19

Jaka przyszłość czeka Google Keep? Integracja z Google Drive, odtwarzanie klipów z YouTube’a…

A potem? Coraz częściej słyszę, że Google nie ma pomysłu na tą usługę, a jej premiera była jedynie mydleniem oczu użytkownikom po zamknięciu Google Readera. Jaką mamy pewność, że Keep za kilka miesięcy nie podzieli losu czytnika? Pewności żadnej, ale zważywszy na planowane nowości, istnieją duże szanse na to, że notatnik firmy z Mountain View […]

A potem? Coraz częściej słyszę, że Google nie ma pomysłu na tą usługę, a jej premiera była jedynie mydleniem oczu użytkownikom po zamknięciu Google Readera. Jaką mamy pewność, że Keep za kilka miesięcy nie podzieli losu czytnika? Pewności żadnej, ale zważywszy na planowane nowości, istnieją duże szanse na to, że notatnik firmy z Mountain View będzie wkrótce ważnym elementem jej portfolio.

Blog Google Operating System, słynący z tego typu przecieków, doszukał się w kodzie Google Keep kilku linijek sugerujących, że usługa wkrótce będzie znacznie bardziej niż dotychczas zintegrowana z innymi serwisami Google’a. Mianowicie mowa tutaj o dysku oraz YouTube.

Google Drive ma być magazynem danych dla Keep. Użytkownik, dodając do notatki pliki, doda je jednocześnie do chmury kalifornijskiej firmy, gdzie będą dostępne z poziomu innych urządzeń. Dysk ma również pomagać podczas odczytywania dokumentów załączonych do notatek. Niewykluczone również, że będziemy mogli również dodawać do naszych notesów pliki znajdujące się jedynie w chmurze.

Keep ma również stać się bardziej multimedialny. I tak oto, dodając do niego linki z YouTube’a, będziemy mogli bezpośrednio w notesie odtwarzać filmy, do których prowadzą. Podobnie sytuacja ma wyglądać z klipami wideo nagranymi za pomocą kamery smartfona. Nie będzie konieczności ich pobierania, gdyż zostaną osadzone w usłudze.

google-keep-messages-4

Czy to cokolwiek zmienia? Owszem i to bardzo dużo. Google integrując Keep ze swoimi usługami pozwala nam spekulować na temat przyszłości usługi. A bynajmniej nie zapowiada się na to, by podzieliła ona los innych i wylądowała na sławetnym google’owskim cmentarzysku. Keep może być bowiem skutecznym schowkiem na treści – nie tylko przygotowywane przez nas samych, ale zapisywane przez inne usługi Google’a. Osobiście oczekiwałbym tutaj możliwości przesyłania treści istotnych dla nas wiadomości z Gmaila, fragmentów tekstu i slajdów z Google Docs czy chociażby filmów z YouTube’a (co właśnie się zbliża). Wówczas otrzymalibyśmy coś pokroju spoiwa łączącego wszystkie usługi kalifornijskiej firmy.

Tkwi w tym również potencjał marketingowy, bo analiza słów kluczowych w notatkach pozwala ocenić to, czym się najbardziej interesujemy, a następnie skutecznie personalizować reklamy. Zresztą co jak co, ale Google’owi akurat nie trzeba sugerować, jak robić pieniądze.

A to, że Google Keep jest prosty i nie umywa się swoimi możliwościami do chociażby Evernote’a? Cóż, osobiście nazwałbym to jego największym atutem. Nie każdy potrzebuje tak rozbudowanych narzędzi – prawdę powiedziawszy dla zwykłych użytkowników większość dodatkowych funkcji jest zbędna. Na tym tle Keep wypada jak najbardziej korzystnie. Jestem przekonany, że wielu użytkowników prędzej czy później zacznie to doceniać.