43

Jak leworęcznym żyje się w świecie zaprojektowanym „na prawą stronę”?

Około 10% światowej populacji to osoby leworęczne. To przecież wystarczająco dużo, by martwić się o ich wygodę, także w ujęciu świata mobile. Postanowiliśmy temu przyjrzeć się bliżej. Przygotowaliśmy tej wiosny prelekcję na wydarzenie Mobile Trends w Krakowie, na potrzeby której zbadaliśmy kwestię projektowania z myślą o leworęcznych, czy też jego braku. Temat okazał się jednak bardziej złożony i skierował nasze myślenie w stronę wszystkich mniejszości społecznych.

Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych – z tej okazji, otrzymaliśmy od ekspertów UX Designu z Artegence publikację gościnną dotyczącą projektowania rozwiązań technologicznych pod kątem właśnie takich osób. Jak im żyje się w świecie zaprojektowanym „na prawą stronę” i czy mniejszości potrzebują rozwiązań skrojonych pod siebie? Zobaczcie sami.

***

Spójrzmy na świat offline…

Designerzy, projektując lubią patrzeć szerzej niż jedynie w mały, wąski ekran. Zatem, jak naszym zdaniem wygląda sytuacja osób leworęcznych poza światem cyfrowym? Nożyczki – stworzone zostały z myślą o praworęcznych, otwieracze do konserw, notesy – tak samo. Auta – zdecydowanie też. No tak, to są fizyczne przedmioty, których – z pobudek ekonomicznych – nie opłaca się wymyślać i produkować w dziesięciu procentach „na odwrót”. Szczególnie, że – przykładowo – istniejące już nożyczki dla leworęcznych nie cieszą się zbytnią popularnością.

Jednak mamy też świat cyfrowy, tu wszystko wydaje się tańsze i łatwiejsze, a przede wszystkim – możliwe. W dodatku telefon to przedmiot całkiem symetryczny, można by powiedzieć – perfekcyjnie oburęczny. Aż chce się pogłębić temat wygody w ujęciu leworęcznej grupy użytkowników.

Pozostawieni sami sobie?

Na początku postanowiliśmy sprawdzić, w której ręce użytkownik trzyma telefon. Pytanie czy da się to zrobić? Szukając na nie odpowiedzi, znaleźliśmy informacje o patencie Apple’a, pozwalającym tę kwestię wykryć dzięki czujnikom umieszczonym z boków telefonu. Genialne, a jednak to patent z 2016 roku i z jakiegoś powodu nikt go nie użył. Dlaczego? Po głębszym researchu okazało się też, że w Androidzie można w ustawieniach przełączyć cały system w tryb pracy od prawej do lewej. Opcja ta znajduje się w pakiecie dla programistów i jest w standardzie ukryta. Oczywiście, możliwość ta została stworzona raczej z myślą o innych alfabetach, w których czytamy od prawej do lewej, a nie z myślą o osobach leworęcznych. Jednak, przynajmniej teoretycznie, mogłaby ułatwić życie w sytuacji używania telefonu wyłącznie jedną ręką. A jednak jest ona bardzo schowana. Znów w naszych głowach pojawiło się pytanie – dlaczego?

Analizując ruch kciuka, wymyśliliśmy nawet własny autorski sposób na to, jak software’owo wykryć w której ręce trzymany jest zwykle telefon.

Zauważyliśmy, że scrollując content kciukiem nigdy nie robi się tego idealnie pionowo. Zawsze nieco pod kątem – to wynika z naszej anatomii, tak jest po prostu wygodniej. Wystarczy te ruchy na żywo analizować. Jeśli telefon znajduje się w prawej dłoni – kciuk porusza się nieco od lewej do prawej i odwrotnie – w lewej: od prawej do lewej.

Podobnie to wygląda ze swipe’owaniem na boki. Jednak dziwne, że nikt tego nie wymyślił wcześniej.

Wzbudziło to w nas jeszcze większą ciekawość – czy naprawdę nikt nie stara się pomóc leworęcznym? Czy to jakiś globalny spisek, mający na celu świadome utrudnianie im życia?

Co ze statystykami?


