26

Ignorowałeś wytyczne dla webmasterów? Może być Ci ciężko odnaleźć swoją stronę w Google

Autorem artykułu jest Tomasz Stopka – specjalista SEO w fimie Adseo. Google stara się, aby wyniki wyszukiwania prezentowane użytkownikom były jak najlepsze. Niestety od dłuższego czasu coraz intensywniej zadanie to utrudniali pozycjonerzy, stosujący spamerskie techniki, którzy mieli własny pomysł na pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Google już jakiś czas temu postanowił ukrócić proceder manipulacji Page Rankiem […]

Autorem artykułu jest Tomasz Stopka – specjalista SEO w fimie Adseo.

Google stara się, aby wyniki wyszukiwania prezentowane użytkownikom były jak najlepsze. Niestety od dłuższego czasu coraz intensywniej zadanie to utrudniali pozycjonerzy, stosujący spamerskie techniki, którzy mieli własny pomysł na pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Google już jakiś czas temu postanowił ukrócić proceder manipulacji Page Rankiem poprzez skupienie się na osobach, które z uporem maniaka łamały wytyczne dla webmasterów. Wyszukiwarkowy gigant postanowił wdrożyć szereg aktualizacji, mających na celu ukrócić oraz w późniejszym czasie utrudnić manipulowanie algorytmami.

Pierwszą dużą aktualizacją, jaką wdrożyło Google była Panda, wydana w styczniu 2011, skupiająca się głównie na czynnikach “on-site”, takich jak na przykład niskiej jakości treść. Rok później wydana została aktualizacja Pingwin. Więcej o pierwszym pingwinie zostało już na Antyweb napisane tutaj.

5 października Matt Cutts, czyli lider zespołu zwalczającego spam w wyszukiwarce Google poinformował na Twitterze, że wdrożona została nowa aktualizacja algorytmu Pingwin. Początkowo aktualizacja uderzyła w 0.3% fraz anglo-języcznych. Daje to liczbę około 500 000 potencjalnie ukaranych domen, licząc tylko domeny z rozszerzeniem .com. Chwilę po opublikowaniu informacji o wypuszczeniu pingwina, otrzymaliśmy również aktualizację dla pozostałych wyników wyszukiwania. Tutaj również uwzględnione zostało około 0.3-0.4% fraz.

Przenosząc te liczby tylko na domeny .pl, to około 8 tysięcy domen mogło zostało ukaranych. Wydawałoby się, że nie jest to duża liczba, jednak trzeba zaznaczyć, że domeny .pl nie są często wybierane przez pozycjonerów-spamerów do swoich działań. Największym powodzeniem cieszą się domeny tanie lub wręcz darmowe (na przykład w promocji na rok), jak na przykład .eu, .waw.pl czy .info.

Pozycjonerzy myśleli, że mogą już zacząć analizować czynniki, na których skupił się pingwinek, gdy 9 października Matt Cutts obwieścił na Twitterze:

I znów zaczęły się szarady w wynikach wyszukiwania, a pozycjonerzy mogli tylko patrzeć bezradnie na to, co się dzieje. Zauważcie, że tym razem liczba stron uwzględnionych przez Pingwina wyniosła aż 0.7% dla samych fraz anglo-języcznych! To naprawdę całkiem spory kawałek internetu.

Po aktualizacji Pingwina z 24 kwietnia 2012 pozycjonerzy długo głowili się nad czynnikami, które brane były pod uwagę w czasie aktualizacji, a które powodowały spadki pozycji. Dopiero po blisko 2 tygodniach zaczęły pojawiać się sensowne spostrzeżenia i wnioski. Tym razem Google zaserwowało nam coś, czego chyba jeszcze nie zrobiło nigdy, a mianowicie serię aktualizacji, które skupiały się na różnych aspektach stron. Działanie to skutecznie zaburzy zapewne analizę stron na dłuższy czas. Ilość wprowadzonych zmian bardzo dobrze odzwierciedla poniższa grafika:


Grafika pochodzi ze strony SEOroundtable

Mała legenda:
EMD Update – słowa kluczowe w domenie stracą na wartości. Niskiej jakości strony na takich domenach stracą swoje miejsca w indeksie.
Image Update – pojawiła się plotka jakoby zmieniły się zasady pozycjonowania obrazków w Google Images.
Page Layout Update – strony, których budowa powoduje u użytkownika złe doznania (ang. bad experience), posiadają bardzo dużą ilość reklam w porównaniu do treści zostaną usunięte ze swoich pozycji w wynikach wyszukiwania.

W dyskusji na Google+ pojawiły się wątpliwości odnośnie tego, jak Google miałoby oceniać przydatność strony dla użytkownika. Pojawił się pomysł, że Google może bardzo łatwo sprawdzać współczynnik odrzuceń (bounce rate) za pomocą danych ze statystyk Google Analytics, które są zainstalowane na większości stron. Po pierwsze Google twierdzi, że Google Analytics nie są i nie będą brane pod uwagę w trakcie generowania indeksu wyszukiwarki. Po drugie, ciężko jest określić czy wysoki współczynnik odrzuceń to dobry czy zły znak. Tak jak pisałem na Google Plus – domniemywam, że Antyweb posiada wysoki bounce rate (wejdź z RSS, przeczytaj artykuł, wyjdź), a jednak mimo to posiada “w oczach” Google duże zaufanie jako strona znana.

Na tą chwilę, jedyne co wiadomo na temat nowego Pingwina to fakt, że skupiał się między innymi na nienaturalnym profilu linków prowadzącym do stron. Wciąż jednak nie wiadomo czy brane były pod uwagę jakieś inne czynniki poza linkami. Plotka głosi, że aktualizacje Pingwina będą wprowadzane systematycznie co kilka dni. Możemy się więc spodziewać kolejnych Weather report od Matta Cuttsa.

Pewne natomiast jest to, że Pingwin w połączeniu z pozostałymi wdrożonymi aktualizacjami spowodował u co poniektórych znaczne przerzedzenie spamowych stron w wynikach wyszukiwania.

Obrazek