78

Tylko połowa klientów internetu stacjonarnego nie zrezygnowałaby z niego na rzecz internetu mobilnego

O badaniu konsumencki UKE informowaliśmy już Was w zeszłym tygodniu w kontekście korzystania przez Polaków z usług telefonii komórkowej, dziś przyjrzałem się bliżej części poświęconej internetowi stacjonarnemu.

Dużo czasu poświęcamy na Antyweb ofertom internetu mobilnego, z myślą o tych z Was, którzy nie mogą w swojej lokalizacji zamówić sobie internetu stacjonarnego, który wydaje się naturalnym wyborem do komfortowego i nieograniczonego dostępu do sieci.

Okazuje się jednak, że połowa posiadaczy internetu stacjonarnego, z uwzględnieniem kilku uwarunkowań, chętnie przeszłaby na internet mobilny. To ogromny potencjał na start dla nowej technologii 5G.

Ciekawie też przestawia się tu średnia wysokość rachunków za internet stacjonarny, jest tylko nieco wyższa od kosztów komórek – 51,50 zł, kiedy na komórki średnio wydajemy 49,90 zł (Wy, pomiędzy 21 a 30 zł – 49,2%).

Okazuje się też, że oferta internetu stacjonarnego odbiła się już od ściany, wydaje się, że ostatnie prędkości 1 Gb/s czy 10 Gb/s, to dla większości internautów absolutny zbytek, a aktualna oferowana prędkość przez operatorów kablowych jest wystarczająca. Ponad 80% klientów internetu stacjonarnego jest raczej lub zdecydowanie zadowolona z jego niezawodności, wydajności i prędkości.

Tu także kablówki mają się o co martwić w kontekście wdrożenia 5G, nawet nie wiem czy najwięksi gracze na tym rynku nie powinni już zacząć się rozglądać za jakimś bliższym związkiem z którymś z operatorów. T-Mobile (choć oni dogadują się już z Orange, co do dostępu do światłowodów) i Play są „wolni” w tym temacie.

Z drugiej jednak strony klienci internetu stacjonarnego zbytnio nie przykładają wagi do posiadanych parametrów łącza. Jakiś czas temu UKE ogłosił przetarg na stworzenie narzędzia, które pozwoli w miarodajny sposób sprawdzić klientom rzeczywistą prędkość oferowanego internetu stacjonarnego.

Prezes UKE Marcin Cichy:

Konsumenci będą mogli łatwiej niż dotychczas dochodzić swoich praw, co wpłynie na zwiększenie konkurencyjności między dostawcami. Ich oferta porównywana będzie teraz nie tylko z punktu widzenia ceny i deklarowanej szybkości, ale także na podstawie wiarygodnego pomiaru.

Miało to związek ze zmianami w prawie, pozwalającymi na podstawie takich certyfikowanych przez krajowego regulatora badań, składać reklamację na prędkość internetu stacjonarnego, która znacząco i przez dłuższy okres, odbiegałaby od warunków zawartych w umowie.

Jak widać jednak w powyższej tabelce, zdecydowana większość klientów internetu stacjonarnego nie ma wiedzy na ten temat i nie potrafi wskazać czy określić najważniejszych parametrów dostępu do sieci, z którego korzysta u swojego operatora.

Zadowolenie z posiadanej prędkości Internetu nie musi iść w parze ze znajomością posiadanych zgodnie z umową prędkości. Zdecydowana większość użytkowników nie posiada takiej wiedzy i nie potrafi wskazać prędkości pobierania czy wysyłania danych – ani maksymalnej, ani minimalnej, jak również zwykle dostępnej. Najwięcej pytanych potrafiło udzielić odpowiedzi na pytanie o maksymalną prędkość pobierania danych, która średnio wynosiła 77,7 Mb/s.

Trudno się takim danym dziwić, skoro zdecydowana większość klientów nie ma pojęcia o takich zmianach w prawie i zapisach w umowie. Zaskakujące jest też, że znaczna cześć klientów, prawie 40%, nie ma pojęcia dlaczego korzysta akurat z takiej, a nie innej prędkości internetu. Wydaje mi się, że to może świadczyć o dużej nieświadomości klientów podczas zawierania umów z operatorami, którą niektórzy handlowcy mogą wykorzystywać na ich niekorzyść.

Źródło: UKE.