67

Ile kosztuje utrzymanie nowego samochodu? Czy aby na pewno jest taniej niż z używanym?

Jednym z głównych argumentów jaki przemawiał do mnie za kupnem fabrycznie nowego auta były potencjalne koszty utrzymania. Z założenia nowe auto nie powinno się psuć, więc odpadają okazjonalne wizyty w warsztacie. Daje to spory komfort, szczególnie jeśli zdarza się nam podróżować nieco dalej niż w promieniu 50 km od domu. Ale czy aby na pewno nowe auto nic nie kosztuje?

Nie lubię nagłych awarii, jak każdy…

Kilka miesięcy temu opisywałem dosyć szczegółowo dlaczego 3 lata temu zdecydowałem się na zakup nowego samochodu, chodziło przede wszystkim o spokojną głowę. W moich poprzednich samochodach zbyt często zdarzało się, że rano nie odpalił, bo mróz (od paru lat to już jednak nie jest problem ;-)), albo w trasie, 300 km od domu zatarło się łożysko alternatora, a przez to zablokował się pasek (Opel Astra F). Dla nikogo takie sytuacje nie są przyjemne, a jeśli można je zminimalizować kupując nowe auto, to dlaczego tego nie zrobić?

Z drugiej strony wcześniej jeździłem 15-letnią Toyotą Corollą z niezniszczalnym silnikiem 1.4 VVT-i i tam takich przygód nie miałem, a przez 5 lat z nagłych awarii pamiętam tylko problem z uszkodzoną pompką od spryskiwaczy szyb, co w zimie jest faktycznie uciążliwe. Z koniecznymi kosztami eksploatacji nie dyskutuję, bo wszelkie zaplanowane wizyty w warsztacie są do przełknięcia, nawet jeśli wiążą się z większymi lub mniejszymi kosztami. Corolla E12 miała jednak poważną wadę, czyli mikroskopijny bagażnik, który nie mieścił nawet 300l, to mniej niż dzisiejsze auta segmentu B, przy dwójce małych dzieci to trochę za mało.

Dlatego po kilku tygodniach poszukiwań wybór padł na Forda Focusa kombi, którego szczęśliwie użytkuje od ponad 3 lat. Swoją drogą pewnie za jakiś czas o nim więcej napiszę, bo wydaje mi się, że recenzja po 3 latach może okazać się całkiem ciekawa, szczególnie dla osób, które chciałyby taki samochód kupić z drugiej ręki. Dzisiaj jednak porozmawiamy o kosztach.

Ford Focus 2017

Nowe auto też trzeba serwisować i… płacić jak za zboże

Teoretycznie wyjeżdżając nowym autem z salonu, możecie nim jeździć przez 3 lata i nie odwiedzać żadnego warsztatu czy stacji kontroli pojazdów, nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. To jednak tylko teoria, bo jak wszystkie nowe przedmioty, także samochody mają gwarancję, w której producent stawia pewne warunki, jak np. przegląd technicznych przynajmniej raz w roku i wymiana oleju co XX tysięcy kilometrów. Oczywiście w lwiej części przypadków te przeglądy są dodatkowo płatne, choć czasami zdarzają się promocje, gdy taki pakiet na 2 czy 3 lata można wykupić przy zakupie samochodu za stałą kwotę albo dostać w prezencie. Wtedy faktycznie spora część kosztów odpada, a ile to kosztuje?

Dzisiaj mogę wam napisać jak to wygląda na przykładzie Forda Focusa z 2017 roku, którym faktycznie przez 3 lata odwiedziłem ASO tylko 3 razy, bo poza tym z autem nic się nie dzieje. Po pierwszym roku nie było tak źle, bo wtedy wykonywany jest tylko przegląd i zmieniany olej. Ta usługa kosztowała mnie 430 PLN + 175 PLN za własny olej i trwała może z godzinę.  Gdybym zdecydował się na olej oferowany przez ASO to dostałbym 10% zniżki na robociznę. Dodatkowo we własnym zakresie wymieniłem filtr powietrza w silniku i kabinowy (100 PLN).

W drugim roku jest już trochę więcej do zrobienia, bo do wymiany są już wspominane wcześniej filtry, a w ASO filtr kabinowy to 130 PLN (normalnie taki sam, OEMowy filtr, można kupić za 60 PLN), więc w sumie wyszło 450 PLN za przegląd, 220 PLN za wymianę oleju (znowu własny olej), 130 PLN za filtr kabinowy oraz 60 PLN za sprawdzenie powłoki lakierniczej, w sumie 860 PLN. Sprawdzenie powłoki to ogólnie ciekawa sprawa, bo sprowadza się do tego, że pracownik serwisu obejdzie auto dookoła, ale jeśli chcecie utrzymać 12 letnią gwarancję na perforację nadwozia, to trzeba to robić co roku.

Po trzech latach mamy jeszcze więcej rzeczy do zrobienia, bo poza przeglądem konieczna jest jeszcze wymiana filtra powietrza w silniku, świec, płynu hamulcowego i oczywiście oleju. Tym razem zdecydowałem się na zmianę oleju oferowanego przez serwis, bo inaczej nie uznaliby gwarancji dodatkowej, która wskakuje po 2 podstawowych latach. Pomijam już logikę tego zapisu, ale przynajmniej faktycznie dostałem te całe 10% rabatu, które w zasadzie nic nie zmieniły, bo samodzielnie olej kupiłbym w takiej samej cenie… W sumie faktura opiewała na 1370 PLN, czyli znowu całkiem wyraźny wzrost. Do tego po 3 latach trzeba jeszcze zrobić przegląd w SKP i zapłacić dodatkowe 99 PLN (ważność przeglądu technicznego na kolejne 2 lata).

Prawie 3000 PLN, to nie jest mało

Zatem w sumie przez 3 lata nowy samochód, który teoretycznie miał nie wymagać żadnego wkładu własnego, kosztował mnie około 3000 PLN. Niby 1000 PLN rocznie to nie jest dużo, ale jak podliczyłem jak to wyglądało przy Toyocie, to wychodzi na to, że ona była tańsza w utrzymaniu. Przy tym nie biorę tutaj pod uwagę jeszcze innych kosztów dodatkowych, jak czyszczenie klimatyzacji, które warto zrobić przynajmniej raz na 2 lata czy ubezpieczenia, które w przypadku nowego auta z pełnym AC jest największym kosztem, przez 4 lata wydałem na nie prawie 10 000 PLN.

W sumie wszystkie koszty po nieco ponad 3 latach jeżdżenia (ubezpieczenie za 4 lata) to ponad 15 000 PLN, to nie jest mało. Jeśli zatem chcielibyście nowe auto aby minimalizować koszty utrzymania, do kupno nowego samochodu raczej nie jest najlepszym rozwiązaniem ;-). To jednak pewnie dla wielu nie będzie zbyt odkrywcze.

A jak to wygląda u was? Spisujecie wydatki na samochód i sprawdzacie ile was kosztuje jego utrzymanie? Czekam na wasze komentarze, szczególnie odnośnie utrzymania nowych aut innych marek, może razem odkryjemy, która marka jest najtańsza.