40

Na te strony internetowe wchodziłem codziennie. To było… 10 lat temu

A wydaje mi się, jakby to było... rok temu? Czas płynie niesamowicie szybko - to, co było "ciekawe" i "trendy" lat temu 10 dzisiaj najpewniej wywołałoby pełne współczucia uśmiechy - mówiąc oczywiście o technikach wykonania ówczesnych witryn w internecie. Jakie strony odwiedzałem dekadę temu? Czas na małą i jednocześnie miłą retrospekcję.

Pierwszy iPhone pojawił się już 11 lat temu – od tego czasu możemy mówić o prawdziwym boomie na smartfony. Ale jeszcze równo dekadę temu stron mobilnych było jak na lekarstwo, mało kto wtedy jeszcze „przejmował się” rosnącą popularnością inteligentnych telefonów komórkowych, choć nie brakowało głosów przemawiających za tym, iż wkrótce staną się one niezwykle ważnymi urządzeniami konsumenckimi. Internet wtedy wyglądał również zupełnie inaczej – objawiało się to w innym sposobie konsumowania treści oraz charakterystycznych dla tego czasu witrynach.

Co Jakub lubił przeglądać 10 lat temu?

To mój absolutnie subiektywny wybór: jestem pewien, że wielu z Was ma swoją mini-listę witryn, które odwiedzaliście lat temu 10, a może nawet więcej. Do tego grona można śmiało zaliczyć również pewne usługi – czaty, kanały IRC-owe, fora, itp. Jak to wyglądało u mnie?

Newgrounds.com

Portal internetowy będący platformą wymiany między użytkownikami treści wykonanych przede wszystkim w technologii Adobe Flash. Animacje, większe filmy, a nawet rozbudowane gry tworzone przez niezależnych autorów – właśnie to można było znaleźć w tej witrynie. Strona charakteryzowała się silnymi mechanizmami społecznościowymi: materiały były oceniane przez użytkowników, którzy nierzadko byli także twórcami przeróżnych treści.

Wraz ze słabnięciem znaczenia Adobe Flasha, Newgrounds traciło swoją pozycję, ale jest dostępne do dzisiaj, w nieco bardziej nowoczesnej formie. Wraz ze zmieniającymi się formatami, aktywność niezależnych twórców w internecie znacząco się zmieniła: dzisiaj prym wiedzie YouTube, gdzie wcale nie trzeba mieć specjalistycznej wiedzy na temat tworzenia skądinąd skomplikowanych treści, by nazwać siebie autorem.

CDA.pl

Dekadę temu CDA.pl, znany w Polsce serwis streamingowy o niekoniecznie chwalebnej historii związanej z bezprawnym używaniem materiałów chronionych prawem autorskim był głównie „zbiornikiem” przeróżnych treści: od gier online wykonanych w technologii Adobe Flash, aż po centrum downloadu bardzo starych gier, w tym także abandonware. W okresie świetności kreskówki dla widzów dorosłych „Włatcy Móch” było to również jedno z miejsc, w którym można było obejrzeć niektóre odcinki. Transformacja internetu spowodowała, że profil CDA.pl zmienił się – w roku 2010 nastąpiła gruntowna przebudowa i mniej więcej w tym czasie rozpoczęło się generowanie przychodów związanych z materiałami wideo.

CDAction.pl

Bo niby skąd u mnie takie zainteresowanie grami oraz technologiami? Przyczyniły się do tego zasadniczo dwa czasopisma – Komputer Świat (dla którego pisałem w princie i czasami udzielam się w odsłonie internetowej) oraz… CD Action. Ten drugi tytuł ceniłem sobie za przegenialne recenzje oraz oczywiście – wartość dodaną w postaci gier: pełnych wersji, dem oraz nierzadko dodatkowych materiałów redakcyjnych. Jakbym dobrze poszperał w pudłach w domu rodzinnym, znalazłbym pewnie kilka „Tipsomaniaków”, na które czekałem grzecznie cały rok. Dopełnieniem tego była oczywiście internetowa odsłona CD Action, gdzie często można było znaleźć nierzadko lepsze treści niż te w princie. Nie można też zapomnieć o oddanej społeczności skupionej wokół serwisu – zgromadzonej w Forum Actionum.

Terrarium.com.pl

Jako nastolatek miałem „fazę” na wszystko, co jest brzydkie, śmierdzi i wymaga sporych nakładów finansowych. Najmniej odpałowym zwierzęciem z tego grona był… żółw – a uwierzcie mi, że w pewnym okresie bardzo chciałem mieć węża, pająki, modliszkę, a nawet gekona. Dlaczego? Bo tak. W trakcie żywej fascynacji oksorupionymi gadami przeglądałem więc portal oraz forum Terrarium.com.pl, gdzie znajdowałem sporo przydatnych informacji dotyczących zwierzaka. Niestety – dorosłem, nie mogłem zabrać żółwia ze sobą na studia, więc go oddałem w mam nadzieję dobre ręce. I jestem pewien, że ten złośliwy skurczybyk żyje – tak nawiasem, jeżeli uważacie, że żółwie to zwierzęta powolne i nieszkodliwe… jesteście w sporym błędzie. Mój okaz nie dość, że miał niezłego „powera”, to w dodatku prawdopodobnie wszystko uważał za rzeczy warte skonsumowania: począwszy od grzałki przez elementy filtra, a skończywszy na moich palcach.

GTAOnline.pl

gtaonline

To był dziwny okres – Grand Theft Auto: San Andreas nie wystarczało mi w standardowej wersji – odkryłem więc San Andreas MultiPlayer i po ograniu kilku serwerów postanowiłem, że sam zacznę robić jakieś rzeczy w Pawno. Z różnym powodzeniem – to wtedy po raz pierwszy liznąłem odrobinę „programowania”, udało mi się stworzyć kilka nieźle działających projektów. Sam bawiłem sobie przednio czytając poradniki lub modyfikując „gamemode’y” innych autorów – z różnym skutkiem. Nie byłem w tym najlepszy, ale na pewno też nie najgorszy. GTAOnline było miejscem m. in. dla takich ludzi jak ja.

Bonus: tak wyglądał Antyweb 10 lat temu

Wtedy na Antyweb nie wpadałem codziennie – był dla mnie raczej czymś w rodzaju „ciekawostki w blogosferze”. Wiele zmieniło się w momencie, gdy Antyweb stał się blogiem technologicznym, zmieniając nieco formułę opartą uprzednio na Web 2.0 oraz startupach. Zwiększenie zakresu tematycznego spowodowało, że serwis wreszcie zaczął trafiać w moje zainteresowania. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawę, że „ten gość w czapce na stronie” – Grzegorz Marczak będzie moim szefem, natomiast ja będę u niego pisał. Życie jest przewrotne. :)

Antyweb