35

To byłby najlepszy smartfon za 1000 złotych, gdyby nie brak usług Google. Recenzja Huawei P40 Lite

Doczekaliśmy się pierwszych smartfonów Huawei, w których nie ma usług Google - w tym następcę hitu, czyli model Lite. Spędziłem z tym telefonem już trochę czasu, używałem go "tak jak Trump przykazał", ale również jako buntownik i kombinator. I mimo braków to może być ogromny hit, bo w cenie 999 złotych naprawdę ciężko znaleźć lepszy smartfon. Oczywiście sprzętowo.

Nie byłem zaskoczony tym, że cena Huawei P40 Lite, o której mówiło się jeszcze przed polską premierą smartfona została zmieniona. Na swoje prezentacji firma wręcz skreśliła 1599 złotych i pokazała urządzenie w cenie 999 złotych – jak sami więc widzicie idą bardzo odważnie, wiele ryzykując. Jednocześnie mają swój pomysł na odzyskanie polskiego rynku, gdzie do klientów ten argument przemawia najbardziej. I powiem Wam, że nawet za te 1599 złotych to byłby świetny smartfon, oczywiście z jednym, ale za to bardzo istotnym brakiem.

Wygląd i wykonanie Huawei P40 Lite

Plastik, od którego nie czuć plastikiem? To dziwne uczucie towarzyszyło mi od wyciągnięcia smartfona z pudełka. Niby nie ma tu szkła, a jednak Huawei coś poczarował i tak zwany „feeling” obcowania z urządzeniem jest inny niż na przykład w serii A od Samsunga. Wizualnie smarfon prezentuje się ładnie i spójnie, szczególnie w gradientowej wersji kolorystycznej, którą testowałem – ale również w zieleni. Podoba mi się też pokolorowanie wysepki na aparaty, przez co nie odstaje ona wizualnie tak, jak choćby w S20 Ultra czy generalnie rodzinie S20. Efekt jest zdecydowanie lepszy, ale i „płyta indukcyjna” wyszła dość mała i zgrabna.

Wcięcie na przedni aparat ma formę przesuniętej do lewej strony wyświetlacza dziurki i burzy trochę moje zamiłowanie do symetrii. Ramki nie są grube, ale nie udało się uniknąć bródki, które psuje trochę cały efekt. Telefon leży jednak w dłoni bardzo dobrze, jest zgrabny i może się podobać.

Za ładowanie i przesyłanie danych odpowiada złącze USB-C, jest też port słuchawkowy mini jack 3,5 mm.

Nie szukajcie czytnika linii papilarnych pod ekranem, bo go tam nie znajdziecie. Huawei zaprojektował to inaczej, lepiej – patrząc jak działają tego typu rozwiązania w tańszych telefonach. Podobnie jak niegdyś w Xperiach od Sony albo w Huawei Mate Xs, czytnik jest w bocznym przycisku włącz/wyłącz. Działa rewelacyjnie, wystarczy na dobrą sprawę musnąć po nim palcem by odblokować smartfona. Super sprawa.

Ekran Huawei P40 Lite

Zapomnijcie o OLEDzie, P40 Lite otrzymał IPS o rozdzielczości 1080 na 2310 pikseli (przy 398 ppi). Co ciekawe, przyjemnie się na niego patrzy – kolorystyka, kąty widzenia, jasność maksymalna i minimalna są dobre. W wcześniejszych tańszych modelach Huawei mówiłem, że ekran lubi prześwietlać białe fragmenty obrazu, tu nie jest to tak widoczne. Temperaturę kolorów można regulować, jest tryb ochrony wzroku, da się też samodzielnie zmniejszyć rozdzielczość.

Podzespoły i wydajność Huawei P40 Lite

W smartfonie znalazł się autorski Kirin 810 wspierany 6GB pamięci RAM. Nie ma tu mowy o braku wydajności, czy to w graczy czy codziennym użytkowaniu, co potwierdzają syntetyczne testy. Spora w tym zasługa zarówno wydajnych podzespołów, jak również niezbyt obciążającej smartfona autorskiej nakładki Huawei. Zdecydowani na minus rozbudowywanie pamięci na dane – trzeba to robić kartami Huawei, więc większość osób raczej odpuści. Ale z drugiej strony większości też w zupełności wystarczy 128GB, więc nie ma dramatu.

Przy Androidzie 10, EMUI dostajemy w wersji 10.0.1. Tak jak z każdą nakładką, trzeba się po prostu polubić – szczególnie, że nawet na pierwszy ekran są tu wypchnięte aplikacje i usługi Huawei, takie jak chociażby AppGallery czy Zdrowie. Przy pierwszym uruchomieniu smartfon zapyta natomiast czy na pewno nie chcemy doinstalować sobie z ich sklepu takich programów, jak OLX, Yanosik albo Aliexpress.

Aparaty w Huawei P40 Lite

4 soczewki na pleckach. 48 Mpix jako główny aparat ze światłem f/1.8. Do tego szeroki kąt 8 Mpix ze światłem f/2.4, trochę bezsensowny aparat do makro (naprawdę ktoś ich używa?) z 2 Mpix i f/2.4 oraz czujnik głębi. To tyle teorii, praktyka…nieco zaskakuje.

Pozytywnie, bo rozmawiając z Michałem o tym smartfonie obaj byliśmy zdziwieni, że P40 Lite za takie pieniądze potrafi zrobić fotki podobne do tych, jakie robią urządzenia za 2-3 tysiące złotych.




