15

Im więcej nowych technologii, tym lepsze wyniki w nauce? Nie, to tak nie działa

Od lat piszę, że nowe technologie muszą być obecne w szkole, szerzej w systemie edukacji – jeśli tego zabraknie, to społeczeństwo będzie miało problem, by odnaleźć się we współczesnym świecie. I to na różnych płaszczyznach, w tym na ekonomicznej. Ale czy to oznacza, że szkołę trzeba totalnie zinformatyzować, a nauczanie, wychowanie oprzeć wyłącznie o komputery? […]

Od lat piszę, że nowe technologie muszą być obecne w szkole, szerzej w systemie edukacji – jeśli tego zabraknie, to społeczeństwo będzie miało problem, by odnaleźć się we współczesnym świecie. I to na różnych płaszczyznach, w tym na ekonomicznej. Ale czy to oznacza, że szkołę trzeba totalnie zinformatyzować, a nauczanie, wychowanie oprzeć wyłącznie o komputery? Nie, to też nie jest dobre rozwiązanie. Jak zwykle pojawia się potrzeba szukania złotego środka.

Temat szkoły pojawiał się w moich wpisach niejednokrotnie. Przy różnych okazjach. Tym razem punktem wyjścia jest raport sporządzony przez OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). W wielkim skrócie napiszę, że dotyczy m.in. nauczania w kontekście nowych technologii. Albo nowych technologii w kontekście nauczania. Jeden z wniosków jest następujący: nowe technologie, komputery oraz Internet mogą pomóc w nauce, poprawić wyniki. Ale ich nadużywanie nie tylko nie poprawia wyników, ale może je wręcz pogorszyć. Niespodzianka? Raczej nie.

Nowych rozwiązań nie można bagatelizować

Przyznam, że czasem z wypiekami na twarzy czytam o wprowadzaniu nowych technologii do szkół w krajach europejskich czy azjatyckich. Tu obowiązkowa nauka programowania, tam wykorzystywanie Minecrafta na lekcjach, tu rozbudowana praca z Internetem, tam wysokiej klasy specjaliści dzielący się wiedzą i doświadczeniem z uczniami. Wiem z komentarzy pod wcześniejszymi tekstami, że część z Was się ze mną totalnie nie zgadza i uznaje np. naukę programowania za zbędny przedmiot. Niektórzy naukę przez gry też pewnie uważają za szaleństwo. Część argumentów uznaję nawet za słuszną, ale nie zmienia to faktu, że na te tematy trzeba rozmawiać, ich unikanie tylko pogarsza sprawę.

Zdecydowanie nie jestem za tym, by usuwać z edukacji całkowicie papier, książki, odręczne pisanie (a to już się na świecie dzieje). Jednak nie można powiedzieć, że obecnie wszystko jest u nas ok. Informatyka często nauczana jest byle jak, szkoła udaje, że świat wokół niej się nie zmienia, nauczyciele boją się nowych narzędzi, smartfony uznają za zło wcielone, choć można je pozytywnie wykorzystać. Utrwalany jest system, który nie powinien się utrzymać. Ale czy wystarczy nagle posadzić dzieciaki przed komputerami i pozwolić im korzystać ze smartfonów podczas lekcji?

Trzeba uszyć nowy system

Czytając wstęp do przywołanego raportu trafiłem na wniosek, który wcześniej chodził mi już po głowie: problemu nie da się rozwiązać wiążąc stare mechanizmy i nowe narzędzia. Prawdopodobnie nie da się pogodzić zastanego, dwudziestowiecznego systemu nauczania z tym, co niosą ze sobą zmiany technologiczne, a szerzej zmiana otaczającej nas rzeczywistości. Położenie tabletu na każdej ławce i wgranie do niego encyklopedii nie uzdrowi sytuacji. Trzeba uszyć nowy system i to w globalnej skali, bo problem nie dotyczy wyłącznie Polski.

Przy okazji tekstu o maszynach odbierających pracę ludziom wspomniałem, że zawód nauczyciela musi ewoluować i zdanie podtrzymuję. Nauczyciel nie może być dzisiaj człowiekiem dyktującym uczniom tekst zaczerpnięty z podręcznika. To nie miało większego sensu lata temu, tym bardziej teraz. Ta wiedza jest w zasięgu ręki młodego człowieka, można ją szybko przywołać kliknięciem czy komendą głosową, nie trzeba wertować książki albo zeszytu. W tym ostatnim nie znajdzie się filmów, wykresów, grafik, które mogą bogato rozwinąć temat.

Nauczyciel musi stać się mentorem, który pomoże uporządkować wiedzę, wskaże, jak odnaleźć się w tym informacyjnym bezkresie. Nauczy, jak odróżniać wartościowe informacje (i prawdziwe) od tych bezużytecznych. Tu chodzi o kreatywnych ludzi formujących jednostki, które w przyszłości będą w stanie z powodzeniem wykorzystywać zdobycze techniki. Plan nierealny w realizacji? Możliwe. Ale wtedy trzeba powiedzieć, głośno, że jest kłopot. Kolejne raporty OECD mogą już bić na alarm, że postępująca informatyzacja przestaje być bonusem, a staje się zagrożeniem.

Foto: Line Of Children In School Computer Class via Shutterstock