Konferencja

[IDF13] Tochlight 2 w FullHD na tablecie, czyli ochrona po amerykańsku i megalomania po francusku

KK
Karol Kopańko
21

Po wyjściu z hotelu, San Francisco przywitało mnie rozleniwiającymi promieniami Słońca i wietrzną pogodą. „Tutaj tak zawsze” – taki mi mówią stali bywalcy. W oddali majaczył gdzieś most Golden Gate, symbol miasta, a tuż za rogiem słuchać było typowe dla niego gruchoczące tramwaje, które do obsługi w...

Po wyjściu z hotelu, San Francisco przywitało mnie rozleniwiającymi promieniami Słońca i wietrzną pogodą. „Tutaj tak zawsze” – taki mi mówią stali bywalcy. W oddali majaczył gdzieś most Golden Gate, symbol miasta, a tuż za rogiem słuchać było typowe dla niego gruchoczące tramwaje, które do obsługi wymagają siły ludzkich mięśni. Jednak nie przyjechałem tu po to, aby rozkoszować się przepięknymi widokami, ani kupować pamiątki.

Moim celem jest wynalezienie/wydłubanie/wyciągnięcie jak największej ilości informacji o nadchodzących produktach Intela. Laptopy, to nie jest moja broszka, są zbytnio wyeksponowane i każdy, byle dziennikarzyna może strzelić ich fotkę i sklecić kilka linijek opisu, zebranego z ust chętnego do rozmowy asystenta stoiska.

O nie… to nie dla mnie. Owoc podany na wypolerowanej tacy nie smakuje tak dobrze, jak ten zamknięty na 3 spusty w stalowym sejfie. Procesory interesują mnie o wiele bardziej, ale tylko te, na których swoich rąk nie położyli jeszcze konsumenci…

Przedpremierowe

Cel udaje się osiągnąć dzięki słówku wyszeptanemu komu trzeba przez PR Managera Intela, Juliusza Kornaszewskiego. Tajne spotkanie ma się odbyć w luksusowym hotelu Four Seasons w centrum ekskluzywnej dzielnicy San Franciso.

Jestem przed czasem. W lobby spotyka mnie czarnoskóry body guard. Z plakietki na jego garniturze odczytuję 4-literowe imię – Mike. Mimo uderzającego podobieństwa, nie ma on na pewno na nazwisko Tyson - jego twarz nie jest naznaczona żadną więzienną dziarą.

Poza tym następną różnicę między oboma Panami dostrzegłem dopiero, gdy Mike się do mnie odezwał. Płynnym amerykańskim angielskim, przerywanym mlaskaniem gumy między zębami a językiem, powiedział:

Pójdzie Pan za mną.

Zęby idealnie białe. Bez śladu złotawego nalotu, rodem z gabinetu dentystycznego. To na pewno nie Tyson.

Mój przewodnik przybliża rękaw do ustaw i zaczyna coś do niego szeptać. Odpowiedź dostaje przez słuchawkę w uchu. Idziemy do windy. W ciągu kilku sekund wjeżdżamy na najwyższe piętro i już mkniemy korytarzem. Zatrzymujemy się przy drzwiach, przed których czeka już jeden z dziennikarzy, w którym rozpoznaję z wcześniejszego dnia, kolegę z Izraela.

Mike robi się niespokojny, nic nie wie o dodatkowych dziennikarzach. Sytuacja robi się napięta. Izraelczyk, dość skąpej postury wygląda przy moim przewodniku jak niewielkie dziecko, jak Dawid przy Golicie. Tym razem znowu Dawid (zbieżność narodowości przypadkowa) wygrywa – dostaje wszystko wyjaśniający telefon, który jest jego przepustką za upragnione drzwi.

Wchodzimy do pokoju. Widzę stół usłany górą najnowszych tabletów. Jedne działają na Windowsie, a drugie na Adroidzie, jednak ich cechą wspólna jest zamontowany procesor z rodziny Bay Trail – Atom Z3770 wyposażony w 4 rdzenie taktowane zegarem 1,46 GHza.

Tyle przynajmniej dowiaduję się z lekkiego wprowadzenia wykonanego przez jednego z szeregowych inżynierów Intela. Nie wyglądało ono zbyt pasjonująco i dlatego w pewnym momencie głos zabrał Francois Piednoel. Człowiek, którego komputerowym geekom przedstawiać nie trzeba. Znany jest ze swojego oddania marce Intela i zażartych dyskusji prowadzonych na forach internetowych całego świata. Mimo, że w przeszłości zdarzało mu się merytorycznie przegrywać otwarte konflikty, to nigdy nie przyznał się do klęski i zawsze uparcie obstawał przy swoim stanowisku, uciekając się do osobistych inwektyw pod adresem adwersarzy. Przy okazji nie obce mu jest poczucie humory i megalomania – zobaczcie tylko na filmik na końcu tego wpisu.

Przyznam szczerze, że nie chciałbym mieć go jako swojego konkurenta. Nie tylko dlatego, że jego wiedza na temat wykorzystania krzemu jest przeogromna, ale również dlatego, że jego angielski jest tak bardzo naznaczony francuskim, że nawet sławne angielsko – polskie przymówienia ministra Sikorskiego chowają się w ich cieniu.

To jeszcze nic, te niecałe 1,5 GHza to tylko przystawka. Bo kiedy trzeba procesor potrafi rozpędzić się nawet do 2,4 GHz!

