118

Notch zniknie najwcześniej w iPhone 14, czyli za dwa lata. Trochę słabo

Pamiętacie jak iPhone X zapoczątkował modę na notcha, czyli wcięcie w ekranie? Wszyscy już dawno w niego zrezygnowali, tylko Apple trzyma się go kurczowo. I będzie trzymać jeszcze przez kilka lat mimo tego, że nawet niższe półki cenowe mają już bezramkowe smartfony bez wcięcia.

Dlaczego w zasadzie iPhone ma notcha?

Na pewno część z Was wie o tym doskonale, ale osoby, które nie śledzą nowinek technologicznych mogą się zastanawiać dlaczego najpierw pojawiła się wszechobecna moda na wcięcie w ekranie, a później wszyscy z niego zrezygnowali – wszyscy, oprócz Apple. Otóż iPhone X był w czasie swoje premiery „modny”. I właśnie pod tę modę chcieli się podłączyć inni producenci smartfonów. Sęk w tym, że Apple nie zastosowało wcięcia dlatego żeby iPhone wyglądał oryginalnie, ale z uwagi na wyrzucenie czytnika linii papilarnych i wprowadzenie FaceID. Tak, w tym wcięciu jest szereg skomplikowanych czujników, dzięki którym FaceID to wciąż najbezpieczniejszy i najbardziej dopracowany system rozpoznawania twarzy w smartfonach.

Problem z notchem ma Apple niestety taki, że wciąż nie potrafi inaczej ulokować tych czujników i jeśli iPhone ma dalej korzystać z FaceID, musi mieć wcięcie – choć przed premierą iPhone 12 coraz częściej słyszymy, że wcięcie zostanie minimalnie zmniejszone. Apple zmniejsza wcięcie, a pozostali producenci implementują wszystko pod ekranem – brzmi to trochę śmiesznie, czy raczej ośmieszająco dla Apple.

Nie znaczy to jednak, że Apple nie chce pozbyć się notcha

Pojawił się niedawno applowski patent pod nazwą „Czuły system do wykrywania światła padającego na warstwę emitującą światło wyświetlacza urządzenia elektronicznego„.

Patent jest bardzo ciekawy, bo sugeruje, że firma mogłaby umieścić czujniki pomiędzy wyświetlanymi przez ekran pikselami. Drugą opcją jest ulokowanie ich na krawędziach ekranu. Część czujników Apple testuje również pod ekranem, choć nie wygląda by to właśnie takie rozwiązanie miało najbardziej interesować firmę. Wspomniane wyżej czujniki związane mają być z różnego rodzaju światłem – w tym podczerwienią, chodzi więc nie o przyciemnianie ekranu i dostosowywanie jego jasności do warunków otoczenia, ale najprawdopodobniej właśnie FaceID – jakkolwiek ten system miałby się w przyszłości nazywać. Ba, wygląda na to, że Apple zamierza też dublować czujniki gdyby któryś został zasłonięty dłonią użytkownika.

Kiedy zmiany i kiedy pozbędziemy się notcha w iPhonach?

Niestety nieprędko. Choć iPhone 12 nie został jeszcze oficjalnie pokazany, źródła z których często dostajemy wycieki dotyczące nowych sprzętów firmy jasno wskazują, że notch będzie obecny również w iPhone 13, choć ma być on zauważalnie węższy niż w obecnych modelach. Oznacza to jednak, że najwcześniej pozbędziemy się wcięcia w iPhone 14, czyli…w 2022 roku. Patrząc na to jak rozwija się technologia producentów smartfonów z Androidem, będziemy już dawno przyzwyczajeni do aparatów i czujników pod ekranami – ba, przecież dziś naturalne są małe dziurki na kamerę do selfie lub przedni aparat w wysuwanym mechanizmie, co w konsekwencji daje nam ekran na całym froncie urządzenia. Jasne, Apple ma na swoje usprawiedliwienie FaceID, którego konkurencja nie ma, ale jakoś ciężko mi sobie wyobrazić by jeszcze przez dwa lata iPhony tak bardzo odstawały wizualnie od pozostałych smartfonów. Bo to trochę zabawne, że sprzęty za mniej niż tysiąc złotych wyglądają z przodu bardziej nowocześnie niż wyceniony na 6 tysięcy złotych iPhone.

Nie żeby notch w moim iPhone 11 jakoś bardzo mi przeszkadzał, ale jednak wypadałoby by firma która sprzedaje najpopularniejsze na świecie smartfony wyznaczała trendy i nowości w branży, a nie wypuszczała co roku smartfona ze szpecącym czarnym paskiem.