86

Na naprawdę nowego iPhone’a zaczekamy rok. Teraz liczy się coś innego

Wiemy niemal wszystko na temat nadchodzących iPhone'ów oraz aktualizacji do iOS 13, która będzie publicznie dostępna tej jesieni. Jasne jest więc, która z premier będzie ważniejsza dla większości użytkowników.

I nie mam tu na myśli nowych smartfonów Apple, które na pewno skupią na sobie ogrom uwagi podczas wtorkowej konferencji, a właśnie aktualizację oprogramowania, której szczegóły przedstawiono kilka miesięcy temu. Przez okres od pierwszej prezentacji do publicznej dostępności Apple pozwala sprawdzać nowości deweloperom, a od kilku lat także użytkownikom poprzez system publicznych testów beta, nadchodzącą dużą aktualizację systemów dla iPhone’a i iPada. Firma zastosowała też w ostatnich dwóch latach nieco inne podejście do wdrażania nowości w systemie – co prawda ich nie brakuje, ale nie odgrywają pierwszych skrzypiec, bo na pierwszy plan wysuwają się poprawki pod względem stabilności i wydajności. Dzięki iOS 12 znacząco przyspieszył wiekowy iPhone 6 z 2014 roku – blisko pięcioletni sprzęt dopiero tej jesieni straci wsparcie, bo telefon nie znajdzie się w gronie aktualizowanych – i taka polityka jest nadal kontynuowana.

Zupełnie nowy iPhone dopiero za rok. Teraz liczy się iOS 13

Na tle tego, co działo się z iPhone’ami w kwestii sprzętowej, są to o wiele istotniejsze zmiany. iPhone’y 6, 6S, 7 i 8 dzieliły niemal tę samą konstrukcję, a iPhone XS był typową eską, która na zewnątrz nie zmieniła się zbyt wiele. Tegoroczne modele, oprócz poprawek w zestawie kamer, będą bardzo podobne do używanej do tej pory obudowy z metalowymi krawędziami dość solidnych rozmiarów wcięciem w ekranie i relatywnie smukłymi ramkami. Oczywiście, że zabraknie złącza słuchawkowego jack 3,5 mm, ale to już chyba nie będzie dla kogokolwiek niespodzianką.

Tą okaże się iOS 13, który zawita na kilkunastu modelach iPhone’ów, z których korzysta się wokół globu. Apple zgrabnie połączyło zestaw nowości z poprawkami, wprowadzając ogromną wizualną zmianę w iOS, jaką jest ciemny motyw, z niezwykle użytecznymi nowinkami jak przebudowana od podstaw aplikacja przypomnień. Nie zabraknie zwiększenia kontroli nad bezpieczeństwem naszych danych, ułatwień jak obsługa gestów w klawiaturze systemowej, wodotryski w aplikacji Zdjęć, gdzie będzie można szybciej i łatwiej edytować fotografie oraz filmy.

iPad OS nareszcie dojrzał do własnej nazwy

Odrębny akapit warto poświęcić iPadOS, który dopiero po blisko dekadzie doczekał się dedykowanej nazwy platformy. I nie jest to działanie bezpodstawne, bo nawet posiadacze starszych modeli będą mogli skorzystać z nowinek, które przygotowało Apple, a które mają uczynić z tabletu (niemal?) pełnoprawny komputer do wielu zróżnicowanych zadań. Obsługa dysków zewnętrznych, uruchamianie wielu instancji tej samej aplikacji obok siebie, sprawniejsza praca z wieloma programami i wymiana danych między nimi – to tylko wierzchołek góry lodowej, którą zdecydowanie warto odkryć i przyswoić. Prawie każdy zaznacza, że nowości wymuszają zmianę przyzwyczajeń, ale koniec końców produktywność działań na iPadzie powinna wzrosnąć.

iOS 13 – numerek w nazwie nie będzie dla Apple pechowy

Oczywiście, że Apple wciąż nie wprowadza wielu wyczekiwanych przez użytkowników nowości (zwykłe powiadomienie o przychodzącym połączeniu zamiast tego pełnoekranowego bez opcji minimalizacji lub dowolne ustawienie ikon na ekranie głównym), ale udaje im się budować spójny ekosystem, który krok po kroku dojrzewa. Widać, że nie powstaje on w ramach pogoni za nowinkami, bo każda z ostatnich aktualizacji to zbiór przemyślanych poprawek i usprawnień, a na liście widnieją także te dotyczące bezpieczeństwa i prywatności danych użytkownika. O czym Apple nie odmawia sobie wspomnieć przy każdej możliwej okazji.