13

Ivy Bridge będzie wspierało gigantyczne rozdzielczości; jest po co?

Niedawno pisałem o tym, że Apple może chcieć jeszcze w tym roku częściowo odświeżyć linię swoich komputerów. Miało to wynikać z opóźnienia dotyczącym Ivy Bridge, nowych procesorów od Intela.  Z czasem dowiadujemy się więcej na temat tych komponentów, a najświeższa informacja dotyczy maksymalnej kompatybilnej rozdzielczości – 4096 x 4096. ILE?! I wsparcie to dotyczyłoby zintegrowanej […]

Niedawno pisałem o tym, że Apple może chcieć jeszcze w tym roku częściowo odświeżyć linię swoich komputerów. Miało to wynikać z opóźnienia dotyczącym Ivy Bridge, nowych procesorów od Intela.  Z czasem dowiadujemy się więcej na temat tych komponentów, a najświeższa informacja dotyczy maksymalnej kompatybilnej rozdzielczości – 4096 x 4096. ILE?!

I wsparcie to dotyczyłoby zintegrowanej w układzie karty graficznej. Mówiąc zatem w skrócie, do osób mało technicznych jak ja: wiele wskazuje, że przyszłoroczne MacBook Airy obsłużą już po wyciągnięciu z pudełka tak kolosalną rozdzielczość. Tym bardziej, że w OS X Lionie również zaimplementowano odpowiednie wsparcie.

Jako szaraczek, przeciętny użytkownik Maka nie mający wiele wspólnego z grafiką zastanawiam się tylko nad zastosowaniem takiej technologii. Przede wszystkim – potrzebny będzie monitor będący to w stanie wyświetlić. Czy małe, 11- i 13-calowe matryce z Airów dadzą radę? Wątpliwe, a jeśli nawet jakimś cudem, to koszty wzrosną niebotycznie. W takim wypadku niezbędny będzie zewnętrzny monitor, aby móc cieszyć się z pełni możliwości. I to raczej nie do otwarcia kilku przeglądarek, tylko profesjonalnych programów graficznych. W takim przypadku z kolei zaawansowani użytkownicy nie wybiorą całościowo silniejszych maszyn ponad cienkie laptopy? Oczywiście Ivy Bridge będzie montowany nie tylko w laptopach i nie tylko w tych marki Apple – moje kręcenie nosem skupia się jednak na tych najmniejszych i najlżejszych komputerach oferowanych przez giganta z Cupertino.

Nie chcę zabrzmieć jak ten, który powstrzymuje postęp. Co to, to nie. Ale jeśli wzrost ceny przyszłorocznych modeli Maka będzie tłumaczony możliwością wyświetlenia wyższej rozdzielczości, to ja dziękuję. Jako niedzielno-biurowy użytkownik nie potrzebuję takich fajerwerków. Ale z marudzeniem jeszcze się wstrzymam – może dostaniemy ten „dodatek” za darmo?

[źródło]