5

O iTunes Match po niemal rocznej przygodzie

Z usługi iTunes Match korzystam od blisko roku – przez ostatnie 10 miesięcy moja lokalna biblioteka muzyczna była skanowana, “matchowana” z ofertą iTunes Store i ulepszana jakościowo. Do mojej muzyki mam dostęp na każdym urządzeniu z iOS oraz na innych komputerach, gdzie zainstalować można program iTunes. W teorii wszystko więc brzmi wręcz rewelacyjnie. Dlaczego więc […]

Z usługi iTunes Match korzystam od blisko roku – przez ostatnie 10 miesięcy moja lokalna biblioteka muzyczna była skanowana, “matchowana” z ofertą iTunes Store i ulepszana jakościowo. Do mojej muzyki mam dostęp na każdym urządzeniu z iOS oraz na innych komputerach, gdzie zainstalować można program iTunes. W teorii wszystko więc brzmi wręcz rewelacyjnie. Dlaczego więc powracam z kolejnymi uwagami?

Po uruchomieniu usługi iTunes Match na urządzeniu mobilnym znajdujące się tam już pliki muzyczne dosłownie znikają. Wraz z utworzeniem się możliwości pobierania naszej muzyki z chmury w każdej dowolnej chwili, tracimy funkcję synchronizacji urządzenia z biblioteką na komputerze, to wcale nie jest oczywiście niespodzianką. Gdy jednak zapragniemy umieścić całą naszą kolekcję na np. iPodzie touch jesteśmy zmuszeni pobierać każdy album z osobna. Do niedawna niemożliwe było pobieranie pojedynczych utworów, a co za tym idzie, chęć posłuchania jednego utworu bez dostępu do Sieci skutkowała uprzednim pobraniem całego albumu.

Interesujące jest też to, że żadnym problemem nie jest instalacja aplikacji z różnych sklepów App Store – polskiego, amerykańskiego czy niemieckiego. Jedynym warunkiem jest posiadanie konta i zalogowanie się na nie. Jak wiemy, nie wszystkie ciekawe programy trafiają do polskiego App Store, dlatego normalną koleją rzeczy jest potrzeba przelogowania usługach App Store i iTunes Store. Konsekwencją takiego działania jest wyłączenie iTunes Match i wyczyszczenie biblioteki muzycznej urządzenia. Wtedy, “zabawę” z pobieraniem albumu po albumie lub pojedynczych utworów zaczynamy od nowa…

Kilkakrotnie zdarzyło mi się, że podczas skanowania biblioteki, iTunes zatrzymało się na jednym z ostatnich utworów i potrafiło pozostać w takim stanie na następne kilkadziesiąt minut. Restart aplikacji nie zawsze przynosił pożądany skutek, dopiero kilka godzin później, lub następnego dnia udawało się proces skanowania i dopasowywania ukończyć z sukcesem. W tym czasie na całe szczęście możemy słuchać muzyki bez żadnych przeszkód, więc nie jest to sytuacja aż tak bardzo odczuwalna – o ile oczywiście program nie zatrzyma się na utworze, którego chcemy posłuchać niedługo później na urządzeniu mobilnym.

Wracając do kwestii ponownej aktywacji iTunes Match na iPhonie czy iPadzie nie sposób nie wspomnieć o niezwykle problematycznym temacie dla usługi – okładkach. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego pomimo szybkiego połączenia Wi-Fi i odczekania nawet kilkudziesięciu minut większość albumów nie posiada okładek. Dla osób, które dbają o takie szczegóły i cenią sobie również kwestię wizualną własnej kolekcji iTunes Match może okazać się źródłem irtytacji – choć mi osobiście (odpukać) jeszcze się to nie zdarzyło, to wielokrotnie czytałem o ingerencji usługi w lokalną bibliotekę efektem czego jest “pogubienie” okładek nawet plików znajdujących się na dysku użytkownika.

Pomimo powyższych wad, usługa iTunes Match oferuje wiele naprawdę przydatnych funkcji i, o dziwo, jestem bliższy przedłużenia subskrybcji na kolejne 12 miesięcy, aniżeli zaprzestania korzystania z usługi. Po cichu liczę też, że podczas prac nad iTunes Radio, Apple pokusi się o rozszerzenie funkcjonalności i usprawnienie iTunes Match – w końcu płatność za obydwie usługi została połączona.