15

Co szósty Polak jest stracony: dzień bez neta do dla niego dzień stracony

Wielu osobom, zwłaszcza tym młodszym, wydaje się pewnie, że Internet to już standard, wszyscy mają do niego dostęp i poświęcają temu medium minimum kilka godzin każdego dnia. W skali globalnej te założenia szybko są weryfikowane - rzesza ludzi nadal nie ma dostępu do bieżącej wody i energii elektrycznej, więc o Sieci nie ma sensu pisać/mówić. A jak jest w przypadku Polski? Staliśmy się częścią globalnej cyfrowej wioski?

Internet staje się standardem w naszym kraju – według danych GUS dostęp do niego ma ponad 80% gospodarstw domowych. Przyznam, że ta liczba trochę mnie zaskoczyła, myślałem, że jest niższa. Warto dodać, że przed dekadą dostęp do Sieci miało niewiele ponad 40% gospodarstw domowych. Różnica jest bardzo wyraźna. Ale sam dostęp do Sieci to nie wszystko – ważne jest też to, jak z niej korzystamy i jak bardzo uzależniliśmy się od cyfrowego świata. Częściowo na te badania odpowiada raport przygotowany przez operatora telekomunikacyjnego INEA.

Okazuje się np., że ponad 37% Polaków (a przynajmniej osób biorących udział w badaniu) pozostaje online przez cały czas. Z jednej strony wydaje się, że to dużo, że ludzie „wpadli” w Sieć. Z drugiej strony, patrzę na siebie i mogę napisać, że też należę do tej grupy, a wpływa na to praca – wymaga ode mnie ciągłego bycia „w pogotowiu”. Zakładam, iż wielu rodaków ma dzisiaj podobnie. Bycie online nie wynika w tym przypadku z uzależnienia czy szczególnej miłości do cyfrowego świata – takie po prostu czasy nastały. Gospodarka się globalizuje, podział na godziny „pracy” i „wolne” nie jest tak klarowny, jak dawniej. Zakładam, że spora część pracowników nie jest zachwycona z tego powodu.

Przeraża trochę odsetek osób, które stwierdziły, że dzień bez Internetu to dzień stracony. O takich ludziach wspominałem wczoraj w tekście poświęconym rosnącej potędze smartfonów. Obecnie stanowią oni blisko 17% respondentów, podejrzewam, że ich odsetek będzie rósł wraz z dochodzeniem do głosu młodszych Polaków. Ci ostatni nie pamiętają życia bez Sieci, dla nich może to być ta ważniejsza rzeczywistość. Na szczęście, nie brakuje ludzi, którzy potrafią powiedzieć „pas” i wylogować się na weekend czy czas urlopu. Z dumą mogę napisać, że należę do tej grupy. Zazwyczaj wypadam z neta w piątek wieczorem i wracam w niedzielę popołudniu czy w poniedziałek rano. Dwa dni w analogu da się przeżyć. Co więcej, stanowią one przyjemność…

Cieszy jeszcze jedna rzecz: chociaż Internet łączy ludzi, ułatwia im komunikację i utrzymywanie kontaktów, to nie zastępuje całkowicie interakcji w realu:

91,2 proc. – tylu Polaków uważa, że internet pomaga im utrzymać kontakty z najbliższymi, a blisko 40 proc. jest zdania, że gdyby nie dostęp do sieci, rzadziej kontaktowaliby się z rodziną i bliskimi. Dla połowy badanych (52,7 proc.) nadal bardzo istotną rolę odgrywają również spotkania i rozmowy w świecie realnym, których powszechny dostęp do sieci nie jest w stanie zastąpić.

Moją uwagę przykuł też wątek wspólnego spędzania czasu w Internecie. Okazuje się, że wpisuję się w normę:

Najchętniej oglądamy filmy i seriale (49,3 proc.), robimy wspólnie zakupy (46,3 proc.) oraz słuchamy muzyki (44,3 proc.). Na kolejnych miejscach uplasowały się takie aktywności jak organizowanie wyjazdu/urlopu (37,9 proc.) i przeglądanie profili znajomych, rodziny np. na Facebooku (36,8 proc.). Wielbiciele gotowania poszukują również przepisu na ulubione danie na dedykowanych stronach internetowych lub blogach (34,5 proc.). Wolny czas wykorzystujemy też na rozmowę z bliskimi oraz znajomymi przez komunikatory internetowe (34,4 proc.).

Nie wygląda to najgorzej: może i spędzamy czas w Sieci, ale często pewnie robimy to kolektywnie, w czyimś towarzystwie. A w takim przypadku trudno mówić o alienacji. Nie jest zatem tak, że Internet głównie separuje ludzi. Oby tak pozostało.