12

iPad Pro (2020) i iPadOS 14 – recenzja

Niedawna premiera urządzeń Apple była wyczekiwanym wydarzeniem, które zwróciło uwagę klientów Apple ku nowym iPadom przeznaczonym dla sektora edukacji, a także dla użytkowników domowych, tym samym odsuwając nieco w cień urządzenia dla profesjonalistów. Ja wybrałem ostatnią opcję, a oto moje wrażenia.

Specyfikacja techniczna iPada Pro 11” (2020):

  • Wyświetlacz : 11-calowy ekran LED IPS o rozdzielczości 2388×1668 pikseli, co przekłada się na zagęszczenie na poziomie 264 ppi. Jasność maksymalna wynosi 600 nitów. Ekran wspiera ProMotion (odświeżanie do 120 Hz) i zapewnia pełne pokrycie przestrzeni barwnej DCI-P3,
  • Procesor: 8-rdzeniowy Apple A12Z Bionic (wyposażony w 4 wydajne rdzenie Vortex oraz 4 oszczędne rdzenie Tempest), koprocesor M12, układ NPU,
  • Procesor graficzny: 8-rdzeniowy,
  • Pamięć wbudowana: 256 GB NVMe,
  • Pamięć RAM: 6 GB,
  • System: iPadOS 14.1, 
  • Aparat główny: szerokokątny 12 Mpix (f/1,8) ultraszerokokątny 10 Mpix (f/2,4) o polu widzenia 125°, skaner LiDAR,
  • Kamerka przednia: TrueDepth 7 Mpix (f/2,2),
  • Łączność: Bluetooth 5.0, Wi‑Fi 6 (802.11ax),
  • Port: USB-C 3.1, 2 x złącze magnetyczne (dla Apple Pencil i Magic Keyboard),
  • Audio: 4 głośniki w układzie stereo,
  • Bateria: litowo-polimerowa o pojemności 7600 mAh,
  • Wymiary: 247,6×178,5×5,9 mm,
  • Waga: 471g,
  • Cena w dniu publikacji: 964,05 €/ 4399 zł.

Wybór tego modelu był oczywisty

iPad Pro (2020) z 11-calowym ekranem zapewnia potrzebną mi przestrzeń roboczą, jednocześnie zachowując przystępne wymiary i niewysoką wagę. W efekcie sprawdza się do pisania tekstów, prowadzenia notatek, edycji zdjęć, surfowania po sieci, oglądania filmów i seriali, czytania mangi, manhwy i manhuy oraz do innych celów. 

Przez wzgląd na ograniczenia oprogramowania iPad nie zastąpi mi komputera, więc wybór modelu z ekranem o większej przekątnej niejako mijał się z celem. 

Szukałem sprzętu na lata, więc zakup iPada 8. generacji nie wchodził w rachubę, z kolei nowy iPad Air cechuje się licznymi kompromisami względem modelu Pro (2020), które wg mnie znacząco ujmują mu na atrakcyjności – ma mniej pamięci RAM (4 GB zamiast 6 GB), ekran bez wsparcia dla technologii ProMotion, słabszy system audio (dwa głośniki zamiast czterech), a także czytnik linii papilarnych zamiast Face ID. 

Wyśmienite pierwsze wrażenie 

Cienkość, lekkość, symetria. Te przymiotniki opisują mój pierwszy kontakt z iPadem Pro 2020. 

Obudowa jest cienka, stosunkowo niewielka i poręczna, co sprawia, że z urządzenia korzysta się wygodnie zarówno w formie tabletu, jak i 2-w-1, choć za sprawą płaskich ramek wspomniana cienkość nie jest aż tak wyraźnie odczuwalna. Od strony wizualnej Apple postawiło na symetrię (zwaną przez niektórych estetyką głupców), zaokrąglone rogi (czy to ekranu, czy to obudowy, czy to obwódki wokół aparatów) i brak udziwnień, zatem całość zdecydowanie może się podobać. I mnie się podoba. Przede wszystkim nie wyglada odpustowo, a raczej zachowuje pewną surowość, prostotę i minimalizm. 

