64

Zepsuję Wam dzień, wybaczcie. iPhone „iks” nie istnieje, Apple oszukało wszystkich mówiąc prawdę

Któż by pomyślał, że nazewnictwo nowego iPhone'a będzie tak problematyczne. Chociaż... może właściwie nie jest, bo kto by się tym przejmował. Ale z drugiej strony, co jest takiego trudnego z przyswojeniem innej, właściwej informacji? Bo wiecie, że nie istnieje nic takiego, jak iPhone "iks", prawda?

Kompletnie nowy iPhone, zupełnie nowa nazwa. Pominięcie numerka 9 wyraźnie pokazywało, jak bardzo Apple próbuje odgrodzić od siebie następcę iPhone’a 7, czyli iPhone’a 8 od gwoździa programu – modelu iPhone X. Oglądający konferencję nie usłyszeli jednak czegoś takiego jak iPhone eX, po naszemu iPhone iks. Apple zrobiło coś, czego dokonało już wcześniej – sięgnęło po rzymski zapis liczby 10. Stąd ten zapis i wymowa „ten” – bo to iPhone DZIESIĘĆ. Nie, Apple nie porzuciło numeracji swoich smartfonów, po prostu dla celów marketingowych wybrano coś świeżego, co zwróci uwagę (potencjalnych) klientów. No i chyba się udało, prawda?

Przez rok iPhone iks pojawiał się na ustach wszystkich. Przy premierze nowego modelu sytuacja została powtórzona – skorzystano z bazowej numeracji i dopisano „S” na końcu. Zupełnie tak samo, jak Apple robiło prawie zawsze od 2009 roku, gdy zaprezentowano iPhone’a 3GS. Wtedy to „S” odnosiło się do szybkości („speed”), później w iPhone 4S miało przypominać o asystentce Siri. Przy iPhone’ach 5S i 6S Apple nie potwierdzało już żadnych odniesień, po prostu kontynuowano dotychczasową politykę, która wprowadzała pewien ład i porządek. Problemem okazał się iPhone SE, który przez wiele osób usilnie nazywany jest 5SE. Bo skoro był 5, a później 5S, to nowy będzie się nazywać 5SE – logiczne. Przecież wygląda tak samo. Przecież Google nie kłamie. A jednak. To iPhone SE, a Apple pokusiło się o oficjalne wyjaśnienie nazwy – SE to skrót od „Special Edition”, co potwierdził Phil Schiller z Apple.

Pojawienie się iPhone’ów XS i XS Max wywołało kolejną lawinę dyskusji. Moich dyskusji ze znajomymi i nieznajomymi, którym zwróciłem uwagę, że nie jest to model „iks es”. Wiem, że tak jest wygodniej, szybciej, łatwiej, ale to nie jest nazwa tego urządzenia. Tu nie ma miejsca na interpretację. Sytuacja jest bardzo jasna. To iPhone’y dziesięć es i dziesięć es max. Długie, męczące, skomplikowane. Wiem. Ale właściwe.

Aha. Jeszcze jeden. iPhone Xr. Tutaj nie mam zielonego pojęcia, dlaczego Apple w ogóle stworzyło ten telefon, ale zrozumienie nazwy jest banalnie proste. X to dziesięć a r to er. Dlaczego „r”? Bo jest nieco wcześniej (niżej), niż „s”. iPhone Xr to taki model krok za XS, niby podobny, ale nie do końca. To praaawie iPhone XS, a jak wiemy prawie robi wielką różnicę.Moje starania w wyprostowaniu błędnego nazywania nowych iPhone’ów spełzają na niczym. Ba! Niektórzy są nawet skorzy do prawdziwej kłótni, że sytuacja nie jest jasna albo Apple jest samo sobie winne. Owszem, z tym drugim punktem się nieco zgodzę – w reklamach, które były emitowane w Polsce (w telewizji;) nie zasłyszałem ani razu słowa „dziesięć”, za to wypełniający ekran „X” był nie do przeoczenia. Faktycznie Apple nie wyedukowało użytkowników/klientów, z czym mają tak naprawdę do czynienia. Czy ich to interesuje? Pewnie nie, bo są zajęci przeliczaniem dolarów na koncie.

Czy problem istnieje? Pewnie drażni to tylko tych, którzy zawsze starają się pilnować właściwych nazw modeli urządzeń czy – na przykład – pojazdów. Gdybym zaczął w konwersacji z kimkolwiek mówić o Hondzie „ciwic” (tak, przez „c” i „w”) większość, jeśli nie wszyscy patrzyliby na mnie jak na wariata. A jednak przyswoić sposób wypowiadania nazwy iPhone’a X lub firmy Huawei jest dla niektórych nie lada wyzwaniem.

Ale po wypisaniu tego wszystkiego powyżej patrzę z optymizmem w przyszłość. Bo gdy nadejdzie czas nowego iPhone’a jedenaście, w polskich sklepach i na polskich ulicach zagości iPhone…  iks i? Ksi?

Będzie ciekawie.

P.S. Dla uparciuchów.

P.P.S. Nie traktuj tekstu zbyt serio.