78

Niekończące się odgrzewanie kotletów nie może trwać w nieskończoność

Huawei ma świadomość tego, że nie ma co liczyć na powrót do Androida z usługami Google. W zamian próbuje odświeżać starsze modele i popularyzować własne usługi.

Huawei próbuje żyć z Androidem

Brak możliwości tworzenia nowych urządzeń mobilnych z Androidem z usługami Google to niewątpliwie spory cios dla Huawei. Przede wszystkim chodzi tu o to, że wielu klientów nie chce decydować się na zmianę używanego środowiska i rezygnację ze świetnie znanych usług. W przypadku chińskiego producenta mamy do czynienia ze stopniowym rozwojem ich własnych odpowiedników aplikacji i myślę, że w perspektywie najbliższych kilkunastu miesięcy mogą nas tu pozytywnie zaskoczyć. Na razie jednak trudno też mówić o tym, aby ich nowy system, Harmony OS, był gotowy, więc na razie firma musi korzystać z tego, co ma.

Obecnie mają zakaz certyfikowania nowych modeli, jednak wcale to nie dotyczy urządzeń, które już taki certyfikat od Google posiadają. Z pomocą tego Huawei jest w stanie tworzyć nowe telefony z w pełni działającymi aplikacjami.

Teraz doczekaliśmy się premiery Huawei P30 Lite New Edition. Jak nazwa wskazuje, bazuje on na P30 Lite i pojawiło się w nim kilka subtelnych zmian. Producent zadbał o dodanie 2 GB RAM, dzięki czemu teraz mamy jej 6 GB, oraz zwiększenie ilości pamięci wbudowanej – ze 128 do 256 GB. Na tym nowości się kończą i reszta komponentów pozostała niezmieniona względem oryginału, jednak w segmencie do około 1200 złotych wygląda na całkiem sensowną propozycję. Mamy tu 6,15-calowy ekran IPS o rozdzielczości Full HD+, Kirina 710, potrójny aparat główny: 48, 8 i 2 Mpix; oraz Androida z EMUI i wszystkimi aplikacjami Google.

Zobacz też: Recenzja Huawei P30 Lite.

Jest to kolejny model, który pozostaje odgrzanym kotletem i wcześniej w taki sam sposób powstał Honor 9X będący Huaweiem P Smart Z. Nie zdziwiłbym się, gdyby firma dalej chciała robić to samo, ponieważ na ten moment trudno jest mi sobie wyobrazić, aby od razu przeszli na ekosystem Huawei.

Jak tam sytuacja z ekosystemem Huawei?

Usługi Huawei będą na pewno się rozwijać. Szczególnie rynek chiński zapewni im wszystkie potrzebne warunki do wzrostu i na dobrą sprawę producent może w ten sposób świetnie się usamodzielnić. Niewątpliwie oznacza to dla nich potencjalną szansę na czerpanie sporych zysków z płatnych aplikacji w App Gallery oraz napływ użytkowników do nich usług. Na razie stawiają na to we flagowych urządzeniach, czego najlepszymi dowodami są Mate 30 i Mate 30 Pro. Podobnie najpewniej będzie z Huaweiami P40.

Zobaczymy w najbliższym czasie, czy na smartfony i tablety pojawi się Harmony OS. Na razie wygląda na to, że firma woli nie ryzykować i cały czas stawia na Androida, choć myślę, że za rok przejdą już na własne oprogramowanie. Skoro chcą budować własne imperium, mogą w pełni przejść na swoje rozwiązania i wcale na tym nie stracić.

Przeczytaj również: Tak Huawei jest gotowy na wojny handlowe.

źródło: Android Authority