Samsung

Jakie są nowe flagowce Samsunga? Nasze wrażenia prosto z premiery Galaxy S22

MM
Mirosław Mazanec
7

Mogłem przez dłuższą chwilę zapoznać się bliżej z trzema nowymi urządzeniami koreańskiej firmy. Oto garść przemyśleń spisana „na gorąco”.

Najciekawiej wyglądają najmniejszy i największy, czyli S22 i S22 Ultra. Zacznijmy od tego pierwszego, czyli modelu podstawowego.

Galaxy S22

To co najbardziej do niego przyciąga, to wielkość. Na rynku brakuje małych smartfonów i dobrze, że Samsung o nich nie zapomina. Z ekranem o przekątnej 6.1 cala S22 jest w tym momencie jednym z najmniejszych flagowych urządzeń, mniejszy jest tyko Asus Zenfone 8. Telefon fantastycznie leży w dłoni, wszystkie czynności możemy wykonać jedną ręką, nie czuć go w kieszeni. Pod względem ergonomii jest doskonale.

Wygląd nie zmienił się wiele w stosunku do starszej wersji, czyli S21. Wyświetlacz to Dynamic AMOLED 2x z odświeżaniem w zakresie od 10 do 120 Hz, więc wszystkie animacje są super płynne, a kolory piękne i żywe. Jasność maksymalna może wynieść 1300 nitów.

Największą niewiadomą w całej serii jest procesor – identyczny we wszystkich trzech wersjach. To Exynos 2200. Autorskie procesory Samsunga nie cieszą się dobrą sławą, mocniej przyciśnięte potrafiły się dość mocno zagrzać. Tyle, że podobnie jest z najnowszymi Snapdragonami – 888 i 8 Gen 1, więc argument o ich wyższości w tym względzie jest już raczej nieaktualny. Pozostaje jeszcze wydajność. W testach benchmarkowych porównujących Exynosa 2200 i Snapdragona 8 Gen 1 jest remis z niewielkim wskazaniem na jednostkę Qualcomma. Nie jestem na razie w stanie napisać, jak będzie w codziennym użytkowaniu, ale po kilku chwilach spędzonych z telefonem muszę napisać, że wygląda na to, że jest nieźle. Nawet po zrobieniu serii zdjęć i nakręceniu krótkiego filmu telefon był lekko ciepły, ale w każdym razie nie gorący. A to już dużo.

Ciekawy jestem również baterii, bo pojemność 3700 mAh do specjalnie imponujących nie należy. Ale ponoć procesor wykonany w 4 nm procesie technologicznym ma obchodzić się z nią łaskawie. Jeśli uda mu się wyciągnąć 5h SoT będę zadowolony, bo to oznacza, przynajmniej w moim przypadku, spokojny dzień pracy bez potrzeby gorączkowego szukania ładowarki koło 20.00.

Na ocenę zdjęć również przyjdzie jeszcze pora, po zrobieniu kilku w zamkniętym pomieszczeniu przy różnym oświetleniu myślę, że będzie dobrze. Ale do tego Samsung zdążył już nas przyzwyczaić. Jedno co mnie martwi to dość wolne ładowanie – moc 25W jakoś nie przystoi flagowemu urządzeniu. Tyle, że bateria nie jest wielka, więc i czas ładowania powinien być względnie akceptowalny.

Galaxy S22+

Model środkowy jest... gdzieś pośrodku. Ma mocniejsze, bo 45 W ładowanie, czyli powinno być nieco szybciej niż w mniejszym S22, ale słabszą niż w S22 Ultra optykę. Ma też ekran o przekątnej 6.6 cala więc w żadnym wypadku nie jest już tak kompaktowy jak S22, ale i tak dzięki cieniutkim i równym ramkom z każdej strony jest dość poręczny. I sam jestem ciekawy który z nowych samsungów będzie wybierany najczęściej, bo różnica tysiąca złotych w cenie, przy ich bardzo dużym podobieństwie, przemawia na korzyść tego mniejszego.

