hyperloop zdjęcie
32

Hyperloop poważnie podkręcił prędkość. Film z przejazdu robi wrażenie

Do azjatyckich kolei szybkich prędkości jeszcze trochę brakuje, te przekraczają granicę 400 km/h. Ale złamanie przywołanej bariery wydaje się proste, jeśli zespół skorzysta z dłuższego tunelu i po prostu będzie chciał podkręcić wynik. Mowa o Hyperloop, projekcie wypromowanym przez Elona Muska, a obecnie rozwijanym przez firmy na całym świecie. Jedna z nich, Hyperloop One, pochwaliła się filmem prezentującym najnowsze osiągnięcia: w tunelu mknie już wagonik, który kiedyś może pojechać z towarem. Może nawet z ludźmi...

Hyperloop przypomniał o sobie kilka tygodni temu, zaprezentował wówczas film z jazdy testowej. Widać było na nim euforię zespołu z udanej próby, ale część odbiorców mogła być zawiedziona: przecież zapowiadano prędkości na poziomie 1200 km/h, a tu jakiś niepozorny wagonik „wlecze się” z prędkością 112 km/h. I jeszcze trwa to kilka sekund, bo trasa jest bardzo krótka. Gdzie te czary, które zapowiadano przez kilka lat? Wspominałem wówczas, że powinno być coraz szybciej i coraz efektowniej, do testów planowano włączyć kapsułę XP-1, przypominającą futurystyczny wagon, tym razem już bez rozmiarów mikro.

Jak zapowiedziano, tak zrobiono. Niedawno przeprowadzono próbę z tym pojazdem: ponownie wykorzystano tunel o długości 500 m ulokowany w Nevadzie, lecz tym razem rozpędzono maszynę do prędkości ponad 300 km/h. Daleko do 1200? Z pewnością, lecz do tego potrzebna byłaby przede wszystkim dłuższa trasa. A tej na razie firma nie zamierza budować. Bo nie chodzi o to, by bić kolejne rekordy prędkości w warunkach laboratoryjnych – przed zespołem stoi masa innych wyzwań. Chodzi np. o opór powietrza: z testowego tunelu zostało ono wypompowane, co w połączeniu z lewitacją magnetyczną ma dać wielkie prędkości. Ale pojawiają się pytania o to, jak zapewnić takie warunki na dłuższej trasie i uniknąć rozszczelnień?

Pytań różnego typu jest masa. Od załadunku i rozładunku wagoników, przez kwestię silników i zasilania, po materiały. Tym razem zastosowano aluminium i włókna węglowe, ale czy jest to optymalne rozwiązanie? Czy firma będzie w stanie konstruować na większą skalę silniki zdolne do rozpędzania pojazdów do wspominanych prędkości? Nad tym wszystkim wisi oczywiście widmo pozwoleń – Elon Musk przekonywał niedawno, że otrzymał ustną zgodę na realizację swojej wizji hyperloop, lecz on zakłada znacznie niższe prędkości. Firma Hyperloop One nie bez przyczyny skupia się na podróżowaniu po świecie i namawianiu władz lokalnych oraz centralnych do dania szansy temu rozwiązaniu (i włożenia w to kasy): bez tego testy nie mają większego sensu, bo pozostaną zabawą na pustyni.

Dlatego nie dziwi, że ekipa nie buduje bardzo długiego tunelu na pustyni, z pomocą którego mogłaby udowodnić, że ten wagonik jest w stanie pomknąć z prędkością 600, 800 czy ponad 1000 km/h. To byłaby sztuka dla sztuki. Na mnie wrażenie robi ostatni wynik i efekt uwieczniony na filmie: przypomina to kadry z filmów SF, kosmiczne tunele dla pojazdów przyszłości. Tyle, że to nie jest plan filmowy, a już tym bardziej rzeczywistość wykreowana w komputerze – gdzieś tam, w okolicach Las Vegas ludzie mogą to oglądać na żywo…