110

Internet nie dla wszystkich – niektórych po prostu przerósł

Przyznam, że miałem problem z tym, jak zacząć ten tekst. Chyba za dużo myśli kotłowało się w umyśle, ale zazwyczaj tak jest, gdy człowiek zderzy się z czymś bardzo irytującym i wywołującym kontrowersje. A w taki właśnie sposób mogę skwitować tekst, do którego wczoraj otrzymałem link w mailu. Sprawa dotyczy pewnej imprezy w Krakowie, kwestii […]

Przyznam, że miałem problem z tym, jak zacząć ten tekst. Chyba za dużo myśli kotłowało się w umyśle, ale zazwyczaj tak jest, gdy człowiek zderzy się z czymś bardzo irytującym i wywołującym kontrowersje. A w taki właśnie sposób mogę skwitować tekst, do którego wczoraj otrzymałem link w mailu. Sprawa dotyczy pewnej imprezy w Krakowie, kwestii jej zorganizowania, odpowiedzialności za całokształt i ludzkiej wolności. Zwłaszcza tej internetowej, na którą nikt nie powinien podnosić ręki. Ja podniosę, bo zazwyczaj nie mogę się powstrzymać z komentarzem, gdy ktoś wciska ludziom farmazony.

Wspomniany link przesłany w mailu odsyłał do wywiadu, jakiego udzieliła Anna Kubicz (polecam lekturę). Kim jest ta pani? Zapewne część z Was słyszała o imprezie, jaka miała miejsce pół roku temu w Krakowie (dokładne miejsce jest tu kwestią dyskusyjną na co zwrócono uwagę w tekście, ale dla mnie to akurat sprawa drugorzędna). Zaczęło się od wydarzenia na Facebooku, a skończyło na tłumie (ponad 20 tys. osób), którego nikt nie pilnował i nie zabezpieczał w odpowiedni sposób.

Nie będę opisywał całej historii – jeśli zechcecie ją poznać, to bez trudu znajdziecie informacje w Sieci. W skrócie: ktoś rzucił hasło na FB, że „będzie się działo”, a potem lawina ruszyła i skończyło się na masówce. O poszkodowanych nie wspominam, bo sami sobie winni, w kwestii śmieci krążą różne wersje – nie byłem, więc nie wiem, czy faktycznie posprzątali. Mnie jednak bardziej zainteresowały obecne wydarzenia i słowa wypowiedziane w przywołanym wywiadzie. Oto bowiem studentka, którą prokuratura uznała za organizatora imprezy i osobę odpowiedzialną za całe wydarzenie (zarzut zorganizowania nielegalnej imprezy masowej), plecie na temat nieograniczonej wolności w Sieci oraz braku odpowiedzialności i czyni z Facebooka część rzeczywistości, w której wszystkim wolno wszystko. A ja mówię takiej postawie stanowcze „nie” i nigdy nie podpisałbym się pod takim stwierdzaniem:

Pozbawienie czy ograniczenie wolności za wpis w internecie wydaje mi się trochę absurdalne.

Mnie absurdalna wydaje się taka postawa: zrobiłem coś strasznie głupiego, ale to się nie liczy, bo wydarzyło się w Internecie. Obraziłem kogoś, nakłamałem na jego temat, a ostatecznie doprowadziłem do sporych kłopotów, ale przecież to się nie liczy, bo wszystko wydarzyło się w Sieci. I tylko tam. Czy ludzie naprawdę nie rozumieją, że Internet stał się już integralną częścią rzeczywistości i ma on realny wpływ na nasze życie? Jeśli nie, to nie powinni z niego korzystać, bo medium ich przerosło. Rozumiem oczywiście, iż pani Kubicz obrała konkretną linię obrony i próbuje wmówić wszystkim, a zwłaszcza prokuraturze, że Internet to zabawa, a ona po prostu informowała na Facebooku o swoim udziale w ognisku (z grupką znajomych), ale obok jej słów nie można przejść obojętnie, bo ktoś jeszcze pomyśli, że w Internet faktycznie wszystko można.

Napiszę wprost – mnie nie chodzi o to, by skazać panią Kubicz za zorganizowanie tej konkretnej imprezy (choć sama się tego wypiera, to miała spory udział w jej zainicjowaniu). Bardziej irytują mnie jej obecna postawa, którą świetnie streszcza ten fragment rozmowy:

Twoim zdaniem wyrok inny niż uniewinniający będzie miał szersze konsekwencje, choćby dla użytkowników Facebooka?

Oczywiście, według mnie jakikolwiek wyrok skazujący byłby ograniczeniem wolności. Nie tylko na Facebooku, ale ogólnie w internecie.

Dla użytkowników Facebooka ewentualny wyrok mógłby mieć takie konsekwencje, że może część ludzi zastanowiłaby się nad swoimi poczynaniami i nie robiła głupot. Mieszanie w to na siłę wolności i jej rzekomego ograniczania (przez kogo?), to jakiś absurd. Jeżeli ktoś na Facebooku zorganizuje pogrom Czechów w Cieszynie i potem do niego dojdzie, to też pojawi się argument, że dana osoba jest niewinna, bo jej działania skupiały się wyłącznie na pisaniu na jakimś tam serwisie społecznościowym? Pewnie, że tych spraw nie można porównywać, ale obie mają wspólny mianownik: wolność w Sieci. Ta mityczna wolność, która wielu osobom odebrała już rozum i obawiam się, iż w przyszłości będzie zbierała coraz większe żniwo. Osobiście tego nie chcę, bo szybko okazałaby się ona największym utrapieniem i źródłem problemów. A te ostatnie najlepiej eliminować, nim zaczną doskwierać.

Źródło grafiki: feross.org