Ekran

Wyświetlacz 11-calowego iPada Pro (2020) cechuje się rozdzielczością 2388×1668 pikseli, pełnym pokryciem przestrzeni barwnej DCI-P3 oraz niskim współczynnikiem odbić (1,8%), jednak tym, co wyróżnia go na tle nowego iPada Air, jest technologia ProMotion – dostosowywanie odświeżania ekranu do rodzaju wyświetlanych treści lub wykonywanych czynności. Dzięki temu przewijanie treści wyglada płynniej, pisanie i rysowanie wydają się być wolne od opóźnień, a w trakcie bardziej statycznych aktywności możliwe jest oszczędzanie energii. Różnica w płynności obrazu faktycznie jest zauważalna i ma pozytywny wpływ na finalne odczucia, jednak nie do tego stopnia, by brak tego rozwiązania w iPhone’ach mi przeszkadzał.

Ogólnie rzecz ujmując – od razu widać, że jest to panel LCD z najwyższej półki. Mimo tego nie jest pozbawiony wad. Pierwszą z nich jest czerń, która cechuje się w pełni wystarczającą głębią za dnia, jednak nocą przechodzi w ciemną szarość (co wynika z zastosowanego typu podświetlenia). Poza tym obrazowi brak ostrości, przynajmniej w trybie tabletu, gdy ekran znajduje się 20-25 cm od oczu. Szybko można się do tego przyzwyczaić, jednak niesmak pozostaje. 

Audio 

W tym miejscu Gigant z Cupertino zasługuje na zdecydowaną pochwałę – dzięki zastosowaniu systemu czterech głośników (dwa odpowiadają za reprodukcję dołu i średnicy, dwa za górę) dźwięk cechuje się dobrą – jak na tego typu urządzenie – głębią oraz zaskakująco solidnym basem, choć nie na tyle, by oddać charakter nastawionych na mocno basowe brzmienie tytułów. Dobrze wypadają instrumenty – iPadowi nie straszna gitara Neila Younga (np. „Words” (album Road Rock – Friends & Relatives), „Ordinary People” (album Chrome Dreams II) czy Rory’ego Gallaghera (np. „Bad Penny” (album Top Priority), “Easy Come, Easy Go” (Jinx)), skrzypce Lindsey Stirling (np. „Transcendence” (Live from London), „Waltz” (Brave Enough), harfa Cécile Corbel (np. „Sho’s Lament”, „Forbidden Love” (The Borrower Arrietty Soundtrack), czy pianino Animenza (np. „Unravel”, „aLIEz”), jednak nie do końca radzi sobie z damskim wokalem, jak Katherine Liner („Wanderers” (Tokyo Ghoul OST), czy Taylor Momsen („Love the Way You Lie” (Demo & Live (2009-2012)), które brzmią płasko i tracą na charakterze. Poza tym, system ten oferuje wysoką głośność dźwięku, a trzasków i innych powodujących dyskomfort dźwięków nie słychać nawet przy najwyższej głośności. 

Aparaty

iPad Pro 2020 to pierwszy tablet Apple z układem trzech aparatów – szerokokątnym i ultraszerokokątnym na tyle oraz TrueDepth na przodzie. Niestety zabrakło modułu telefoto, który przydaje się do robienia zdjęć materiałów na tablicy podczas wykładów i zajęć lekcyjnych.

Jakość zdjęć oraz wideo wypada przeciętnie i zauważalnie ustępuje sztandarowym iPhone’om – obraz jest mocno zaszumiony, brak mu ostrości, szczegółowości i plastyczności, a i dynamika nie zachwyca. Często pojawia się również efekt pseudo-HDR, gdzie algorytm spłaszcza światła i cienie, nadając obrazowi nienaturalny wygląd.

Przykładowe zdjęcia:

Pliki RAW po edycji w Lightroomie:

Aparat TrueDepth oferuje tryb portretowy z możliwością symulacji wartości przysłony od f/1,4 do f/16 oraz zestaw sześciu efektów :

  • światło naturalne, 
  • studyjne,
  • konturowe,
  • sceniczne, 
  • sceniczne (mono), 
  • High Key.

