42

iOS6 już jest, więc pora na przegląd! Dużo nowości, ale bez rewolucji

Wczoraj najnowsza wersja mobilnego systemu od Apple: iOS6 trafił do użytkowników na całym świecie. Sam niemal 2 godziny czekałem, aż uda mi się pobrać nowego iOSa i choć już od dawna było wiadomo, jakie nowości mogą się w nim znaleźć, to oczywiście od razu wziąłem się za testowanie ostatnich rozwiązań. I powiem szczerze, nie jestem […]

Wczoraj najnowsza wersja mobilnego systemu od Apple: iOS6 trafił do użytkowników na całym świecie. Sam niemal 2 godziny czekałem, aż uda mi się pobrać nowego iOSa i choć już od dawna było wiadomo, jakie nowości mogą się w nim znaleźć, to oczywiście od razu wziąłem się za testowanie ostatnich rozwiązań. I powiem szczerze, nie jestem jakoś szczególnie zachwycony.

iOS6 niesie ze sobą kilka dużych zmian i całą masę kosmetycznych usprawnień, które mają sprawić, że korzystanie z tego systemu stanie się jeszcze bardziej „magiczne”. Do największych nowości na pewno można zaliczyć Mapy, Passbook, integrację z Facebookiem, nowy AppStore i iTunes, ewentualnie poprawki w Siri. Ale zacznijmy od początku.

Mapy

Z tą zmianą wiązałem największego obawy i niestety, całkiem uzasadnione, choć niewiele dobrego można było powiedzieć o poprzedniej aplikacji. Najnowsze mapy przypominają w nawigacji starą aplikację. Nowością jest oczywiście to, że tym razem są to mapy, których nie dostarczyło Google, ale inne firmy, w tym TomTom. Dodatkowo aplikacja wprowadziła widok 3D, którym nacieszyć się można, jeżeli mieszkamy w USA, bo polskich miast w 3D nie ma, oraz nawigację głosową, zarówno samochodową jak i pieszą. Na razie nie miałem okazji przetestować jej na dalszej trasie, ale wydaje się działać całkiem sprawnie. I nie w niej tkwi problem, ale w samych mapach. Niestety, ale odcięcie ich od bazy Google mocno je zubożyło. Nowe mapy mają problem ze znajdywaniem miejsc, a nawet z dokładnością ich lokalizacji. Szukając konkretnego kina aplikacja wysłała mnie w 3 różne miejsca, żadne nie było tym właściwym. Co komu po nawigacji, jeżeli będzie ona go wysyłać w złe miejsce? I choć muszę przyznać, że aplikacja działa bardzo płynnie i bez wątpienia jest lepsza, niż jej poprzedniczka, to wołam: Google, rób swoje mapy, bo z tymi będzie ciężko!

Passbook

Aplikacja ta ma być naszym wirtualnym portfelem, w którym znajdą się różnego typu bilety (również te lotnicze), kupony czy karty podarunkowe. Do tego na bieżąco ma informować, ile zostało nam jeszcze punktów/pieniędzy na danej karcie. Pomysł zacny, a sama aplikacja prezentuje się przyzwoicie. Przynajmniej w USA, bo po jej uruchomieniu w Polsce mamy tylko odnośnik do AppStore. Problem w tym, że prowadzi on zupełnie do nikąd. I trudno się temu dziwić, jeszcze trochę czasu minie, nim polskie firmy zaczną wdrażać te wirtualne kupony, o ile w ogóle się na nie zdecydują.

AppStore i iTunes

W nowym iOSie Apple prezentuje odświeżony wygląd i działanie AppStore. Choć słychać sporo komentarzy negatywnych, ja osobiście uważam, że aplikacja prezentuje się znacznie lepiej i czytelniej, niż jej poprzedniczka. Mamy główną stronę przypominającą to, co widzimy w naszym desktopowym iTunsie, wyszczególnione najpopularniejsze aplikacje w danych kategoriach, dobrą wyszukiwarkę, listę kategorii i zupełnie nowy panel aktualizacji, w którym łatwo możemy zobaczyć, co nowego niesie dany update. Sama karta aplikacji też według mnie wygląda lepiej. Łatwo możemy przeskakiwać między opisem, recenzjami i powiązanymi produktami, szybko możemy daną aplikację zalinkować. Według mnie jest to zmiana na lepsze, choć sama aplikacja działa trochę ociężale, ale wcale nie gorzej niż jej poprzedniczka. W podobnym duchu odnowiono iTunesa.

Integracja z Facebookiem

iOS6 został bardzo mocno powiązany z Facebookiem i według mnie zrobiono to całkiem nieźle. Tę integrację widać na każdym kroku: w centrum powiadomień mamy kreatora wpisów (podobny jest również dla Twittera), równie prosto można posłać do Facebooka zdjęcie. Poza tym można powiązać nasze kontakty i kalendarz z tym serwisem. Tego ostatniego nie polecam, chyba, że chcecie, aby Wasz kalendarz zapełnił się durnymi zaproszeniami do rożnego typu wydarzeń. Za to powiązanie FB i kontaktów działa całkiem dobrze, te ostatnie zostają wzbogacone o informacje z serwisu, a więc zdjęcie profilowe, mail, data urodzin i tym podobne. Dzięki temu w naszym kalendarzu znajdziemy zaznaczone automatycznie daty urodzin naszych znajomych.

