Apple

M1 nie pomoże. iPad potrzebuje drugiego systemu operacyjnego

Kamil Świtalski
70

iPady Pro rosną w siłę. Nowe ekrany, nowe podzespoły, nowe możliwości i... stary system operacyjny. Czas na zmianę.

Uwielbiam iPada. Uwielbiam jego prostotę, ekran z odświeżaniem 120 Hz, lekkość i Apple Pencil, który po roku codziennego korzystania wciąż jawi mi się jako gadżet z przyszłości. To najbardziej uniwersalne z urządzeń, z którego korzystam codziennie i wciąż nie mam dość — wspomniałem już zresztą kiedyś, że smartfon to dla mnie konieczność, zaś do komputera nie wracam po pracy. Jeśli chcę skorzystać z internetu, wybieram tablet. Jeśli chcę poczytać komiks, wybieram tablet. Jeśli mam odpisać na komunikatorze, wybieram tablet. Jeśli mam zrobić zakupy, wybieram tablet. I do takich prostych, podstawowych, zadań - nadaje się idealnie. Ale mam wrażenie, że mimo prób "profesjonalizowania" tego narzędzia — dbania o to by pojawiało się jak najwięcej aplikacji wykorzystujących nie tylko drzemiącą w nim moc, ale także umów z twórcami by były one jak najbardziej spójne ze specyfiką sprzętu — iPad daleki jest od profesjonalnego narzędzia. I większości ludzi potrzebujących do pracy komputera, mimo solidnych podzespołów, świetnych akcesoriów i długiego czasu pracy na jednym ładowaniu - nie są w stanie zastąpić komputera. Bo najwięcej z desktopem iPadOS ma wspólnego tyle, że domyślnie wyświetla "komputerowe" wersje stron internetowych.

iPad dużo więcej już nie poczaruje. Czas na drugi system operacyjny w tablecie Apple

iPadOS jest super. Szybki, prosty w obsłudze, z solidną bazą aplikacji. Jak na tablet, czyli narzędzie stworzone przede wszystkim do konsumpcji treści - idealny. Problem polega jednak na tym, że Apple stale próbuje wmówić użytkownikom, że iPad może być ich nowym komputerem. No i jasne - może. Jeżeli korzystacie z komputera do przeglądania stron internetowych, rozmów na komunikatorach, oglądania YouTube'a i nie zależy wam na wygodnej wielozadaniowości - to jak najbardziej. Bo chociaż ekran da się podzielić i wstawić dwa okienka obok siebie, to nie próbujcie się nawet oszukiwać, że jest to równie wygodne co dwa okienka na komputerze czy nawet w tablecie konkurencji. Samsung Dex w Galaxy Tab S7 pokazuje jak to się robi, jak to powinno wyglądać, jak może dobrze działać.

I szczerze mówiąc, to nie bardzo wyobrażam sobie sytuację, w której Apple serwuje swojemu najdroższemu w portfolio tabletowi autorski układ z komputerów i... zostaje TYLKO przy starym systemie operacyjnym. Porzucenie iPadOS też do mnie specjalnie nie przemawia, fajnie byłoby więc mieć wybór — tak jak to jest w Samsungu. Korzystasz z typowo tabletowej odsłony, albo uruchamiasz Dex i zyskujesz nowe opcje.

Oczywiście automatycznie myśląc o zrównaniu funkcjonalności tabletów i komputerów pojawiają się wątpliwości związane z kanibalizacją. Chociaż te - w mojej opinii - schodzą na dalszy plan. Przede wszystkim dlatego, że... kto ma kupić najtańszego Macbooka Air, ten go kupi. Najtańszy wariant 13" komputera Apple z M1 jest o kilkaset złotych tańszy, niż "goły" iPad Pro 12,9" oparty na tej samej architekturze. A przecież by móc korzystać z niego wygodnie jako komputera niezbędny jest zakup klawiatury (sensowne zaczynają się od około 500 zł, a najlepiej - wiadomo - byłoby kupić Magic Keyboard za blisko 1500 zł), opcjonalnie - w zależności od wyboru klawiatury - warto byłoby też pomyśleć o myszce (kolejne wydatki). Kwestia potrzeb. MacOS na tabletach dałby jeszcze jedną pozytywną zmianę — zapewniłby "powrót" 11-calowych "komputerów" od Apple, które po dziś dzień mają wierne grono miłośników. Malutkie, leciutkie i dla wielu niezastąpione. Chociaż ich ważnym atutem była również cena — tutaj aż tak tanio nie będzie, bo jednak iPad Pro 11" też swoje kosztuje.

Mam nadzieję, że to tylko cisza przed burzą

Wtorkowa konferencja była typowo produktowa. O planowanych nowościach w oprogramowaniu dowiemy się dopiero na WWDC 2021, którego start zapowiedziany został na 7 czerwca. Mam nadzieję, że usłyszymy wtedy o zmianach w tabletach Apple, które faktycznie pozwolą traktować te sprzęty w kategoriach "nowego komputera". Na tę chwilę: są zbyt ograniczone pod wieloma względami i nie ważne jak fajne ekrany i mocne podzespoły tam zaserwują, bez zmiany zasad gry w oprogramowaniu - nic to tak naprawdę nie zmieni. Charakter urządzenia pozostanie taki sam jak w 2018: do najprostszych, jednozadaniowych, biurowych rzeczy - będzie super. Do konsumpcji treści też. Ale wciąż będzie bardzo daleki od komputera, choć wiele tego typu urządzeń może zawstydzić swoją wydajnością.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu