Frekwencja wysokiej kategorii huraganów ma być coraz większa w związku z ociepleniem klimatu. Ludzie, którzy byli dotknięci takim kataklizmem z pewnością nie będą zadowoleni z takiego stanu rzeczy.

Tropikalne cyklony

Tropikalne cyklony niskiej kategorii, których jest statystycznie najwięcej, generują minimalne straty materialne. – 90 proc. wszystkich szkód spowodowanych jest przez huragany kategorii 3 lub większe. Kategorie 3, 4 i 5 to jedynie 13 procent wszystkich huraganów, które docierają na ląd. Od 1870 do 2016 było ich zaledwie 30 – twierdzi Kerry Emanuel, profesor meteorologii z MIT, który poświęcił swoje badania problemowi intensyfikacji cyklonów tropikalnych. Jego zdaniem z powodu ocieplenia klimatu, frekwencja tych najbardziej destruktywnych zjawisk będzie coraz większa, a rosnący poziom wód w oceanach sprawi, że na terenach przybrzeżnych, przejście takiego huraganu powodować będzie bardziej dotkliwe straty. Z danych przedstawionych przez International Disaster Database wynika, że globalne szkody spowodowane tropikalnymi cyklonami rocznie sięgają 700 mld dol., a z ich powodu ginie 10 tys. ludzi.

Ludzie mają na swoim koncie liczne osiągnięcia, które potrafią być niezwykle imponujące, jednak zwalczanie huraganów wciąż nie należy do naszych mocnych stron. Tak potężne siły natury „same decydują” o tym kiedy przestać, a my możemy co najwyżej przewidzieć ich nadejście. Informacja o nadchodzącym huraganie, która trafi np. do mieszkańców wybrzeża Stanów Zjednoczonych, może stanowić różnicę między życiem a śmiercią.

Służby przygotowują alerty o bieżącym niebezpieczeństwie: fali powodziowej lub tornadzie, precyzyjnie dla określonego hrabstwa. Prognozują wtedy miejsce pojawienia się kataklizmu, a czasem też dokładną ścieżkę, po której przejdzie tornado, nawet z 40-minutowym wyprzedzeniem, co daje wystarczająco dużo czasu na przygotowanie. Alerty są wysyłane za darmo na komórki mieszkańców, a także pojawiają się na każdym włączonym odbiorniku telewizyjnym na danym terenie – wspomina Elżbieta Świerczyńska, tłumaczka z Warszawy, która w trakcie huraganu Irma przebywała w Jacksonville na Florydzie.

W generowaniu prognoz dla takich wydarzeń pomaga oprogramowanie bazujące na modelach klimatycznych i danych historycznych, jak Automated Tropical Cyclone Forecasting System. Poza tym od 2016 roku wykorzystywane są nowoczesne satelity stworzone do badania huraganów.

Cyclone Global Navigation Satellite System, bo taką nazwę nosi należący do NASA zespół 8 mikrosatelitarnych obserwatoriów, monitoruje powstawanie i rozwój sztormów w niespotykanych dotychczas detalach. CYGNSS zbiera m.in. dane o prędkości wiatru w miejscach występowania huraganów na całym globie, robiąc 32 pomiary na sekundę, w czym nie przeszkadza mu nawet intensywny deszcz, uniemożliwiający badanie prędkości wiatru innym meteorologicznym satelitom.

Ewakuacja

Walka toczy się o to, żeby jak najwięcej ludzi dostało komunikat z odpowiednim wyprzedzeniem, aby umożliwić im ewakuację. Co ciekawe, nawet mimo otrzymania takiego ostrzeżenia, wielu ludzi decyduje się to zignorować i pozostaje w miejscu uderzenia huraganu, a lokalne służby nie mają obowiązku udzielania im pomocy. Jest jeszcze inny rodzaj sytuacji, w której ludzie chcą się ewakuować, ale nie mają na to realnej szansy:

Najgorsze, co może się przydarzyć, to sytuacja, gdy ktoś wyjeżdża się ewakuować, a na autostradzie jest taki korek, że w trakcie jazdy kończy mu się paliwo. Wtedy huragan może ludzi zaskoczyć na środku drogi, w samochodzie, którym zaczyna przy tej prędkości wiatru rzucać. Dlatego przy ewakuacji 6 mln ludzi z południa Florydy, gdzie żywioł miał uderzyć pełną siłą, na północy radzili, że jak mamy miejsce schronienia w betonowym budynku, to lepiej żebyśmy nie wyjeżdżali na autostrady – mówi Elżbieta Świerczyńska.

korek na drodze

Monitorowanie tego w jaki sposób przebiegają postępy dotyczące ewakuacji, umożliwia intensyfikowanie działań służb w tych miejscach, które tego najbardziej potrzebują (bo zostało w nich najwięcej osób). Big Data wykorzystywane do przetwarzania informacji z urządzeń mobilnych, pozwala określić gdzie najczęściej udają się uciekające osoby. Dodatkowo możliwe jest wyodrębnienie miejsc, w których działania służb skutkują wysokim poziomem ewakuacji mieszkańców oraz takie, gdzie ze strony ludności brakuje zdecydowanej reakcji.

To geotrapping, czyli metoda polegająca na analizie danych geolokalizacyjnych. Coraz częściej wykorzystuje się ją w reklamie internetowej. Na podstawie tego typu danych można dotrzeć do użytkowników, którzy na przykład uczestniczyli w konkretnym wydarzeniu kulturalnym, pracują w określonej lokalizacji lub biegają wieczorami. Takie informacje mogą być bardzo cenne, bo pozwalają dotrzeć do wąskiej grupy odbiorców, a w zestawieniu z innymi informacjami dają ogromne możliwości. Co ciekawe, geotrapping wykorzystuje się także do analizy zachowań podczas klęsk żywiołowych – tłumaczy Piotr Prajsnar z Cloud Technologies, jednej z największych na świecie hurtowni danych o zachowaniach i preferencjach internautów. Prowadzona przez niego spółka analizuje ponad 9 mld anonimowych profili użytkowników sieci, z czego spora część to dane pochodzące z urządzeń mobilnych.

Cloud Technologies to warszawska spółka z segmentu nowych technologii, założona w 2011 roku przez Piotra Prajsnara. Zajmuje się Big Data marketingiem i monetyzacją danych.

Źródło: informacja prasowa