9

Jaki jest najpopularniejszy tablet z Androidem i dlaczego Google się spóźniło?

System mobilny od Google świeci triumfy na całym świecie, codziennie aktywowane są setki tysięcy urządzeń działających pod jego kontrolą, Android jest na smartphone’ach, tabletach, telewizorach a nawet zegarkach. System ten bez dwóch zdań skolonizował rynek urządzeń mobilnych. Jednak, o ile Android odniósł wielki sukces na smartphone’ach, o tyle nie wiedzie mu się aż tak dobrze […]

System mobilny od Google świeci triumfy na całym świecie, codziennie aktywowane są setki tysięcy urządzeń działających pod jego kontrolą, Android jest na smartphone’ach, tabletach, telewizorach a nawet zegarkach. System ten bez dwóch zdań skolonizował rynek urządzeń mobilnych. Jednak, o ile Android odniósł wielki sukces na smartphone’ach, o tyle nie wiedzie mu się aż tak dobrze na innym urządzeniu mobilnym: tablecie.  Dlaczego? Odpowiedzią na to pytanie może być odpowiedź na zupełnie inne: jaki jest najpopularniejszy tablet z Androidem?

Stany Zjednoczone są rodzajem jednego wielkiego laboratorium technologicznego. To tutaj najczęściej wykuwają się nowe trendy, które później promieniują na resztę globu. Warto więc właśnie przez pryzmat tego rynku spojrzeć na kwestię popularności tabletów z Androidem. Choć jeszcze w tym momencie iPad ma około 60% rynku i jeszcze upłynie dużo czasu, nim go odda, to raczej nie trudno przewidzieć, że, przynajmniej ilościowo, prędzej czy później dominować będą tablety z Androidem. Który więc jest najpopularniejszy?

Odpowiedzi na to pytanie udziela comScore. Otóż od grudnia zeszłego roku palmę pierwszeństwa dzierży Kindle Fire. Nie, nie ma zaskoczenia. Już w ostatnim miesiącu 2011 roku Kindle Fire miało 29% amerykańskiego rynku tabletów z Androidem, wyprzedzając pod tym względem Samsunga (23,8%). Ale to był dopiero początek, bo już w lutym tablet od Amazonu miał 54,4% udziału w rynku, a Samsung zaledwie 15%. Na marginesie warto zaznaczyć, że trzecia w kolejności jest Motorola Xoom, której spadło z prawie 12% do 7%, a następny Asus Transformer, który utrzymał się stabilnie na poziomie około 6%.

W przeciągu zaledwie kilku miesięcy od premiery Kindle Fire zdominował rynek tabletów z Androidem w USA. Przyczyny tego sukcesu są dwie i już nie raz były omawiane: niska cena i zwarty ekosystem usług. W Amazonie dostrzeżono to, czego nie dostrzeżono gdzie indziej, że jeżeli tablety mają trafić pod strzechy, muszą po prostu być tanie, a ciężar zarabiania powinien zostać przeniesiony gdzie indziej. Okazało się, że konsumenci są gotowi na tanie urządzenia z Androidem. Ten trend dostrzegalny jest również u nas, gdzie nie ma miesiąca by jakaś firma czy sieć handlowa nie wchodziła na rynek z tanimi tabletami na Androidzie. Ich ceny są nawet niższe niż 200$ za Kindle Fire. Zarabia się na efekcie skali. Oczywiście Amazon zdominował rynek tabletów w USA nie tylko ceną, ale przede wszystkim swoimi usługami, z których posiadacze Kindle Fire mogą korzystać.

Tak oto mamy najpopularniejszy w USA tablet z Androidem: Kindle Fire i zagwozdkę dla Google, które po prostu się spóźniło i to z wieloma sprawami. Po pierwsze spóźniło się ze stworzeniem zwartej oferty usług dla posiadaczy urządzeń z Androidem. Rzuciło swój system na wszystkie urządzenia, które robią bip i się świecą, ale poza aplikacjami nie miało nic do zaoferowania. Nie! Miało do zaoferowania, ale nie zdążyło na czas ze stworzeniem zwartego ekosystemu – jego integracja dopiero teraz postępuje. O ile taki model sprawdzał się w przypadku telefonów, o tyle w przypadku multimedialnych tabletów już nie. Kindle Fire nie jest popularny tylko ze względu na swoją cenę, jest popularny, bo daje dostęp do bogatego katalogu usług. Wbrew pozorom najczęstszą aktywnością użytkowników KF nie jest oglądanie filmów czy granie w gry, ale czytanie ebooków.