źródło grafiki: https://www.uxmatters.com/mt/archives/2013/02/how-do-users-really-hold-mobile-devices.php#sthash.429aFFlc.dpuf

Statystyki okazują się niestety bezużyteczne, kiedy nie wiemy, w jakiej sytuacji użytkownik jest w danym momencie i dlaczego używa telefonu w taki, a nie inny sposób. Okazuje się, że nie zawsze posługujemy się dominującą ręką. Praworęczni całkiem często obsługują aplikacje swoją niedominującą dłonią tylko dlatego, że druga robi w tym czasie coś innego, co być może wymaga większej sprawności. Użytkownicy bardzo często zmieniają sposób trzymania smartfona – mniej niż 50% używa do tego raczej jednej ręki, 36% używa jednej dłoni obsługując palcem drugiej – szczególnie w sytuacji, gdy potrzeba dodatkowej stabilności chwytu, lub w przypadku osób starszych. Z kolei aż 75% używa do obsługi telefonu wyłącznie kciuka.

Inne badania zwracają uwagę na to, że ważne są: nie tylko lewo- czy praworęczność, ale też kontekst użycia. Siedząc, mamy większa tendencję do korzystania z aplikacji oburęcznie, zaś idąc (lub biegnąc!) raczej użyjemy tylko jednej ręki.

Atak wielkim smartfonem

Od jakiegoś czasu w naszych życiach królują ekrany o przekątnej 5-5.5 cala. Jednak jeśli jakaś aplikacja ma być dostępna dla użytkownika obsługującego ją wyłącznie jedną ręką, oznacza to, że do obsługi musi nam wystarczyć kciuk. Szybkie rozpoznanie tematu ukazuje przerażającą prawdę – producenci telefonów i projektanci obu systemów mobilnych żądają od naszego kciuka sprawności wprost cyrkowej. Starożytni Majowie jednak się nie mylili. W 2012 roku skończył się ich kalendarz i skończył się świat – świat rozwoju interfejsów mobilnych. Zasady ich budowania ugruntowały się w latach 2007-2012 i do dziś w zasadzie się nie zmieniły. Elementy nawigacyjne i akcyjne rozmieszczono w rogach, pasek z ikonami na dole. Wtedy to było idealnie dostępne. Od tego czasu ekrany urosły znacząco – a my wciąż projektujemy tak samo jak wtedy. Niestety zamykamy oczy na to, jak bardzo zmieniły się nasze smartfony.

Na otarcie łez producenci systemów operacyjnych dają nam groteskowe rozwiązania w stylu znanego z iPhone’a reachability, czy one-hand-keyboard. W serwisie eBay można znaleźć też bardziej „sprzętowe” rozwiązania problemu.


Badając temat stworzyliśmy sobie dwa – potencjalnie do wdrożenia – koncepty dla leworęcznych. Natomiast po drodze doszliśmy do jednego, ważnego wniosku – interfejs nie powinien być ani dla osób leworęcznych, ani praworęcznych, a dla wszystkich. Ograniczanie się do jednej grupy, tworzy problem w korzystaniu dla innej.

Projektowanie dla wszystkich

Filozofią projektowania, która pozwala wziąć pod uwagę potrzeby jak największej liczby osób jest Inclusive Design. The British Standards Institute definiuje to pojęcie jako projektowanie produktów tak, aby były dostępne i łatwe w użyciu dla maksymalnie wielu osób – co najważniejsze – bez potrzeby specjalnego dostosowywania czy adaptacji. Z kolei Inclusive Design Research Centre z Uniwersytetu w Toronto mówi, że jest to design, który bierze pod uwagę cały wachlarz ludzkiej różnorodności, uwzględniając takie kwestie jak sprawność, język, kulturę, płeć wiek i inne formy różnic. Zwraca również uwagę na 3 wymiary, o których należy pamiętać „projektując inkluzywnie”:

  • pamiętanie o różnicach między ludźmi, użytkownikami,
  • dbanie o różnorodność osób w zespole projektującym,
  • pamiętanie o szerszym wpływie projektu na otoczenie – każdy produkt, każda aplikacja, tworzy nowy, kreujący cyfrową rzeczywistość i wpływający na nas content, z którym użytkownik wchodzi w interakcje. Ważne, aby interakcje te były dobre.


