10

Podobno tylko krowa nie zmienia zdania, jak będzie z nowym ministrem finansów, dla którego gotówka to wróg?

Płatności bezgotówkowe to oczko w głowie partii rządzącej, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Podobnie jak do tego, z czego to wynika. Gotówkę trudniej kontrolować, uciekają podatki i na gotówce się nie zarabia. Jak będzie przez następne 4 lata za rządów nowego ministra finansów, Tadeusza Kościńskiego?

Uszczelnianie systemu podatkowego w Polsce trwa od lat, rządzący szukają już wszędzie pieniędzy, których ciągle brakuje, bo co rusz przyznawane są nowe wydatki typu 500+ i inne, związane z obietnicami wyborczymi.

Jednym z głównych filarów tego uszczelniania są plany wprowadzenia kas fiskalnych online we wszystkich branżach. Początkowo w tych najbardziej narażonych na naruszenia w płatnościach podatków VAT, a więc będą to stacje paliw, warsztaty samochodowe czy wulkanizacyjne, które kasy online muszą wdrożyć już od 1 stycznia 2020 roku. Z kolei do końca 2020 roku mają dołączyć do tego kolejne branże, takie jak placówki gastronomiczne, hotele, lekarze, prawnicy czy fryzjerzy.

Najwyraźniej to już się zaczęło. Jeszcze kilka miesięcy temu zawsze, gdy płaciłem za rachunek w restauracji dopytywałem kelnera czy może napiwek doliczyć w terminalu, zwykle dostawałem dwie odpowiedzi albo, że tak oczywiście, albo nie, nie można. Przez ostatni miesiąc byłem kilka razy i słyszałem już tylko jedną odpowiedź – nie możemy, a jeden z kelnerów, którego dopytałem dlaczego, odpowiedział, że już raz dostał mandat za to w wysokości 500,00 zł – to było dokładnie w zeszły czwartek na warszawskiej starówce. Nie wnikałem dalej, ale podejrzewam, że są już podłączeni do sytemu Krajowej Administracji Skarbowej i ktoś się dopatrzył braków w przepływach. Napiwki zapewne były wypłacane kelnerom, a ci nie odprowadzali od nich podatków.

To będzie ogromny problem dla tej branży, gdyż sporo kelnerów żyło do tej pory głównie z napiwków, a Polacy lubią płacić bezgotówkowo i noszą ze sobą coraz mniej gotówki. Osobiście mam w domu jakieś 200,00 zł, które leży od kilku miesięcy nie ruszane, na tzw. „w razie w„, nie noszę ich ze sobą, więc takiej potrzeby nie mam.

Może być z tym jeszcze gorzej, bo tekę ministra finansów przejął Tadeusz Kościński. To nie jest nowa postać w rządzie, w 2016 roku piastował urząd wiceministra w ministerstwie rozwoju. W tamtym czasie udzielił wywiadu dla serwisu Forbes, w którym to padły te znamienne słowa obecnego ministra finansów z tytułu: gotówka jest moim wrogiem:

Dla mnie wrogiem jest gotówka. Obsługa gotówki, czyli jej produkcja, przeliczanie, ubezpieczenie czy transport, to ok. 1 proc. PKB. Czyli płacimy za to 17 mld zł. Gotówka to także paliwo dla szarej strefy. Rocznie nie płaci się od 50 do nawet 100 mld zł należnego VAT-u, szara strefa po części za to odpowiada. Poza tym gotówka nic nie robi dla gospodarki. Jak wyciągniemy pieniądze z rachunku bankowego i one leżą pod poduszką, to na nikogo nie pracują.

To był rok 2016, kiedy według różnych danych, do których dotarł branżowy serwis Cashless, w Polsce płatności gotówkowe wybierało 63%. Dziś, już według badań, które skupiały się na preferencjach, czyli na tym, co wolimy, samą gotówkę wybiera już tylko 20% Polaków (Źródło: Money.pl)

Co więcej, w wywiadzie dla WNP.pl Finanse z 2018 roku, Tadeusz Kościński, który był już wtedy wiceministerem przedsiębiorczości i technologii, podtrzymywał swoją opinię na temat gotówki, może już w nie tak dosadnych słowach, ale z uzasadnieniem, dlaczego rząd dąży nadal do wyeliminowania gotówki:

W Polsce 190 mld zł leży w postaci gotówki „w skarpetach”. Inwestując te pieniądze zyskalibyśmy co roku ok. 19 mld zł i to jest główny powód, dla którego promujemy płatności elektroniczne.

Mamy rok 2019, Tadeusz Kociński zostaje ministrem finansów, zapewne między innymi z uwagi na jego opinie w temacie gotówki, co może jeszcze bardziej zdeterminować działania rządu, w celu maksymalnego ograniczenia gotówki w obiegu.

Wspomnę jeszcze tylko na koniec, że Tadeusz Kociński jest orędownikiem pomysłu na narodową kartę płatniczą i krajowego schematu płatniczego, coś na wzór VISA czy MasterCard:

Tak. Rozumiem ten sprzeciw (przyp. red. banków w Polsce). Dzięki Visie i MasterCardowi dostają dużo pieniędzy. Kto by chciał to stracić? Indyki nie głosują za świętami. Dlatego właśnie muszę przejąć odpowiedzialność za tabelę opłat i prowizji. Teraz konsument płaci za używanie karty sklepowi, a sklep bankowi, który jest najbardziej zadowolony z tej sytuacji. To trzecia uciąć. Wtedy banki same będą chciały, aby jak najszybciej wdrożyć polską kartę, żeby obciąć zbędne koszty.

Źródło: Wykop.pl (1,2).
Photo: sashk0/Depositphotos