrezygnowaliśmy z grupy na Facebooku na rzecz Slacka, który świetnie nam organizuje pracę. Tym samym otrzymałem kolejny powód ku temu, by z Facebookiem kiedyś się rozstać. Na razie się zastanawiam, jednak opory są coraz słabsze. Zwłaszcza, że ważny dla mnie Facebook Messenger nie wymaga już ode mnie posiadania konta w usłudze społecznościowej po to tylko, bym mógł rozmawiać ze swoimi znajomymi. Warto odnieść się do tego również pod kątem rosnącej pozycji Messengera, który stanowi dla Facebooka odrębną już platformę. Nic tak – jak na razie nie udało się Zuckerbergowi jak Facebook i Messenger.

Facebook wie lepiej

Jeżeli Facebook wie lepiej co chcę oglądać, kiedy chcę oglądać i układa mi newsfeeda po swojemu, to ja mu za takie coś dziękuję. Od dawna męczę się z tym serwisem, by cały czas oferował mi jedynie kanał „Najnowszych” treści, spośród których znajdę coś dla siebie, choćbym miał scrollować jak opętany. Kiedy korzystam z „najciekawszych”, cały czas mam wrażenie, że omija mnie coś, co mogłoby mnie poważnie zainteresować. I w ogromnej większości tak się dzieje. Obserwuję mnóstwo fanpage’y, które subskrybuję nie dlatego, że mam akurat taki kaprys – chciałbym po prostu wiedzieć, co się tam dzieje. Buszując po treściach sugerowanych mi na Facebooku, nie jest mi to dostarczane (co również odczuwają właściciele fanpage’y, którym raz po raz ucina się zasięgi). Ja rozumiem, usługa ma się sprzedać. Ale użytkownik na tym w pewnym sensie cierpi.

icon-912809_1280

Zmienia się człowiek

Sukces między innymi Snapchata to świetny przyczynek ku temu, by zastanowić się nad tym, jak zmienia się nasza komunikacja ze znajomymi. O ile w typowych rozmowach nic się nie zmienia – dalej przekazujemy sobie jakieś informacje (tutaj można zastanowić się nad kondensacją treści w wiadomościach PM), chętnie korzystamy z obrazków, memów… o właśnie. Snapchat pozwala nam na dodanie do obrazka śmiesznych ozdobników, celnego – lub mniej komentarza. I tyle. Usługa tak trywialna, aż się wierzyć nie chce w jej ogromny rozrost. Tak prosta, że tylko geniusz mógł wpaść na coś takiego. Spójrzcie, jak nieco młodsi od nas lubują się w Snapchacie – to świetny dowód na to, że „social kombajny” w niedługim czasie przeżyją swój kryzys i albo się dostosują do nowych realiów, albo…

Zginą?

social-network-76532_640

Trudno jest to stwierdzić, bowiem w tym momencie zmiany na portalach społecznościowych zachodzą znacznie wolniej, niż wcześniej. W każdym razie należy się spodziewać, że jakkolwiek będą wyglądać tego typu media – wektor i kierunek zmian w nich zachodzących będzie zależeć od tego, w jaki sposób rozwijać się będzie komunikacja w Internecie. Już teraz jesteśmy nastawieni na treści wideo, krótkie, niewymagające dużego zaangażowania informacje. Jeśli tak wygląda przyszłość mediów społecznościowych, to prędzej czy później Facebook stanie przed ogromnym wyzwaniem.

Grafika: 1, 2, 3