12

Apple naprawia swój błąd. Szkoda że dopiero po tym, jak ich przyłapano na gorącym uczynku

Pamiętacie kwestię problemów z kompletnym wyłączeniem lokalizacji w najnowszych iPhone'ach? Najnowszy iOS rozwiąże ten problem, ale czy aby trochę nie za późno?

Temat śledzenia przez smartfony wałkowany jest od lat, non-stop — i raczej szybko się to nie zmieni. Bo kiedy już uporamy się z kwestią lokalizacji, to przyjdzie czas na rozprawienie się ze zbieraniem odcisków palców czy rozpoznawaniem twarzy. Zawsze będzie coś. Dzisiaj jednak jesteśmy jeszcze przy tej pierwszej. Kilka tygodni temu zrobiło się głośno o tym, że najnowsze iPhone’y zapisują lokalizację użytkowników nawet przy wyłączonym module GPS. Długo nie trzeba było czekać na tłumaczenia ze strony Apple — winowajcami okazały się procesy odpowiedzialne za Ultra Wideband:

Ta, ze względu na swoja specyfikę, w niektórych rejonach musi zostać wyłączona — stąd też iPhone niezależnie od użytkownika (prawdopodobnie anonimowo) sprawdza i potwierdza jego lokalizację, by móc ją dezaktywować w miejscach, w których nie może być aktywną.

Zobacz też: Apple odpiera zarzuty i publikuje raport przejrzystości. Wiemy jak wiele zapytań było z Polski w 2019

Temat pojawił się na początku grudnia zeszłego roku, a kilka tygodni później beta iOS oznaczona numerkiem 13.3.1 serwuje w opcjach nowy przełącznik. Ten pozwoli wyłączyć całkowicie wysyłanie danych — włącznie z Ultra Wideband, o czym na swoim Twitterze poinformował Brandon Butch:

Zobacz też: Apple, opanuj się. Nie psuj moich świetnych AirPods Pro swoimi aktualizacjami!

Z jednej strony — obserwując sprawę cieszę się, że Apple tak szybko wprowadza poprawki i prawdopodobnie kwestią kilku najbliższych tygodni jest udostępnienie finalnej wersji systemu która każdemu właścicielowi iPhone’a 11 i iPhone’a 11 Pro da kontrolę w tym aspekcie. Druga strona medalu jest jednak taka, że gdyby nie to że firma została przyłapana — prawdopodobnie sama z siebie by tych zmian nie wprowadziła. A to już zapala lampkę ostrzegawczą, prawda?