4

Jak w Hamburgu nowoczesne technologie walczą z chamstwem

W miejscach, gdzie codziennie odbywają się niemałe imprezy turyści oraz mieszkańcy często narzekają nie tylko na hałas, burdy i tłok, ale także i… nieprzyjemny zapach moczu. Bywalcy klubów, gdy już zapomną gdzie znajdują się toalety, często urządzają sobie z wszelkich ścian i drzew miejsca bardzo atrakcyjne do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Rzecz ta była tak bardzo […]

W miejscach, gdzie codziennie odbywają się niemałe imprezy turyści oraz mieszkańcy często narzekają nie tylko na hałas, burdy i tłok, ale także i… nieprzyjemny zapach moczu. Bywalcy klubów, gdy już zapomną gdzie znajdują się toalety, często urządzają sobie z wszelkich ścian i drzew miejsca bardzo atrakcyjne do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Rzecz ta była tak bardzo uciążliwa dla między innymi właścicieli klubów w dzielnicy czerwonych latarni St. Pauli w Hamburgu, że postanowili oni się bardzo pomysłowo rozprawić z osobnikami, którzy z ulicy korzystają jak z latryny.

Nie muszę nikomu tłumaczyć, że tam po prostu śmierdziało, jak w od dawna nieopróżnianym Toitoi-u. To raczej nie odpowiadało właścicielom sklepów oraz klubów na tej ulicy. Stąd z problemem należało się jakoś zmierzyć. Tabliczki upraszające bywalców dzielnicy nie pomagały, mandaty nie zdały się na nic. Rozejrzano się zatem za technologią, która skutecznie zniechęciłaby miłośników zaznaczania terenu na murach od takich praktyk. I powiem Wam szczerze, pomysł naprawdę genialny.

dfdfdfd

Od teraz bywalcy St. Pauli muszą powstrzymać się od załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych, inaczej wyjdą z tego nieco mokrzy. Z pomocą przychodzi nanofarba, która mur pokrywa powłoką hiper-hydrofobową. Technologia ta została opracowana przez Nissana. Kiedy tylko jakikolwiek płyn, nie tylko mocz, ale na przykład i wymioty trafiają na mur pokryty farbą, odbija się i trafia człowieka w nogi. To raczej zniechęci imprezowiczów przed tworzeniem co najmniej obrzydliwych wzorków na ścianach budynków.

Oczywiście postanowiono także rozwiesić tabliczki ostrzegające przed konsekwencjami załatwienia swoich potrzeb w nieodpowiednich miejscach. Pomysł genialny – skoro sankcje prawne nie pomagały, grzeczne prośby także, niektóre sprawy należy załatwiać sposobem. Nikomu nie dzieje się krzywda, a efekt „dydaktyczny” z pewnością jest i to potężny. Uważam, że z chamstwem, a powyżej przedstawione zachowania wkupiają się w definicję chamstwa – należy bezwzględnie walczyć.

Grafika: 1, 2

Źródło: Engadget