Telefon 

Z ciekawszych i większych zmian warto wspomnieć również o nowym sposobie odbierania telefonów. Teraz, gdy ktoś do nas dzwoni możemy odrzucić rozmowę i dać przypomnienie, aby do tej osoby zadzwonić później. Przypomnienie automatycznie ląduje w aplikacji, a jakże, „Przypomnienia”. Możemy również wysłać do danej osoby automatyczną wiadomość, że w tym momencie nie możemy rozmawiać. Jest to dość przydatna funkcja.

Siri

W tym przypadku nie za bardzo jest co opisywać. Siri nauczono pokazywać wyniki meczów, restauracje czy filmy. Trafiła również na iPady i iPody. Dalej jednak nie ma jej w języku polskim, a co za tym idzie, jest mało użyteczna dla polskiego klienta. Za to mocno się dziwiłem, gdy się okazało, że Siri w końcu wie, gdzie jestem, więc kto wie, może język polski wkrótce się pojawi?

Zdjęcia i aparat

Również tutaj sporo się zmieniło, na lepsze moim zdaniem. Przede wszystkim możemy teraz robić aparatem panoramę. Funkcja ta działa naprawdę dobrze i wykonanie panoramy jest niezwykle proste, za co duże brawo. Poprawiono również wyświetlanie albumów i oddzielono strumień zdjęć. W tym przypadku należy wspomnieć również o możliwości tworzenia własnego strumienia zdjęć, którym możemy podzielić się z wybranymi osobami lub z wszystkimi, ustawiając go jako publiczny. Przy tej okazji warto wspomnieć o nowym widoku dzielenia się danym plikiem, który teraz przybiera postać całkiem sporej sitki z ikonami aplikacji, do których możemy posłać wybrany element. Jest to obecnie dużo czytelniejsze niż w iOS5.

Ustawienia

W tej materii zmieniło się całkiem sporo. Ponownie Apple pozmieniało układ funkcji, osobiście uważam, że na gorszy. Pojawiło się również kilka nowych opcji. Przede wszystkim funkcja „nie przeszkadzać”, która będzie nas chronić przed niechcianymi telefonami w konkretnym przedziale czasowym. Dodano również nową kategorię: Prywatność. Do niej przeniesiono ustawienia lokalizacji, przez co wyłączenie GPSa wydłużyło się o kolejny klik. W karcie „Prywatność” możemy kontrolować, które aplikacje chcą i mają dostęp do naszych kontaktów, kalendarza, przypomnień, zdjęć, Twittera i Facebooka. Bardzo przydatna funkcja pozwalająca nam lepiej kontrolować przepływ informacji o nas. Oprócz tego oczywiście jest cała masa innych, dodatkowych funkcji poukrywanych w konkretnych kategoriach.

To chyba jedne z ważniejszych zmian, ale jest ich znaczeni więcej, choć są już trochę bardziej kosmetyczne. Zmianom, mniejszym lub większym, uległy niemal wszystkie aplikacje od Apple.

Safari ma teraz tryb pełnoekranowy, karty synchronizujące się przez iCloud i czytelnię offline. Dalej jednak korzystanie z tej przeglądarki jest mało wygodne. Poczta zyskała oznaczniki VIP, lepszy mechanizm dodawania zdjęć do maila, skrót do draftu, podgląd linków z AppStore i odświeżanie pull-to-refresh. Wciąż oznaczanie danego maila jako przeczytany bez wchodzenia w niego do kwestia 3 ruchów, a sama nawigacja tej aplikacji woła o pomstę do nieba. Notatki  w końcu zostały powiązane z iCloud. Duże zmiany w wyglądzie dostały Przypomnienia. Lepszy widok kalendarza, prosty  kreator nowych list, lepiej i szybciej działa. Do tego synchronizacja z iCloud jest bez zarzutu. Odświeżeniu uległa również aplikacja Muzyka: nowy, przejrzysty wygląd, wyrzucono podcasty, wprowadzono kreatora playlist (nareszcie). W końcu aplikacja ta działa naprawdę dobrze, a więc twórcy alternatyw będą musieli znaleźć nowe pomysły na sprzedanie swoich produktów. Oprócz tego powiązano mail z numerem telefonu w iMessage, można teraz korzystać z FaceTime przez 3G, dodano napis „nowe” do świeżo pobranych aplikacji i jeszcze wiele, wiele innych, małych udogodnień, które zapewne będę odkrywać jeszcze przez dłuższy czas.

iOS6 przyniósł sporo ciekawych rozwiązań, ale żadnych rewolucyjnych. Największa zmiana, Mapy, na razie nie zachwycają i raczej nie będą. Passbook to dopiero eksperyment, który w USA pewnie się przyjmie, ale w Polsce? W przypadku Siri Apple działa, jakby chciało porzucić ten projekt. Kilka drobnych usprawnień w ciągu 12 miesięcy od premiery? Widać, że Siri przestała być funkcją, na której Apple chce budować promocję swoich produktów. Reszta zmian to kosmetyka, fajna, możliwie użyteczna, ale głównie ułatwiająca korzystanie z systemu i nic więcej. Zabrakło funkcji, które mogłyby naprawdę zachwycić. Co więcej, na dzień dobry pojawił się problem z łącznością Wi-Fi, który dotknął również mnie.

Nie spodziewałem się fajerwerków, ale miałem nadzieję na nieco bardziej użyteczne zmiany. Obecnie Apple już nie rozwija swoich produktów na zasadzie rewolucji, ale bardziej ewolucji i to dotyczy zarówno softu jak i hardware’u. I chyba pora się do tego przyzwyczaić.