Oprócz tego Google przeoczyło swój moment, w którym mogło kształtować rynek tabletów i oddało to, znowu, w ręce podmiotów trzecich. W pewnym momencie tablet na tyle zagościł w świadomości klientów, że byli oni gotowi na przyjęcie tańszego produktu niż high-end. Nadszedł czas segmentacji. O ile Apple wyznaczyło trend w segmencie urządzeń z najwyższej półki, o tyle o średnią i niską mógł zawalczyć wujek Google. Ale tego nie zrobił, oddał inicjatywę w ręce Amazonu. Teraz próbuje ją odzyskać poprzez wprowadzenie własnego, taniego tabletu. Tylko czy zdąży przygotować pod niego infrastrukturę usług na tyle atrakcyjną, aby mogła konkurować z Amazonem, nie tylko w skali lokalnej, na poziomie Stanów Zjednoczonych, ale również globalnej, gdzie Amazon działa coraz odważniej i na coraz to większą skalę, podczas gdy Google dopiero tak naprawdę zaczyna oferować swoje usługi innym, niż anglosascy, klientom.

Google ma jeszcze jeden problem, na który już dawno wskazywali komentatorzy, a który jest praźródłem obecnej sytuacji. Firma po prostu straciła kompletnie kontrolę nad swoim systemem. Z jednej strony pozwoliło to Androidowi rozprzestrzenić się na całym świecie niczym wirus, z drugiej uniemożliwia na pewnym poziomie stworzenie przez Google spójnego ekosystemu, ponieważ Android nieustannie mutuje. Przez owe mutowanie jeden produkt przygotowany pod tą platformę nie będzie wyglądał tak samo u każdego użytkownika. Rozwiązaniem tego problemu miał być Android 4.0, system, który dostępny jest zarówno na tablety, jak i smartphone’y. Dzięki tej integracji stworzona pod niego aplikacja powinna działać i wyglądać tak samo na każdym urządzeniu. Pomijając już sam fakt, że ilość urządzeń dostępnych z tym systemem jest wciąż niewielka i nim w ogóle się zwiększy na tyle, aby stanowić jakąś różnicę, to już zapewne pojawi się nowa odsłona Androida, to pozostaje wciąż kwestia ingerencji producentów sprzętu w sam system. Nakładki, programy, zmienianie kodu: wszystko to może usprawnić działanie Androida (dzięki temu jest tak popularny), ale może również prowadzić do specyficznej fragmentacji, w której mimo, że urządzenia działają na tej samej wersji systemu, to przez dodatkowe usprawnienia, niezależne od Google, nie będą działać tak samo.

Zresztą utrata kontroli przez Google może przybrać dużo gorszy dla tej firmy obrót spraw: w końcu Kindle Fire działa na przerobionym Androidzie, tyle tylko, że Amazon go zamknął i stworzył dla niego osobne aplikacje w osobnym sklepie. Najpopularniejszy w USA tablet ma Androida, który nie jest już Google, ale jest Amazonu

Oczywiście w skali globu, to, jak wygląda rynek USA, choć ma znaczenie, nie ma aż takiego przełożenia na liczby. Kindle Fire nie będzie nigdy aż tak popularne w skali świata, oczywiście, póki Amazon nie zaoferuje światu tego samego, co mają Amerykanie. Ale to samo tyczy się Google i jego nadziei na odzyskanie kontroli nad Androidem i wejścia w sprzedaż hardware’u. Jednak fakt, że tablet od Amazonu w zaledwie kilka miesięcy zdominował amerykański rynek, wykorzystując do tego Androida, jednak odcinając się od Google pokazuje, że firma z Mountain View przeoczyła ważny moment lub też go po prostu zignorowała. Wydaje mi się, że Google w pewnym momencie musi odzyskać kontrolę nad własnym systemem, bo w końcu, co stoi na przeszkodzie, aby spróbować powtórzyć ruch Amazonu i wykorzystać Androida do zbudowania osobnej platformy, albo kilku? To chyba najgorszy sen Google. Ostatnie działania firmy (integracja usług, kupno Motoroli, wchodzenie na europejski rynek z Google Play) mogą wskazywać, że Google zmierza do odzyskania swojego systemu. Tylko, czy nie jest za późno?

Fota