Rozpoznawanie planów i obiektów w kadrze jest mało precyzyjne, przez co dokładność wykrywania krawędzi pozostawia wiele do życzenia. 

Nowością jest również skaner LiDAR służący do określania odlegości obiektów niezależnie od warunków oświetleniowych, dzięki czemu sprawdza się w aplikacjach rzeczywistości rozszerzonej, jak IKEA, czy magicplan. 

Jestem zdania, iż aparaty w tabletach powinny służyć przede wszystkim do skanowania dokumentów, tworzenia skanów obiektów w 3D, przygotowywania dokumentacji, i im podobnych zastosowań. W takim przypadku iPad Pro 2020 wypada przyzwoicie, lecz nie zastąpi dobrego skanera, czy aparatu.

Czas pracy

Urządzenie jest wyposażone w ogniwo o pojemności 7600 mAh zapewniające solidny czas pracy z dała od ładowarki, jednak dokładny wynik jest zależny od sposobu, w jaki korzysta się ze sprzętu.

W trakcie pisania tekstów iPad wytrzymywał około 7-8 godzin, a podczas bardziej wymagających czynności nieco krócej – godzinna partyjka w HI3 oraz Genshin Impact pochłania 20% baterii.

W zestawie z iPadem jest 18-watowa ładowarka z portem USB C pozwalająca na naładowanie urządzenia od 2 do 50% w godzinę, a do 100% w 2 godziny 25 minut.

Kultura i płynność działania

iPad Pro jest pozycjonowany jako sprzęt dla profesjonalistów, co powinno mieć odzwierciedlenie w zakresie wydajności oraz kultury pracy. I ma. 

System działa responsywnie i nie występują żadne opóźnienia w reakcji na interakcje. Wyśmienicie wypada również wydajność w aplikacjach typu Photoshop, Lightroom (nawet edycja RAW-ów z Canona 1DX, czy Hasselblad X1D nie stanowi problemu, a zmiany wyświetlane są praktycznie w czasie rzeczywistym), czy iMovie, choć są tutaj pewne wyjątki, bowiem próba skopiowania kilkuset plików w aplikacji Pliki nierzadko prowadzi do jej zamyślenia się na kilka sekund. Mniej pozytywnie prezentuje się kwestia gier, gdzie – pomimo wydajnych podzespołów – zdarzają się spadki wydajności nawet poniżej 30 kl/s, jak ma to miejsce w przypadku Genshin Impact.

Dla osób zainteresowanych wynikami w poszczególnych testach syntetycznych poniżej zamieszczam wyniki z aplikacji AnTuTu oraz Geekbench.




Zabezpieczenia dostępu 

Główny system zabezpieczeń biometrycznych, jaki wykorzystano w iPadzie Pro 2020, to skaner Face ID (rozpoznawanie twarzy). Jego działanie opiera się na aparacie TrueDepth, który – korzystając z zaawansowanego projektora kropek oraz „czytającego je” aparatu na podczerwień – tworzy mapę głębi twarzy użytkownika i porównuje ją z zapisanym wcześniej wzorem. Face ID pozwala na zabezpieczenie dostępu do urządzenia lub aplikacji, jak również na autoryzację różnych akcji, jak: płatności Apple Pay, przelewy w aplikacjach bankowych, korzystanie z Pęku kluczy, i inne.

Proces konfiguracji przebiega sprawnie i towarzyszą mu proste animacje. 

Sam układ działa zgodnie z oczekiwaniami – jest szybki i nie ma problemów z rozpoznawaniem twarzy niezależnie od tego, czy trzyma się urządzenie w pionie, czy poziomie. Miłym dodatkiem są funkcje rozpoznawania uwagi sprawdzające czy użytkownik patrzy na ekran. Jeśli tak, to przykładowo przyciszą dźwięk przychodzących połączeń, minutnika i powiadomień. 

iPadOS

Zamiast opracować jeden system dla różnych kategorii urządzeń, Apple stawia na systemy uszyte na miarę potrzeb każdej z nich. Jednym z nich jest iPadOS, którego fundament stanowi iOS wzbogacony o rozwiązania znane z MacOS-a, lecz dostosowane pod specyfikę tabletów i urządzeń 2-w-1. Premiera nowego systemu była ważnym wydarzeniem dla iPadów, bowiem stały się bardziej użyteczne i zyskały indywidualny charakter odrożniający je od innych produktów producenta.

Oprogramowanie 

Prezentując nowe iPady Apple nie omieszkało wspomnieć o obszernej bazie oprogramowania oferującego możliwości i rozwiązania niedostępne na iPhone’ach. Wśród nich są paski boczne oraz rozwijane menu sprawiające, że doznania płynące z korzystania z aplikacji są bliższe temu, co oferują ich wersje dla komputerów osobistych. 

I chociaż lista takich aplikacji wciąż się rozrasta, to liczne przykłady stanowią rysę na szkle – aplikacje niedostosowane pod specyfikę iPadów są wyświetlane w formie malutkiego okienka, które można przeskakiwać tak, by wypełniło ekran od góry do dołu.


W AppStore jest około 2 mln aplikacji, jednak wciąż widoczne są istotne braki w kwestii użytecznego oprogramowania, gdyż ze świecą szukać zamienników dla AegiSub, MusicBrainz Picard, Bigasoft Audio Converter, CUESplitter, MKVToolNix, czy HandBrake. Nie ma więc mowy o wygodnej edycji napisów do filmów i seriali, zarządzaniu informacjami plików audio, czy konwersji wideo.

Znacznie gorzej wypada kwestia gier, których interfejs został po prostu rozciągnięty tak, by wypełniać całą przestrzeń roboczą ekranu. W efekcie widać naprawdę niewiele, poszczególne elementy menu i HUD-u niemalże nachodzą na siebie, a całość jest niepotrzebnie powiększona, co ma niekorzystny wpływ na komfort gry.

Wielozadaniowość 

Premiera systemu iPadOS przyniosła trzy istotne usprawnienia w zakresie korzystania z kilku aplikacji równocześnie:

  1. Dzięki Split View na ekranie mogą być wyświetlane dwie aplikacje lub dwa okna jednej aplikacji równocześnie. Domyślnie przestrzeń robocza jest dzielona na dwie równe części (1:1), jednak można również zastosować proporcje okien 1:3 oraz 3:1. Układ okien jest zachowywany nawet po ich zminimalizowaniu, a wraz z systemem gestów do przełączania się między otwartymi aplikacjami stanowi namiastkę pulpitów wirtualnych.

2. Funkcja Slide Over pozwala na wyświetlanie aplikacji w postaci pływającego okienka symulującego ekran iPhone’a, wliczając w to system gestów. 

3. Tryb Obraz-w-obrazie pozwala na odtwarzanie wideo lub wyświetlanie rozmówcy podczas wideorozmowy niewielkim, pływającym okienku. 

Całość jest wygodna i praktyczna, a gesty szybko wchodzą w nawyk. Nie ma jednak róży bez kolców. W trakcie pisania niniejszego tekstu aktywnie korzystałem z trybów Split View oraz Slide Over w konfiguracji: 

  • Safari + Pages
  • Photoshop + Pixelmator 
  • VOX Music Player, Zdjęcia, Pliki 

Prowadziło to do pewnych niedogodności, ponieważ zawartość otwartych kart w przeglądarce nierzadko musiała być wczytana ponownie, a aplikacje uruchamiane na nowo. Na szczęście nie zdarzyło się, by doprowadziło to do utraty postępów pracy, jednak potrafi zirytować.

Wsparcie dla urządzeń peryferyjnych 

Apple już od czasów iOS-a 13 oraz iPadOS-a 13 pozwala na podłączanie rożnego typu urządzeń peryferyjnych, jak myszka i klawiatura, czy kontroler od PS4/Xbox’a. 

