25

Jak działa połączenie strumieniowanej muzyki z komputerem pokładowym – przejażdżka z Deezer w BMW Mini

Sposób w jaki puszczamy muzykę w samochodzie zmienił się na przestrzeni lat. Sam przeszedłem drogę od kaset, przez płyty CD, na odtwarzaniu muzyki z telefonu za pomocą podłączenia do gniazda kablem z wtyczką minijack bądź za pomocą bluetooth kończąc. Mimo wszystko samochody z których zdarza mi się korzystać to nie jest ostatni krzyk mody pod […]

Sposób w jaki puszczamy muzykę w samochodzie zmienił się na przestrzeni lat. Sam przeszedłem drogę od kaset, przez płyty CD, na odtwarzaniu muzyki z telefonu za pomocą podłączenia do gniazda kablem z wtyczką minijack bądź za pomocą bluetooth kończąc. Mimo wszystko samochody z których zdarza mi się korzystać to nie jest ostatni krzyk mody pod względem elektroniki i jej obsługi. Dlatego gdy Deezer zaproponował mi, żebym przejechał się najnowszym modelem BMW Mini, który umożliwia połączenie strumieniowania muzyki z Deezer bezpośrednio z komputerem pokładowym samochodu, pomyślałem, że warto spróbować i przekonać się jak to wygląda w praktyce.

Oczywiście nie potrzeba BMW Mini, żeby korzystać z Deezer w samochodzie. Jeżeli samochód posiada sprzęt audio z gniazdem minijack in, albo obsługuje połączenie bluetooth, to można odtwarzać dowolne dźwięki z telefonu na dowolny sposób. Nic nie przeszkadza aby źródłem muzyki był właśnie Deezer, albo inny serwis, bądź po prostu pliki MP3 zapisane w pamięci telefonu. W przypadku Deezer, mając wykupione konto Premium+, możemy zarówno na żywo wyszukiwać i strumieniować pliki prosto z sieci, korzystając z pełnej biblioteki serwisu, bądź chcąc zaoszczędzić transfer i słuchać muzyki również tam, gdzie mogą być problemy z zasięgiem, np. na długiej trasie, możemy pobrać dowolną liczbę piosenek i całych albumów do pamięci telefonu i słuchać ich całkowicie offline.

IMG_0698

Mimo wszystko chcąc zmienić piosenkę albo, co gorsza, wyszukać konkretny utwór, musimy wciąż korzystać z urządzenia mobilnego. Mając odpowiedni uchwyt samochodowy na telefon pod ręką można to oczywiście zrobić, ale nie jest to aż tak wygodne i bezpieczne. BMW postanowił pójść trochę dalej i zintegrował obsługę Deezer z komputerem pokładowym, a zatem z przyciskami i joystickami dostępnymi na kierownicy i desce rozdzielczej.

Jak wygląda podłączenie Deezer z samochodem Mini?

Podczas mojej jazdy testowej cały system wyglądał następująco: iPhone podłączony był za pomocą specjalnego kabla, który z jednej strony miał standardowe złącze starszego typu, z drugiej rozdwajał się na wtyczkę USB i wtyczkę minijack. Tym sposobem telefon ładował się i jednocześnie przesyłał dźwięk. Domyślam się, że zwykłym kablem USB i audio można podłączyć każdy telefon jako źródło zewnętrznego dźwięku. Kiedy jednak tym telefonem jest właśnie iPhone z zainstalowaną aplikacją Deezer, chwilę po jej uruchomieniu w menu komputera pokładowego pokazuje się nowa opcja – Deezer. Ekran telefonu przygasa i wyświetlana jest na nim informacja z prośbą o nie blokowanie ekranu. Od tej pory cała obsługa odbywa się za pomocą konsoli w samochodzie i użytkownik nie musi w ogóle sięgać do telefonu.

IMG_0706

Po wejściu w pozycję Deezer pojawia się na ekranie menu, które wygląda jak wszystkie inne ekrany i ustawienia w Mini, dedykowane jest jednak funkcjom Deezer, takich jak: teraz odtwarzane, wyszukiwanie piosenki, zapisane playlisty, ulubione playlisty, radio Deezer oraz przełączanie utworów. Za obsługę menu odpowiada czterokierunkowy joystick, który dodatkowo można wcisnąć jak guzik, znajdujący się pomiędzy skrzynią biegów a hamulcem ręcznym. Trzeba przyznać, że dostęp do joysticka jest bardzo intuicyjny – mimo, że siedziałem w samochodzie pierwszy raz, bez problemu sięgałem do niego ręką bez patrzenia, bez macania po omacku. Umożliwia on całkowicie bezwzrokową obsługę, pod warunkiem, że chcemy zrobić coś prostego. Z oczywistych względów np. wyszukiwanie piosenki wymaga zerkania na ekran komputera pokładowego podczas wybierania liter, co jednak przebiega dość sprawnie. Obsługiwałem wszystkie funkcje podczas jazdy bez problemu, nawet w dość gęstym, miejskim ruchu. Zdecydowanie na plus działał tutaj fakt, że nie musiałem daleko przed siebie sięgać ręką, anie patrzeć gdzie sięgam, jedynie na ekran umieszczony na środku deski rozdzielczej. Moja ręka nie oddalała się od skrzyni biegów.

IMG_0710

To nie jest jedyne ułatwienie. Również na kierownicy znajdują się przyciski do obsługi odtwarzanej muzyki. Mają kształt krzyżaka typu d-pad i umożliwiają zarówno regulowanie głośności, jak i przełączanie piosenek, czyli czynności wykonywane najczęściej, po wybraniu ulubionego radia czy ulubionej playlisty. Wówczas sięganie w okolice hamulca ręcznego nie jest konieczne i można w ogóle nie odrywać rak od kierownicy.

Jak sprawuje się Deezer w samochodzie?

W Warszawie jest raczej dobry zasięg co sprzyja strumieniowaniu muzyki prosto z sieci. Tak też słuchałem muzyki podczas godzinnej jazdy i nie było z tym większych problemów. Czasem zdarzało się, że podczas wyszukiwania czy przełączania playlisty następowała krótka przerwa, ale trwała ona najwyżej kilka sekund. Sporadycznie też, gdy spadał zasięg, można było dosłuchać się obniżenia jakość dźwięku, ale w sumie można przyjąć, że w dużym mieście takie problemy zdarzają się raczej rzadko. Można powiedzieć, że rzadziej niż w tradycyjnym radiu, a ewentualne okresy oczekiwania po zmianie playlisty trwają krócej, niż wyszukanie kolejnej, niezapisanej wcześniej stacji. Oczywiście, jeżeli ktoś jest wrażliwy na tego rodzaju problemy, może z wyprzedzeniem zapisać wszystkie swoje ulubione playlisty i nie przejmować się zasięgiem. Wciąż jednak będzie miał ten komfort, że jak nagle zachce posłuchać czegoś, czego nie zapisał w pamięci, może wyszukać i strumieniować. Skończyły się problemy „kurcze, szkoda, że nie zabrałem tej płyty, albo nie skopiowałem tej piosenki”.

IMG_0703

Oczywiście, jeśli ktoś chce strumieniować cały czas, musi mieć albo rozsądnie duży pakiet danych do wykorzystania, albo zdecydować się na odpowiednio wysoki abonament w Orange, który jest partnerem Deezer i nie nalicza pobranych danych, jeżeli pochodzą one z Deezer właśnie. O ile mnie pamięć nie myli ta opcja jest dostępna dla abonamentów powyżej 59,90 zł, ale tego rodzaju promocje lubią ulegać zmianie, więc proponuję to wcześniej sprawdzić.

Podczas użytkowania napotkałem jeden problem. Podczas próby otworzenia ulubionych playlist aplikacja Deezer na telefonie zamykała się. Trzeba było ją ponownie uruchomić na telefonie, po czym telefon sam łączył się z systemem pokładowym i wznawiał odtwarzanie dokładnie tam gdzie ostatnio skończył. Najprawdopodobniej był to nieodkryty jeszcze błąd – integracja z BMW to świeża sprawa i pewnie zostanie szybko usunięty. Reszta funkcji działała bez zarzutu.

Jak działa Deezer w praktyce pokazuje poniższy film, który nakręciłem podczas wczorajszej jazdy próbnej. Jest to moje pierwsze podejście do tego rodzaju nagrania, więc nie wszystko wyszło tak jak bym sobie życzył, nie widać na przykład zbyt dobrze ekranu i mojej prawej ręki, która sięga do joysticka, ale widać za to, że obsługuję Deezer na iPhonie podczas jazdy, nie angażuje to zbyt mocno mojej uwagi i nie wymaga sięgania do telefonu. Oczywiście wszelkie uwagi mile widziane. Postaram się aby kolejne nagrania były lepsze.

Podsumowanie

Ciężko mi sobie wyobrazić, żebym wybierał samochód kierując się głównie integracją muzyki z telefonu w komputerze pokładowym, tym bardziej, że tego rodzaju udogodnienia lubą się dość często zmieniać, częściej niż zmieniam samochód. Dodatkowo Mini bez wątpienia nie należy do tanich aut, to samochód raczej luksusowy, jak na BMW przystało. Trzeba jednak przyznać, że integracja obsługi aplikacji Deezer w telefonie jest naprawdę wygodna i jednocześnie bezpieczniejsza niż sięganie po telefon. Gdybym taką opcje miał w samochodzie, bez wątpienia korzystał bym z niej przy każdej okazji słuchania muzyki z telefonu.

IMG_0711

Co istotniejsze, strumieniowanie muzyki spowodowało, że praktycznie przestałem sięgać do swoich plików MP3, bo jest to zwykle dla mnie bardziej kłopotliwe, niż otworzenie kolejnej karty w przeglądarce i w niej uruchomienie muzyki, nie mówiąc o tym, że na Chromebooku mogę słuchać w zasadzie tylko muzyki strumieniowanej z sieci. Dlatego też odpowiada mi podejście uruchamiania muzyki przede wszystkim w przeglądarce i nie czuję potrzeby instalowania dedykowanej aplikacji, która jest dla mnie raczej kłopotem niż pomocą. Inaczej sprawa wygląda w przypadku aplikacji mobilnej, ta zdecydowanie jest niezbędna, bo pozwala zapisywać utwory do słuchania bez dostępu do sieci. Dodatkowo Deezer nie działa w mobilnej przeglądarce.

Podczas jazdy testowej przekonałem się, że strumieniowanie sprawdza się również w czasie jazdy samochodem i zamierzam z tej możliwości korzystać. Co prawda nie mam integracji z komputerem pokładowym, bo zwyczajnie w moim samochodzie takiego komputera nie ma, ale wymienienie starego radia na takie, które obsługuje bluetooth załatwia dla mnie sprawę. Nie będzie tak wygodnie jak w BMW, ale będzie zdecydowanie wygodniej puszczać muzykę z telefonu, niż z płyt lub zastanawiać się czy na pewno wgrałem wszystkie swoje ulubione utwory.