Dopiero, gdy Francois skończył atakować moje bębenki z francuska brzmiącymi chrząknięciami, mogłem rozejrzeć się dokładniej po pokoju. „A więc to tak przeprowadza się prezentacje za zamkniętymi drzwiami” – pomyślałem. Pomieszczenie nie było jakoś specjalnie przygotowane to testów, poza tymi porozrzucanymi tabletami. Inaczej za to prezentowała się sypialnia, stanowiąca główna arenę rozgrywek

Clover Trail+ vs. Bay Trail.

Łóżko wypełniało sobą praktycznie całe wolne miejsce, choć u jego stóp znalazły się jakieś 2 m kw. wolnej przestrzeni dla Hinduski, prezentującej się najbardziej profesjonalnie spośród całego intelowskiego składu. Była ona ubrana w niebieski kitel ochronny, mimo że z kabli, które wybiegały z zawieszonej na ścianie plazmy, nie leciały żadne iskry. Wolę myśleć, że w ogóle nie było takiego niebezpieczeństwa…

Przewody podłączone były do dwóch tabletów. Jednego z Clover Trailem+ na pokładzie i drugiego z Bay Trailem. Tym z Was, którzy nie śledzą rynku mobilnych procesorów należą się wyjaśnienia, że ten pierwszy model to odświeżona wersja chipu poprzedniej generacji, a drugi to model, który już za miesiąc powinien trafić na rynek w pierwszych produktach.

Zabierzmy się jednak w końcu za to, co miłośnicy liczb lubią najbardziej, czyli syntetyczne porównanie, tego o ile szybsza jest najnowsza generacja sprzętu. Na pierwszy ogień poszedł test renderowania i tu oba sprzęty wykazały się podobnym zapotrzebowaniem na energię, z tym, że Bay Trail zakończył swoje obliczenia jakiś dwa razy szybciej, a więc sumarycznie pobrał mniej energii, a wykonał taką samą pracę. Od razu też przełączył się w stan uśpienia, w czasie którego ograniczył swój pobór prądu do niezbędnego w stanie Stand By minimum. Identycznie wyglądał także test HTML5.

Przez cały czas prezentacji Hinduski, Francois pęczniał z dumy prawie tak jakby chciał sobie samemu podać rękę i pogratulować. Ale w końcu nic dziwnego, to praktycznie jego dziecko. Francuz jest oddanym pracownikiem Intela już od 15 lat i ma swój udział w wielu poprzednich generacjach sprzętu, jeszcze za czasów poczciwych Pentium.

Po zakończonej prezentacji, poprowadzeni zostaliśmy z powrotem do poprzedniego pokoju, gdzie czekało już na nas dwóch Azjatów. Zerkając na zdjęcia, możecie ich rozpoznać po prawie identycznych jasnych spodniach – ten po lewej dzierży w rękach tablet na Clover Traiu, natomiast ten po prawej trzyma najnowszy model.

Zanim jednak przystąpią do działania, krótkie wprowadzenie wygłasza jeszcze Francois:

Wiemy, że wszyscy „specjaliści” bardzo lubią porównywać procesory w syntetycznych benchmarkach, takich jak np. AnTuTu. Jednak poza tym, że jest to szybkie, łatwe i przyjemne, to jeszcze bezsensowne, gdyż nie daje nam żadnego pojęcia o szybkości procesora. Dostajemy cyferki, które można wstawić do tabelki, to wszystko. My zaś chcemy, żeby nasze procesory najlepiej radziły sobie w typowych zadaniach - edycji zdjęć i filmów czy grach.

I rzeczywiście przekształcanie zdjęć przy pomocy dostępnych filtrów następuje w ułamku sekundy, nawet biorąc pod uwagę, że mają one rozdzielczość dochodzącą do 8 MPix. Bay Trail także dwa razy szybciej radzi sobie z renderowaniem dwuminutowego filmiku w Full HD, niż jego poprzednik.

Gry

Na nowych tabletach świetnie wypadają także gry. Nie ma mowy, aby zacięła się na nich jakaś pozycja z Google Play czy Windows Store. O to się jednak nie martwiłem. O wiele bardziej ciekawiło mnie na jaką płynność mogę liczyć w przypadku tytułów wydanych na Windowsa, ale nie przez ichniejszy sklep z Aplikacjami. Bo jeśli naprawdę czeka nas tak duża rewolucja w wydajności, to prawdziwym jej testem powinno być uruchomienie gier, które nie były pisane bezpośrednio pod tablety.

Niestety na Bay Trailu nie uruchomicie najnowszego Crysisa, a to dlatego, że musimy Was czymś zaskoczyć przy okazji następnej generacji w Broadwellu. Mamy za to dla Was coś innego, może mniej spektakularnego, ale równie grywalnego – Torchlight 2. Uruchomiony w FullHD.

Dobra, to już zrobiło na mnie całkiem duże wrażenie, które jednak nieco przygasło, kiedy już własnoręcznie sprawdziłem, że ten hack’n’slash jest uruchomiony w najniższych możliwych ustawieniach graficznych. Jednak mimo to, za uruchomienie przyzwoicie wyglądającej gierki z zeszłego roku w natywnej rozdzielczości, należą się Intelowi brawa.

Także za humor i luz jaki panował podczas prezentacji (tak skontrastowany z powagą Mike’a :P ), Kiedy dwóch Azjatów porównywało płynność Torchlighta 2 na obu platformach, jeden z graczy awansował przypadkiem na wyższy poziom i przeszedł do nowej lokacji. Rzucił wtedy:

Upss, przepraszam…

I otrzymał w odpowiedzi (chyba od swojego szefa):

Nie ma przepraszam, jesteś zwolniony.

Foto

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu