apple
29

Nadchodzą dwa nowe iPady – na szczęście tym razem z kategorii tych tańszych

Powiększony iPad oraz iPad Mini według analiz Ming-Chi Kuo miałyby w najbliższych miesiącach trafić na rynek.

2020: rok w którym przestałem omijać szerokim łukiem tablety. Kilka tygodni temu skusiłem się na iPada Pro — i pierwsze wrażenia o których wspominałem w swoim tekście są wciąż aktualne. Ten sprzęt nie musi być w niczym najlepszy, bym nie chciał się z nim rozstawać: on po prostu działa i super sprawdza się w wielu sytuacjach, z czego ochoczo korzystam. Inna rzecz to taka, że 3800 złotych za wariant z najmniejszą pamięcią uważam za cenę z kosmosu — i kompletnie przesadzoną. Ale przecież nie każdy upiera się przy tym, że skoro jest opcja tabletu bez czytnika linii papilarnych a z Face ID — to musi ją mieć. A opcji w portfolio giganta z Cupertino nie brakuje już teraz — zaś w najbliższej mają one zostać rozszerzone o dwa kolejne produkty.

ipad 2018

Nowy tani iPad oraz większy iPad mini już niebawem — informuje Ming-Chi Kuo

Ming-Chi Kuo ma już na swoim koncie kilka trafionych analiz produktowych — więc i zaufanie do jego przepowiedni jest spore. A w najnowszej notatce którą podzielił się z inwestorami informuje o dwóch nowych tabletach Apple: podstawowym (czyli też najtańszym) iPadzie o przekątnej ekranu 10,8 cala oraz powiększonym iPadzie Mini, który miałby doczekać się ekranu o przekątnej 8,5-9 cala. Kartami przetargowymi nowych urządzeń mają być niskie ceny i szybkie czipy… czyli coś na wzór tego, czego uświadczyliśmy w iPhone SE 2020.

ipad pro 2020

Plotki o nowych, tańszych, tabletach Apple nasilają się od kilku tygodni — i choć wciąż wszystko brzmi jak wróżenie z fusów, to prawdopodobnie… Apple faktycznie pracuje nad nowymi tabletami — w końcu lubią co jakiś czas do swojego katalogu wprowadzać powiew świeżości. „Po prostu” iPad, ten najtańszy z ekranem 10,2″, to bardzo fajny budżetowy wybór. Zresztą ten wcześniejszy, który mierzy sobie jeszcze 9,7 cala, od dnia zakupu bardzo ceni sobie redakcyjny kolega Paweł (zobacz: Kupiłem najtańszego i najsłabszego iPada. Niczego nie żałuję). Dlatego też jestem przekonany, że gdyby przy nowych podzespołach i odrobinie większym ekranie udało się zachować równie niską cenę (najtańsza opcja – z 32GB wbudowanej pamięci i brakiem Cellular to wydatek rzędu 1699 złotych — a przecież w różnych sklepach można go znaleźć jeszcze odrobinę taniej), będzie hitem. Ten odrobinę powiększony iPad Mini zresztą też — nie bez powodu wielu użytkowników upodobało sobie właśnie ten mniejszy wariant. Mam tylko cichą nadzieję, że powiększenie ekranu w tym modelu będzie kosztem zmniejszenia ramek — a nie powiększenia całej konstrukcji, bo to byłoby już trochę bez sensu. Zwłaszcza dobicie do 9 cali.

Na tę chwilę to wszystko i tak jedynie gdybanie i wróżenie z fusów. Ale mam nadzieję, że faktycznie jeszcze w tym roku Apple odświeży swoje tablety — i może fajnie byłoby też zrezygnować z designu rodem z 2010 roku w modelach innych niż Pro…

Źródło