Huawei P40 Lite bardzo dobrze radzi sobie też w nocy. Fakt, dość długo i intensywnie doświetla kadr, ale efekt jest niezły. Oczywiście nie tak spektakularny jak w droższych telefonach, ale przy kiepskich warunkach oświetleniowych widać zdecydowanie więcej niż „cokolwiek”. O ile oczywiście utrzymacie tak długo dłoń w bezruchu (zdjęcie poniżej to około 6 sekund) – mi to średnio wychodzi i na pewno lepiej byłoby użyć nawet prostego statywu.

Filmy da się nakręcić w maksymalnej rozdzielczości FullHD, więc tu szału nie ma. Nieźle natomiast radzi sobie aparat do selfie.

fbt

Bateria, ładowanie i czas pracy Huawei P40 Lite

40-Watowe ładowanie w telefonie za 999 złotych. Nie wiem czy trzeba pisać coś więcej poza tym, że od 0 do 70% proces powinien Wam zająć około 30 minut. Dla mnie to jedna z najmocniejszych cech tego smartfona. 4200 mAh wystarczy na przynajmniej jeden dzień intensywnej pracy, więc jest więcej niż dobrze. Michał bez usług Google wykręcał i dwa dni. Huawei zdecydowanie postarał się w tym aspekcie i za to brawa.

Huawei P40 Lite bez usług Google

Kiedy wyciągniecie Huawei P40 Lite z pudełka od razu zauważycie, że czegoś w nim brakuje. Sklepu Google Play, a na pulpit głównego ekranu wyciągnięto autorski sklep z aplikacjami Huawei – AppGallery. Brak Google Play to nie jedyny problem, nie zadziałają tu też usługi Google, takie jak choćby Mapy Google, nie znajdziecie nigdzie (oficjalnie) aplikacji YouTube – trzeba się więc wspierać przeglądarką internetową, co wygodne nie jest. Jeśli jakaś aplikacja której normalnie używaliście korzysta na przykład z Map Google (choćby appki do taksówek), to macie problem.

Przeczytaj też: Nowy Huawei bez usług Google – sprawdzamy, co oferuje AppGallery

A jak z samym AppGallery? Grzesiek Ułan przygotował na ten temat osobny tekst. Dla mnie to wciąż substytut, który nie zastępuje sklepu Google. Wciąż nie ma tu wielu aplikacji i oczywiście wierzę, że Huawei stanie na głowie by popularnych programów było jak najwięcej, ale oceniam tu i teraz. Z jednej strony mamy więc przykładanie dużej wagi do bezpieczeństwa, fajnie zaprojektowany interfejs, dużo promocji, ale jednak zawartość wciąż pozostawia spory niedosyt i może się to okazać największym problemem dla osób, które zdecydują się na zakup tego smartfona.

Ale…

Huawei P40 Lite z usługami Google

Jak możecie się domyślić, nie wytrzymałem i zainstalowałem usługi Google na Huawei P40 Lite. To banalnie proste i równie szybkie – nie żebym do czegokolwiek zachęcał, bo gdzieś tam w środku miałem wewnętrzny strach, dlatego nie podłączałem nigdzie karty, maila podpiąłem „śmieciowego”, a po testach od razu zmieniłem hasła do serwisów społecznościowych, ale ważna jest informacja, że działa. I nie wymaga doktoratu z fizyki kwantowej. Jak działa? Ściągniecie Facebooka, Instagrama i w zasadzie wszystkie tego typu aplikacje z poziomu dodanego „na lewo” sklepu Google Play (choć zadziałają też z plików apk oraz po przekopiowaniu aplikacji z innego smartfona). Działają też Mapy Google, zarówno normalnie jak i w formie nawigacji. Bez problemu uruchamiałem i używałem aplikacji YouTube. Nie działa natomiast na przykład Netflix, przynajmniej jego aktualna wersja – trzeba więc posiłkować się kilkuletnim, starym programem jeszcze bez certyfikacji, ale jest fatalny, nie ma ściągania offline, więc nie polecam. Niestety Netflix nie zadziała też z przeglądarki, odsyłając na smartfonie do aplikacji mobilnej. Tak czy inaczej to wciąż kombinowanie i jestem bardzo ciekawy czy sprzedawcy w sklepach będą gdzieś na boku oferować takie usługi lub szeptać do ucha co i jak ściągnąć. A jak nie, to ludzie znajdą to sobie w internecie, poświęcą tych kilka minut i będą mieć prawie w pełni funkcjonalny smartfon z Androidem. Pozostaje jednak pytanie jak długo ten sposób na doinstalowanie usług Google będzie działał i czy aplikacje pobrane w ten sposób będą dostawać regularne aktualizacje.

Czy warto kupić Huawei P40 Lite?

Gdyby Huawei P40 Lite był sprzedawany w „normalnej” cenie 1599 złotych, napisałbym, że warto – bo to sprzętowo bardzo udany smartfon. Za 999 złotych to wręcz rewelacja deklasująca konkurencję już na starcie. Ale nawet w tej cenie ma jeden zasadniczy minus – brak usług Google. A smartfon jest tak dobry, jak oprogramowanie na niego. Temu z AppGallery niestety póki co jeszcze sporo brakuje by zastąpić to, czego na smartfonie normalnie zainstalować nie można. Myślę jednak, że z taką ceną (i bonusem w zamówieniach przedpremierowych) Huawei nie będzie miał problemów ze sprzedażą tego urządzenia. Bo jak za taki smartfon, cena jest wręcz rewelacyjna. Firma sprzętowo wykonała kawał świetnej roboty i to zdecydowanie najlepszy P Lite w historii.