Warto pamiętać, że rozwiązania służące użytkownikom należącym do mniejszości, mogą być również wygodniejsze dla większości, lub stanowić punkt wyjścia i inspirację do czegoś większego. Przy czym warto zastanowić się, jaka grupa jest tak naprawdę mniejszością.

Microsoft przeprowadził swego czasu badanie sprawdzające, ile procent osób posiada jakiekolwiek trudności z obsługą produktów cyfrowych.

Okazało się, że większość użytkowników posiada komplikacje przynajmniej o średnim natężeniu, związane z takimi kwestiami jak wzrok, ruch czy słuch:

  • Problemy ze wzrokiem (25%)
  • Problemy z ruchem (24%)
  • Problemy ze słuchem (20%)


Jak się okazuje, Inclusive Design wcale nie jest problemem pierwszego świata – chociaż tak może wyglądać.

Fundacja Widzialni co roku przeprowadza analizę dostępności serwisów wybranych podmiotów realizujących zadania publiczne – na przykład ministerstw i stron typu epuap.gov.pl. W zeszłym roku raport ten wykazał, że takie serwisy średnio spełniają 48,2% wymagań dotyczących dostępności.

Na szczęście jest mobile, a ten – szczególnie w przypadku aplikacji na Androida – sprawia o wiele mniej problemów.

A jak z dostępnością dla mniejszości narodowych?

Ważną grupą użytkowników serwisów i aplikacji w Polsce są obecnie obywatele Ukrainy. Większość analiz demograficznych ukazuje również, że obok osób z Ukrainy czy Białorusi dynamicznie rosną grupy obywateli z Chin, Indii i Wietnamu. Otwiera to nowe możliwości, ale i stawia wyzwania przed dostawcami usług czy produktów, także cyfrowych, którymi takie osoby mogłyby być zainteresowane.

Na rynku rodzimym mamy już pierwsze rodzynki. Fajnym przykładem, obecnie funkcjonującego, inkluzywnego rozwiązania jest strona główna operatora Play. Po przejściu na ukraińską wersję serwisu, otrzymujemy nie przetłumaczone – jeden do jednego – treści, a stronę przygotowaną pod potrzeby osoby, która przenosi się do nowego kraju.

Podobnie zachowuje się portal BNP Paribas – mamy tu do czynienia z pełnoprawną stroną, z dopasowanymi ofertami, visualami, a nawet numerem do dedykowanego konsultanta.

A na Zachodzie bez zmian…

Z drugiej strony mamy smutny przykład z Francji. Strona tamtejszego HSBC ma wersję angielską i… w zasadzie tylko tyle. Wszystkie informacje tam zawarte nie są wiążące z punktu prawnego. Wiążący charakter mają jedynie te na francuskiej wersji strony. Wygląda na to, że jedynym rozwiązaniem na tę sytuację jest znalezienie sobie tłumacza.

Podsumowując – wychodząc od chęci ułatwienia życia osobom leworęcznym, zrozumieliśmy, że trzeba wprowadzić wiele ułatwień dla znacznie większej grupy – ujmującej wszystkie mniejszości. Jako designerzy powinniśmy walczyć o wygodę każdego i myśleć wielopoziomowo. Natomiast Inclusive Design jest świetnym do tego narzędziem.

***

Autorzy publikacji:

Paweł Dunia, Head of Design w Artegence

Anna Kędzierska-Jastrzębska, UX Research Leader & UX Designer w ArtegenceArtegence zajmuje się projektowaniem digitalowej rzeczywistości dla marek. W oparciu o najnowsze technologie, kreację, design, strategię oraz data science buduje projekty, które w twórczy i skuteczny sposób komunikują oferty klientów, stanowiąc podłoże do komunikacji biznesowej. Od ponad 24 lat istnienia, kampanie Artegence zdobyły wiele prestiżowych, branżowych nagród, na najważniejszych polskich i międzynarodowych konkursach, m.in. Effie Awards (Grand Prix w 2016r.), Young Drummers 2017, Mixx Awards (m.in. agencja roku 2013), Golden Arrow (m.in. Agencja 20-lecia), KTR, Innovation, Golden Drum, Kreatura czy Mobile Trends Awards.