3

[IFA 2013] Najważniejsze trendy berlińskich targów

Dziś miał miejsce pierwszy dzień targów IFA, a przynajmniej pierwszy otwarty dla szerokiej publiczności. Hale są ogromne, wystawców multum, sprzętu zatrzęsienie, a tłumy całkiem spore. Wśród tej mozaiki można jednak znaleźć wzór – szybko zauważymy trendy, które narastają wśród producentów i prawdopodobnie wkrótce opanują konsumentów. Berlińska IFA to ogromna impreza. Pobieżne obejście większości hal zajmuje […]

Dziś miał miejsce pierwszy dzień targów IFA, a przynajmniej pierwszy otwarty dla szerokiej publiczności. Hale są ogromne, wystawców multum, sprzętu zatrzęsienie, a tłumy całkiem spore. Wśród tej mozaiki można jednak znaleźć wzór – szybko zauważymy trendy, które narastają wśród producentów i prawdopodobnie wkrótce opanują konsumentów.

Berlińska IFA to ogromna impreza. Pobieżne obejście większości hal zajmuje dobre dwie godziny, natomiast gdyby pochylać się nad każdym sprzętem i stoiskiem… trzeba by poświęcić parę dni. Szybko jednak zauważymy, co jest najmocniej eksponowane i jakie nowe mody opanowały hale. Krótko mówiąc – czego się spodziewać w najbliższych miesiącach i latach.

Inteligentne nadgarstki

Nie tylko Samsung Galaxy Gear i Sony SmartWatch 2. Wielu mniejszych producentów pokazuje swoje inteligentne zegarki. Nie są tak ładne, prawdopodobnie nie mają tak przemyślanych i rozbudowanych możliwości, ale z pewnością będą tańsze i łatwiej dostępne, dla mniej zamożnych miłośników gadżetów.

Problem właśnie w tym, że w większości wciąż są to gadżety. W moim odczuciu jedynie Samsungowi udało się wpakować do swojego smartwatcha na tyle dużo funkcjonalności, żeby posiadanie go miało sens. Niestety, wizualnie prezentuje się niezbyt dobrze. Tylko zegarek Sony można by nosić, ze świadomością, że mamy na sobie coś ładnego. O cenie się nie wypowiadam, bo malkontenci chyba zapominają, że czasomierze to w ogóle drogie urządzenia i szczerze nie wiem, skąd oczekiwania, że będą kosztowały poniżej 200$.

Jest pewne, że producenci widzą na rynku smartwatchy potencjał – i chyba nie bez powodu. Może jeszcze nie w tym roku, ale ten segment wybuchnie. Obcerwując zaangażowanie wystawców, jestem o tym przekonany. „Wearable technology”, czyli technologia, którą zakładamy na siebie, ma przyszłość.

4K wszędzie, co to będzie, co to będzie

Chociaż standard full HD jeszcze nieszczególnie się zadomowił w naszych domach (przynajmniej polskich), odtwarzacze Blu-Ray wciąż nie są powszechne, a w świadomości szarego pirata, 700MB to standardowy rozmiar filmu (ewentualnie jakość jest taka, jaką akurat oferuje serwis z filmami wrzucanymi na hostingi), to producenci sprzętu już próbują nam wcisnąć wyższą rozdzielczość.

Faktycznie, różnica jest spora – prezentacje dowodzą, że podniesieni poprzeczki powyżej 1080p ma sens. Szczególne wrażenie robi zastosowanie 4K w dużych ekranach, na których 1920×1080 zaczyna wiać pikselami. Technologia 3D jest w wyraźnym odwrocie, teraz promuje się 4K. Dodatkowym „bajerem” są zakrzywione powierzchnie. To rozwiązanie wydaje się szczególnie promować Samsung. Zaprezentowali oni jeden z najciekawszych telewizorów na targach – wyposażony w ekran Super AMOLED, zakrzywiony, obsługujący rozdzielczość 4K. W bajecznie niskiej cenie 9000$.

Lista liderów pozostaje oczywiście taka sama – Sony, Samsung, Panasonic, LG. Obsługę 4K, albo jak kto woli, UHD (Ultra High Definiton) starają się jednakże oferować chyba wszyscy pozostali, mniejsi producenci – Toshiba, Grundig, Sharp, itd.