Korzystanie z myszki w iPadOS-ie to doznanie nieco odmienne, niż w przypadku komputerów z MacOS-em, Windowsem, czy jedną z dystrybucji GNU/Linux (np. Elementary OS, Pop!_OS, Zorin OS). Zasługa w tym kursora, który zamiast tradycyjnej strzałki przybiera formę półprzezroczystego okręgu, którego kształt ulega zmianie w zależności od obiektu, na jaki zostanie nakierowany, np. ikona aplikacji, czy element interfejsu. W zgodzie z tradycją działa natomiast kółko do przewijania zawartości stron internetowych czy aplikacji. 

Podłączona do iPada klawiatura jest w pełni użyteczna, ponieważ system wspiera skróty klawiszowe z MacOS-a, a także dodatkowe klawisze do regulacji jasności, głośności czy sterowania muzyką. Niestety wygoda korzystania z takiego zestawu traci nieco przez wzgląd na system i oprogramowanie, które zostały zaprojektowane przede wszystkim z myślą o dotyku. 

iPadOS wspiera kontrolery MFI (Made For iPhone) oraz z PS4 i Xbox’a, jednak ich implementacja w grach pozostaje w rękach deweloperów, a z tym bywa różnie. Mój DualShock 4 v2 sprawuje się jak należy podczas emulacji gier z konsol i handheldów Nintendo (np, N64, GBA, SNES, NDS, Wii) oraz Sony (PSP, PSX), jednak w przypadku produkcji z AppStore nie działa w ogóle lub jego implementacja pozostawia wiele do życzenia – w niektórych grach nie można przypisać więcej niż jednej akcji do jednego przycisku lub część akcji w ogóle nie jest przypisana, przez co tytuł jest praktycznie niegrywalny. 

Oprócz tego można podłączyć pamięci zewnętrzne oraz akcesoria ze złączem USB C. Dostęp do podłączonych nośników odbywa się poprzez aplikację Pliki.

Pozwala ona na wykonywanie różnorodnych akcji, jak przeglądanie plików, przenoszenie ich, bądź kompresowanie do archiwum ZIP, obracanie zdjęć i im podobne. 

Niestety na tym koniec pozytywów, bowiem aplikacja wykazuje elementarne braki. Przede wszystkim w informacjach dotyczących folderu brakuje danych odnośnie jego rozmiaru i innych szczegółów, a narzędzia do zarządzania nośnikami są zupełnie nieobecne, więc nie można zmienić nazwy pendrive’a, ani sformatować jego zawartości. Kolejna uwaga dotyczy przenoszenia plików – zabrakło paska postępu informującego o prędkości przesyłania oraz szacowanym czasie potrzebnym na jego ukończenie. Ponadto sam transfer jest nieakceptowalnie powolny (czasami godzina jest niewystarczająca na przesłanie kilkuset plików o łącznej wadze rzędu 20 GB z iPada na pendrive’a), a przesłane pliki nie zawsze są wyświetlane i pojawiają się dopiero po odłączeniu i ponownym podłączeniu pendrive’a. 

Podsumowanie

iPad Pro (2020) jest kierowany do profesjonalistów, co ma potwierdzenie w jakości wykonania, przemyślanym wzornictwie, UX oraz całokształcie sprzętowym. Gorzej prezentuje się kwestia oprogramowania – iPadOS stanowi solidny krok naprzód względem iOS-a, jednak to w dalszym ciągu system mobilny o ograniczonej funkcjonalności i z licznymi brakami w oficjalnym repozytorium.

Dzięki mobilności oraz licznym rozwiązaniom (np. wsparciu dla Apple Pencil, Scribble) możliwościom (np. skanowanie i podpisywanie dokumentów, skanowanie i uzupełnianie formularzy) iPad nierzadko jest wygodniejszy i bardziej praktyczny niż laptop, jednak nie stanowi dla niego realnej alternatywy, a raczej służy za rozszerzenie jego użyteczności, zwłaszcza w ekosystemie produktów Apple.