Xiaomi często ostatnio przewija się w moich tekstach, ale chyba trudno się temu dziwić: to nowa gwiazda branży IT, producent, który w ciągu kilku lat wdrapał się bardzo wysoko, napędził stracha wielkim graczom, zainteresował inwestorów i media na całym świecie. Najważniejsze jest jednak to, że zahipnotyzował wielu klientów. Ludzie po prostu chcą mieć smartfon tej […]

Xiaomi często ostatnio przewija się w moich tekstach, ale chyba trudno się temu dziwić: to nowa gwiazda branży IT, producent, który w ciągu kilku lat wdrapał się bardzo wysoko, napędził stracha wielkim graczom, zainteresował inwestorów i media na całym świecie. Najważniejsze jest jednak to, że zahipnotyzował wielu klientów. Ludzie po prostu chcą mieć smartfon tej firmy. W tym paśmie zachwytów i poklepywań po ramieniu pojawia się od dawna pytanie: jak przedstawiają się ich wyniki finansowe? Przyszedł czas na odpowiedź.

Gdyby rano ktoś zadał mi pytanie o to, ile w ubiegłym roku zarobiło Xiaomi, zapewne odpowiedziałbym, że nie zarobiło. Zastanawiałem się nad tym niejednokrotnie pisząc o tej firmie i za każdym razem dochodziłem do wniosku, że przy tak niskiej marży trudno o zyski. Na razie po prostu rosną, koszą konkurencję i pozyskują klientów, których chcą do siebie przywiązać na dłużej. Zysk przyjdzie później. Tak działa przecież wiele firm, nie dotyczy to jedynie „świeżych” startupów, ale też graczy pokaźnych rozmiarów. Do biznesu dokłada np. Amazon.

Dlatego bardzo zainteresowały mnie doniesienia z Chin dotyczące wyników firmy w roku 2013. Zwłaszcza, że dane zostały potwierdzone przez przedstawicieli korporacji. Poprzedni rok przyniósł Xiaomi przychody na poziomie 4,3 mld dolarów. Zanotowano zysk: 56 mln dolarów. Ktoś powie, że to niewiele, na dobrą sprawę nie można mówić, by producent zarabiał na swoim sprzęcie, ale podkreślę jeszcze raz, iż nie jest źle – mogli być na minusie, a okazuje się, że nie muszą dopłacać do interesu. Część konkurencji nie ma tego szczęścia i topi spore pieniądze w biznesie mobilnym.

Przywołane dane dotyczą roku 2013 – producent dostarczył wówczas na rynek mniej niż 20 mln smartfonów. W tym roku wynik będzie lepszy o kilkaset procent, przychody zdecydowanie wzrosną, jestem ciekaw, jak przełoży się to na zyski? Firma się rozwija, a to pochłania spore pieniądze. Jednocześnie jednak wzrasta szansa na podkręcanie wyników w przyszłości – pisałem już, że dobrze sprzedaje się opaska Xiaomi, że firma weszła w segment AGD, rozwijają też biznes telewizyjny i to zarówno na niwie sprzętu, jak i oprogramowania oraz treści. To wszystko pozwala założyć, że za kilka lat Xiaomi pochwali się naprawdę dobrymi wynikami. Trzeba jednak zaznaczyć dwie ważne rzeczy.

Pierwsza kwestia dotyczy problemów, z jakimi firma zderzyła się poza granicami Chin. Wspomniałem niedawno, że w Indiach producent ma kłopoty wynikające, wedle zapewnień Ericssona, z uciekania od opłat licencyjnych. Jeśli okaże się, że Chińczycy zostaną zmuszeni przez tę firmę (a potem pewnie kolejne) do płacenia za wykorzystywanie ich technologii, to o zyski będzie trudniej. Druga sprawa obraca się wokół wielkości zysków: nawet jeśli Xiaomi zacznie zarabiać spore pieniądze, to nie będą to sumy, jakie zgarnia dzisiaj Apple czy jakimi jeszcze parę kwartałów temu mógł się pochwalić Samsung. To już inny (mniejszy) rząd wielkości. Wystarczy spojrzeć na Lenovo – wielki producent elektroniki, który nie zarabia miliardów, lecz setki milionów dolarów. Z Xiaomi będzie podobnie. Przynajmniej w bliższej przyszłości. Trudno stwierdzić, w co przekształci się ta firma w dalszej perspektywie.