Kamerki „sportowe”

Sukces marki GoPro i przedarcie się kamerek sportowych do masowej świadomości to jedna z najbardziej niespodziewanych kwestii ostatnich lat. Nieznanej firmie Woodman Labs udało się stworzyć modę na kręcenie filmików przy pomocy lekkiej, ale świetnie wykonanej i odpornej na czynniki zewnętrzne kamerki. Aktywni ludzie całego świata połączyli się, prześcigając w zamieszczaniu nagrań ich wyczynów – zadziałał tutaj efekt rozprzestrzeniania się wirusowego i ni z tego, ni z owego, GoPro chce mieć każdy sportowiec amator. Oczywiście rozpoczęła się sprzedaż akcesoriów, które same w sobie stały się atrakcyjnym rynkiem.

Widać jest, że inni producenci chętnie podgryzają tę gałąź. To zupełnie nie mój temat, dlatego nie będę się wymądrzał w kwestii tego, czym różnią się sprzęty poszczególnych firm. Wiedzcie jednak, że pojawiła się konkurencja, a GoPro nie musi być już jedynym, oczywistym wyborem.

Parę mniejszych trendów

Wciąż modna pozostaje obsługa „nieklasyczna” – a więc ruch, dźwięk i oczywiście dotyk (w tym gesty). Creative stworzył swoją wersję Kinecta na PC (dla którego powstała nawet uproszczona wersja Portala 2.

Poza tym producenci chcą wykorzystywać kamerki i mikrofony w laptopach, tabletach, smartfonach, telewizorach, itd. Za jakiś czas standardem będzie, żeby gestem ściszyć film, który puszczamy na dowolnym urządzeniu.

Poza tym wielu producentów sprzętu postanowiło wypuścić klasyczne kontrolery dla urządzeń mobilnych, m.in. Samsung czy Hama. Gra się na tym niewygodnie, a wygląda to pokracznie. Nie wiem dlaczego ktokolwiek upiera się przy pomyśle, żeby smartfon mógł działać jak konsola. To jakby próbować doić świnię dla mleka – niby można, ale przecież hoduje się ją na mięso.

Ostatnim trendem jaki zauważyłem, jest moda na „ileś w jednym” – najlepszym tego przykładem jest konferencja Lenovo, która została wręcz zdominowana przez convertibles, czyli składane laptopy, a także tableto-all-in-one. Tego typu wynalazki już nie dziwią – próby wejścia na ten rynek zaobserwowano w wykonaniu np. Sony (udane) czy Acer (mniej udane). Do niedawna bym się sprzeciwiał takim mariażom, w przypadku convertibles głównie ze względu na niemożliwość pogodzenia wydajności z niewielkim rozmiarem, ale dzięki postępowi w miniaturyzacji wydajnych układów i optymalizacji zużycia energii (duża tu zasługa procesorów Intela nowej generacji_, niemożliwe stało się możliwe. Zanim ultrabooki na dobre się zadomowiły, już są wypierane przez połączenie laptopa i tabletu. Łaska rynku na pstrym koniu jeździ.

Przyszłość widzę, przyszłość

Osadzając to co widziałem na IFA w szerokiej perspektywie, wydaje mi się, że póki co, rynek nowych technologii w dużej mierze eksploatuje bezpieczne obszary. Na dobrą sprawę, to co obserwujemy od paru ostatnich lat, to tylko wypełnianie luk pomiędzy istniejącymi już segmentami (phablety, convertibles) i doskonalenie się w ramach istniejących już gałęzi rynku. Jest to piękny, przynoszący czasami naprawdę zachwycające efekty proces, ale jednak chciałoby się, żeby nadeszła jakaś nowa rewolucja.

Osobiście stawiam na wirtualne gogle, rozszerzoną rzeczywistość i „noszoną” technologię. Smartwatche są dopiero w powijakach i nie zachwycają jeszcze mas, ale zdecydowanie mają potencjał. Poza tym dużo może wnieść Google Glass, których niestety na IFA nie widziałem. Podobnie jak mojej drugiej upragnionej zabawki – Oculus Rift. Może za rok.