19

Jak to Dzielny Tata „zatrzymał” policjantów – czyli kto jest dobry, a kto zły?

W Internecie od dwóch dni jest głośno na temat filmu, który został opublikowany na kanale Dzielny Tata. Tam, bliżej mi nieznany bohater nagrania podchodzi do radiowozu w Katowicach i… zatrzymuje panów policjantów. Niektórzy komentatorzy z miejsca orzekli, że mężczyzna, który „zwinął” dwóch funkcjonariuszy Policji „musi mieć jaja”. Nie wiem, co ma to oznaczać, ale spróbuję […]

W Internecie od dwóch dni jest głośno na temat filmu, który został opublikowany na kanale Dzielny Tata. Tam, bliżej mi nieznany bohater nagrania podchodzi do radiowozu w Katowicach i… zatrzymuje panów policjantów. Niektórzy komentatorzy z miejsca orzekli, że mężczyzna, który „zwinął” dwóch funkcjonariuszy Policji „musi mieć jaja”. Nie wiem, co ma to oznaczać, ale spróbuję przyjrzeć się problemowi z innej perspektywy.

W życiu nauczyłem się dotąd, że trudno jest na świecie oceniać zerojedynkowo. A ludzkość bardzo lubuje się w mówieniu: „zły” albo dobry”. „Mądry” albo „głupi”. „Winny” albo „niewinny” i tak dalej. Przed pierwszym włączeniem tego filmu cały czas myślałem o tym, że wcale nie musi być tak, jak wydaje się mnie, innym widzom, czy którejkolwiek ze stron z nagrania. Okazało się, że się nie myliłem.

Policja w Polsce lekko nie ma

zauf

Mimo danych ze stycznia bieżącego roku, trudno mi jest powiedzieć, by Policja cieszyła się dobrą opinią w Polsce. Wyniki badań opublikowane na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wskazują, że trzy czwarte badanych posiada zaufanie do funkcjonariuszy Policji. Prawda jest taka, że różne rezultaty można uzyskać również poprzez odpowiednie układanie pytań w kwestionariuszu. Osobiście, gdybym miał poprowadzić takie badanie, skusiłbym się na serię zogniskowanych wywiadów grupowych, które pogłębiłyby zebrany materiał ilościowy. (w badaniu wykorzystano jedynie metodę CATI na próbie n=1002 osób) Zaufanie wcale nie musi oznaczać, że wizerunek policjanta w świadomości zwykłego obywatela jest dobry. Wystarczy porozmawiać ze znajomymi, rodziną, czy poczytać wypowiedzi w Internecie, by dostrzec, że coś jest nie tak. Policjant jest maszyną do wlepiania mandatów, od bycia upierdliwym i od tego, by na przykład nie znaleźć skradzionego roweru.

CATI – jest to metoda zbierania danych ilościowych, która wykorzystuje wywiad telefoniczny z respondentem wspomagany programem komputerowym, do którego ankieter wprowadza odpowiedzi respondenta.

Wypowiedzi internautów, także i pod filmem kanału Dzielny Tata tego szczególnie nie podzielają. Z reguły człowiek nie lubi instytucji, osoby, która stoi nad nim, patrzy mu na ręce i karze go za najdrobniejsze przewinienie. Stąd na przykład gromy sypią się na Urzędy Skarbowe – bo jak trzeba wyciągnąć pieniądze, to są bardzo szybkie. Gorzej, jak ma oddać – na to czeka najczęściej aż do końca ustawowego czasu zwrotu nadpłaconego podatku – trzy miesiące.

Dzielny tata kontra policjanci

https://youtu.be/5tbCh_j52x4

Wiecie, co? Jestem przerażony nie tyle tym, że radiowóz Policji jedzie sobie po chodniku. I zaznaczam z góry – nie pochwalam takich zachowań. Samochód, mimo, że przeznaczenia specjalnego nie jest świętą krową, a Policja nie stoi ponad prawem, na straży którego stoi. Takie wykroczenie w wykonaniu przeciętnego Kowalskiego spotkałoby się z nielichym mandatem i punkcikami karnymi.

Zdumiony byłem natomiast postawą samych policjantów. Nie, nie. Nie chodzi mi o to, że jeden z drugim powinni wysiąść z samochodu, zapoznać bohatera filmu z pałkami i „doprowadzić do porządku”. Brakło tam autorytetu, nie potrafili logicznie wytłumaczyć się i przyznać do błędu. Ja rozumiem – prawo jest dziurawe, aby zjechać z chodnika powinni mieć włączone koguty (na co trzeba mieć pozwolenie). Funkcjonariusz też ma prawo popełnić błąd, a jeżeli już go popełni, to winien z niego potrafić się wytłumaczyć i przyznać do winy.

Nie spodobała mi się kompletnie postawa nagrywającego film. Po pierwsze – społecznik z „zatroskanego obywatela” zmienił się w (przepraszam za wyrażenie) upierdliwca. Takiego po całości. W stosunku do funkcjonariuszy zachowywał się co najmniej gburowato, z wyższością. Nie wiem, może jestem dziwny, ale znam swoje miejsce w szeregu. Nigdy nie miałem styczności z funkcjonariuszem Policji, ale w stosunku do pracowników uczelni, osób starszych, mądrzejszych ode mnie, przełożonych odnoszę się z należytym szacunkiem. Nie smaruję, ale daję odczuć, że ktoś może trochę więcej ode mnie. Tyle.

Nie jestem także prawnikiem – nie wiem, czy „zatrzymanie obywatelskie” jest w tym przypadku uzasadnione. Od tego są prawnicy i oni zapewne mogą coś powiedzieć na ten temat. Nie chcę wyłaniać winnego ani z jednej, ani z drugiej strony. Nie jestem w tym kompetentny, nie jest to także moją intencją. Choć sądzę, że obydwie strony mają sporo za uszami. Policjanci pogwałcili przepisy ruchu drogowego. Popełnili wykroczenie.

Co bardziej mnie rozsierdziło – film został opublikowany przez kanał „Dzielny Tata”, który zajmuje się piętnowaniem zapisów w prawie ułatwiających matkom zabranie ojcu dziecka, a także przypadków, w których ojciec jest stroną pokrzywdzoną, a matka dziecka wcale nie kieruje się dobrem pociechy, lecz własnym widzimisię. I takie akcje popieram. Nie tylko jako facet (choć dzieci nie posiadam), ale także jako człowiek. Nie wolno przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. I teraz akcja, partia polityczna „Dzielnych ojców” ma być kojarzona z pieniaczami, którzy wszędzie szukają niesprawiedliwości i tworzą oddziały drugiej formacji policyjnej? Tu nie ma żartów. Szczerze, gdybym nawet miał zatrzymać radiowóz jadący wężykiem po chodniku, nie robiłbym z tego szopki, a z siebie Jakuba – obrońcy internetowej trzeźwości. Takie tematy sprzedają się niesamowicie dobrze, ale to nie o to w tym chodzi.

W tej sytuacji nie ma „dobrej” strony. Obydwie pokazały brak klasy. Funkcjonariusze mają dwóję za nieprzyznanie się do winy, a bohater filmu – również lagę za chamstwo. Mężczyźnie, „dzielnemu ojcu” to nie przystoi.

Grafika: 1, 2