36

Kilka miesięcy na dnie jeziora iPhone’owi 11 niestraszne. No, prawie

Po kilku miesiącach na dnie jeziora iPhone 11 - wysuszony i wyczyszczony... wciąż działa!

Cały czas mówi się o tym jak delikatne są smartfony. Chwila nieuwagi i… szybka zbita. O ile jest to przód – to pół biedy, po prostu irytuje. Z tyłem bywa trudniej – bo mechaniczne uszkodzenie obudowy może łatwo prowadzić do dalszych problemów ze smartfonem. Smartfon który wpadnie do jeziora? No cóż – wszyscy spisują go na straty. Nic dziwnego. Dlatego możecie wyobrazić sobie zdziwienie mieszkanki Kanady, która ponad pół roku po tym jak iPhone 11 wpadł jej do wody otrzymała wiadomość, że urządzenie zostało odnalezione. Co więcej – sprzęt działa.

Pół roku na dnie jeziora i… iPhone 11 wciąż działa!

Fatemeh Ghodsi otrzymała wiadomość tekstową o tym, że ktoś znalazł jej smartfon. Była przekonana, że to żart któregoś z jej znajomych – ale gdy okazało się że nie do końca, postanowiła pojechać i odebrać sprzęt. Za odnalezienie iPhone’a odpowiedzialny był Clayton Helkenberg wraz z żoną, których hobby jest nurkowanie i… sprzątanie jezior ze śmieci, a przy okazji okazjonalne wyszukiwanie skarbów na dnie. Odnaleziony smartfon działał — i po odebraniu iPhone’a, Fatemeh odzyskała dostęp do zdjęć, kontaktów i innych informacji, których kopii nie zrobiła zanim smartfon wpadł do wody. Miła niespodzianka.

Zobacz też: Czy warto kupić iPhona 11 w 2021 roku?

Clayton wykonuje kawał świetnej roboty – ale nie ukrywam, że najbardziej fascynuje mnie to, że sprzęt po takim czasie spędzonym w wodzie wciąż działał. Po wyłowieniu urządzenia, Helkenberg wysuszył i wyczyścił sprzęt — a później smartfon włączył się od razu. Kiedy udało się uruchomić telefon, przełożył kartę SIM do innego smartfona i skontaktował się z właścicielką. Po bliższej ekspertyzie okazało się, że nie działa mikrofon, a głośnik wydaje dziwne dźwięki — poza tym żadnych niespodzianek nie stwierdzono. Bateria wciąż ma 96% żywotności, a poza dwoma wspomnianymi elementami wszystko śmiga jak należy.