5

IEM 2015 – skala i rozmach porażają

Za nami pierwszy dzień na Intel Extreme Masters. Dziś zobaczymy finałowe rozgrywki i poznamy zwycięzców w poszczególnych kategoriach. Tym, co tutaj najbardziej daje się we znaki jest skala i rozmach tego przedsięwzięcia. Impreza jest jeszcze większa niż rok temu, a co najważniejsze, wreszcie zaczęła być traktowana poważnie przez media głównego nurtu. Choć nie znamy jeszcze […]

Za nami pierwszy dzień na Intel Extreme Masters. Dziś zobaczymy finałowe rozgrywki i poznamy zwycięzców w poszczególnych kategoriach. Tym, co tutaj najbardziej daje się we znaki jest skala i rozmach tego przedsięwzięcia. Impreza jest jeszcze większa niż rok temu, a co najważniejsze, wreszcie zaczęła być traktowana poważnie przez media głównego nurtu.

Choć nie znamy jeszcze oficjalnych statystyk dotyczących tegorocznej edycji IEM, to nie da się nie zauważyć, że jest to impreza o wiele większa niż przed rokiem. Być może nawet dwukrotnie większa. Liczba osób, które wczoraj zawitały do Spodka była porównywalna z tą, które na IEM 2014 śledziły niedzielne finały – a więc najważniejszy punkt imprezy. Tylko dziennikarzy i blogerów jest tutaj ponad tysiąc, co samo w sobie pokazuje rozmiary tego przedsięwzięcia.

DSC_1186-Edit

Taka impreza to oczywiście ogromne wyzwanie organizacyjne, strategiczne i logistyczne. Tłumy przed wejściem oraz nieco rozgoryczeni fani, których pokazywaliśmy na wczorajszym wideo dowodzą, że nie wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik. Jednak IEM z roku na rok to droga do doskonałości, choć coraz większe rozmiary imprezy tego nie ułatwiają. Hale, w których można oglądać rozgrywki mają w końcu ograniczoną pojemność, której przeskoczyć się zwyczajnie nie da.

Warto też wspomnieć o fanach, którzy z domów śledzą rozgrywki w Katowicach. Tutaj jest również imponująco. Wczoraj na Twitchu pękł rekord oglądających – walkę Virtusów o finał obserwowało łącznie ponad 700 tys. osób. O IEM mówiły największe stacje telewizyjne i nie przedstawiały imprezy już w taki sposób, jak jeszcze kilka lat temu „zawody w grach komputerowych dla dzieci i młodzieży”, a robiły to z należytą dozą powagi (no, z drobnymi wyjątkami). Wszystko to sprawia, że e-sport oraz gry komputerowe coraz mocniej zakorzeniają się w mainstreamie. Już teraz nie ma najmniejszych powodów do wstydu, kiedy mówimy „jestem graczem” czy „oglądam e-sport”. Za kilka lat będzie to z pewnością brzmieć dumnie.