Galaxy S22 Ultra

Tu mamy pełny wypas. Samsung nie oszczędzał na niczym, więc trzeba za to zapłacić najwięcej.

Oczywiście na pierwszy plan wychodzi rysik – teraz to jedyne urządzenie z taką możliwością. Kiedyś Samsung miał Noty w dwóch rozmiarach, teraz mamy tylko jeden – większy o o imponującej przekątnej ekranu 6.8 cala. I w sumie to słuszna decyzja, do dyspozycji jest więcej tzw. przestrzeni roboczej. Przedstawiciel Samsunga podkreślał czułość rysika, co mogę potwierdzić, bo pisze się nim bardzo wygodnie i bez żadnych opóźnień. A na szczęście nie mówił nic o „magicznych gestach” teoretycznie wykonywanych w starszych „notesach” np. do robienia zdjęć. Czyli mam nadzieję, że zostało to, co jest najbardziej praktyczne.

S22 Ultra różni się też wyglądem od swoich mniejszych braci. Jest bardziej kanciasty na dole i na górze a ekran jest zakrzywiony, a nie płaski.

Lepiej wyglądają również możliwości foto, bo i zestaw kamer jest bogatszy. Są to:

  • obiektyw główny 108 MP, f/1.8, 24mm, 1/1.33", 0.8µm, PDAF, Laser AF, OIS;
  • obiektyw tele 10 MP, f/4.9, 230mm, 1/3.52", 1.12µm, dual pixel PDAF, OIS, 10x optyczny zoom;
  • obiektyw tele 10 MP, f/2.4, 70mm, 1/3.52", 1.12µm, dual pixel PDAF, OIS, 3x optyczny zoom;
  • szeroki kąt 12 MP, f/2.2, 13mm, 120˚, 1/2.55", 1.4µm, dual pixel PDAF, Super Steady video;
  • selfie 40 MP, f/2.2, 26mm, 1/2.8", 0.7µm, PDAF.

Producent nie oszczędzał na niczym, zoom jest doskonałej jakości. Bardzo interesująco wyglądają możliwości video i bynajmniej nie chodzi mi o 8K, które tu jest, bo to cały czas jest moim zdaniem sztuka dla sztuki. Ale taki smartfon powinien mieć taką rozdzielczość. O wiele ciekawsze i myślę że bardziej użyteczne, czyli częściej wykorzystywane, będzie filmowanie z rozmyciem tła. Kilka prób które zrobiłem wypadło bardzo dobrze, odcięcie głównej postaci było dokładne a drugi plan ładnie rozmyty, telefon ani razu się nie pogubił. Imponująco wyglądała również stabilizacja w 4K.

Moje wrażenia „na gorąco” po premierze i krótkim zapoznaniu się z urządzeniami są więc jak najbardziej pozytywne. Model podstawowy wydaje się najlepszym wyborem dla osób poszukujących małego telefonu o flagowych możliwościach. Model Ultra jest za to prawdziwym „kombajnem” do pracy i zabawy. Wiele osób tęskniło za serią Note, więc myślę, że Ultra mimo wysokiej ceny będzie się dobrze sprzedawać.

Mi nie pozostaje nic innego jak brać się za testowanie. A jeżeli jest coś, czego konkretnie chcielibyście się dowiedzieć, dajcie znać w komentarzach. Postaram się na wszystkie pytania odpowiedzieć w recenzji.

 

Wolicie więcej suchych faktów? Przeczytajcie newsa z wszystkimi niezbędnymi szczegółami o premierze serii Galaxy S22. Wolicie wideo? Krzysiek przygotował swój materiał z pierwszymi wrażeniami i opinią na temat nowych Samsungów. Nie zapomnijcie też o nowych tabletach - Galaxy Tab 8.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu