10

Jak było w Londynie – relacja z Capital On Stage 2012

Autorem poniższego tekstu jest Błażej Abel z Landingi.com Pod wpływem wpisu na blogu Arka Skuzy pt. “iTraff Technology raising money jungle process – how life kicked my brain _ preword” stwierdziłem, że spróbuję dostać się w tym roku na Capital On Stage – jedyną imprezę gdzie to fundusze pitchują. W tym czasie i tak wybierałem […]

Autorem poniższego tekstu jest Błażej Abel z Landingi.com

Pod wpływem wpisu na blogu Arka Skuzy pt. “iTraff Technology raising money jungle
process – how life kicked my brain _ preword” stwierdziłem, że spróbuję dostać się w tym roku na Capital On Stage – jedyną imprezę gdzie to fundusze pitchują. W tym czasie i tak wybierałem się do Londynu na Internet World. Po napisaniu krótkiego listu motywującego w niecałe trzy dni dostałem informację o zaproszeniu. To już było coś, bo w zeszłym roku zaprosili 200 z 550 kandydujących z całego świata. Uznałem więc to już za mały sukces.

Capital On Stage pierwszy raz odbył się w zeszłym roku w Amsterdamie. Organizator i współtwórca eventu Arjen Strijker tak mówił na otwarciu drugiej edycji:

…nasz trik polegał na tym, by stworzyć imprezę gdzie to przedstawiciele funduszy inwestycyjne robiły pitche. Byliśmy nieco zmęczeni imprezami, gdzie to ciągle startupy musiały się prezentować. Chcieliśmy stworzyć coś nowego i przy okazji dobrze się bawić, tak powstał pomysł na ten event…

Trzeba przyznać, że wyszło świetnie. Impreza przyciągnęła po raz kolejny komplet startupów i funduszy (w tym po raz drugi polski HardGAMMA Ventrures reprezentowany przez Krzysztofa Kowalczyka).

Teraz słów kilka od strony foundera. Jeżeli jesteś już zakwalifikowany to miej się na baczności. Każdy może spotkać się tylko z dwoma wybranymi przez siebie funduszami z listy 20 opublikowanych na stronie (o ile one również zechcą ). Informacja o tym, że można się umawiać na 15 minutowe sesje został przesłana tuż po 20:00 kilka dni przed eventem, o 23:00 80% terminów była już niedostępna – trzeba działać szybko. Tylko 8 z 20 funduszy inwestuje poza UK i USA, ale i tak w tej puli zostały fundusze, z którymi chciałem się spotkać. Warto jednak dobrze przygotować się wcześniej by nerwowo nie zastanawiać się z kim się spotkać w chwili gdy trzeba rezerwować już spotkania.

Miałem przyjemność spotkać się z dwoma funduszami. Pierwszy Doughty Hanson Technology Ventures reprezentowany przez Sitar Teli, która notabene była jurorem podczas konkursu Aulery 2012 oraz z Northzone reprezentowanym przez Jeppe Zink (oboje byli w czwórce najlepiej pitchujących funduszy, więc chyba dobrze trafiłem ). Spotkania wyglądały podobnie, 2 min zajęła mi prezentacja projektu Landingi – reszta została na jego omówienie i pytania. W obu przypadkach pytałem o to samo – jak skalować i globalizować startup. To co mnie zaskoczyło, to dobra znajomość polskiego rynku – Sitar od razu wymieniła Codility jako świetny przykład budowania globalnej firmy.

Wnioski z jakimi wróciłem to:

  1. Polska w oczach zagranicznych inwestorów to duży, perspektywiczny rynek, który będzie bardzo szybko się rozwijał w najbliższych latach,
  2. Skalować niekoniecznie znaczy robić więcej, czy być większym, skalowanie oznacza również umiejętność skupienia się na niszy lub wybranym fragmencie projektu,
  3. Globalizacja niekoniecznie oznacza tylko kierunek zachód i USA. Warto pomyśleć o takich rynkach jak np. Rumunia, Bułgaria, Węgry. Nam jako krajowi z Europy Środkowej łatwiej będzie zdobywać tam rynek (nawet jeżeli to nie ten wymarzony),
  4. Jeżeli firma jest dochodowa, to nieważne, czy jest globalna – i tak fundusz będzie chciał ją kupić,
  5. Chcesz robić globalną firmę – przeprowadź się do Londynu – co tydzień będziesz miał feedback od setek osób, które spotkasz w tutejszej społeczności startupowej

Gorąco namawiam wszystkich do zgłoszenia się do kolejnej edycji w przyszłym roku. Porzućc