32

Oto co Huawei powinien zrobić z App Gallery, by uciec spod trumpowskiego topora

huawei logo
Jestem właśnie w czasie testów tabletu Huawei MatePad Pro, którego recenzję będziecie mogli niedługo przeczytać. Jest to urządzenie wypuszczone już po amerykańskim banie, a więc wyposażone w ASOP i autorskie App Gallery. Przeglądanie aplikacji, jakie na chwilę obecną oferuje sklep Huaweia, jak żywo przypomina doświadczenia z sklepem Microsoftu na Lumii. Da się znaleźć wartościowe rzeczy, ale ogólnie z każdej strony wyzierają braki, czasem nawet większe niż na porzuconym smartfonie Microsoftu. Chcąc, nie chcąc człowiek zaczyna się zastanawiać, czy Huawei będzie w stanie przełamać duopol Google i Apple, czy też podzieli los BlackBerry i mobilnego Microsoftu. Moim zdaniem, rok 2020 r. wkłada Chińczykom taką szansę w ręce. 

Jeśli coś nie zadziałało kiedyś, może nie zadziałać i dziś

Zacznijmy od tego co Huawei robi na dziś. Przede wszystkim wyciąga ręce w kierunku deweloperów, oferując im znacznie lepsze warunki niż wielcy konkurenci. W App Gallery prawie cały zysk, szczególnie w pierwszych latach będzie trafiał do autorów aplikacji, którzy, co warto podkreślić nie powinni mieć wiele pracy z dostosowaniem aplikacji z Androida z Google Play Services. Problem w tym, że na podobne ruchy decydowali się w przeszłości obaj przegrani gracze, a także, o czym mało kto wie Samsung z Tizenem. Nikomu na dłuższą metę nic to nie dało.

Owszem, można się spodziewać, że w początkowym okresie może się tam pojawiać spora liczba gier, problem w tym, że kluczowe dla sukcesu platformy będą aplikacje od bardziej konserwatywnych dostawców, aplikacje rządowe, banki, sklepy z aplikacjami lojalnościowymi, usługi finansowe czy wreszcie social media różnego rodzaju. Różne triki, które próbuje się implementować, aby przywrócić możliwość instalowania choć części aplikacji, też moim zdaniem nic nie zmienią.  

Na chwilę obecną, nawet w kraju o tak dużej popularności Huawei jak Polska, w sklepie nie ma żadnego banku. Informacje zza kulis wskazują, że tylko niektóre zastanawiają się w ogóle czy jest sens w to wchodzić. Nie lepiej jest w przypadku innych krajów. Jeszcze trzy miesiące temu byłbym sceptyczny czy Chińczycy będą w stanie cokolwiek zrobić. Spodziewałem się, że zanim Huawei przekona kluczowych graczy, odpływ użytkowników od platformy spowoduje, że i tak przestanie się to opłacać.  Jednak dziś, gdy do Europy nadciągnęło koronawirusowe tsunami, wydaje się, że koncern dostał do ręki potężny lewar na którym może wydźwignąć się z kłopotów.  

Koronawirus wywróci stolik

To co czeka w najbliższym czasie Europę, to potężna katastrofa ekonomiczna, której skali na dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Co więcej, po tym wydarzeniu wystąpi konieczność szybkiej odbudowy i unowocześnienia infrastruktury przesyłowej tak, aby być gotowym na przyszłe wydarzenia tego typu. Zdalna praca, medycyna, nauka to wszystko wymagać będzie nowego rozdania technologicznego opartego o 5G.

Z perspektywy zwykłych ludzi też wszystko będzie wyglądać inaczej, konieczność ratowania małych biznesów, odnalezienia się na wywróconym do góry nogami rynku pracy, dostosowania do nowych procedur będzie wymagała inwestycji, a sytuacja finansowa nie będzie im sprzyjać. Wydaje się, że hossa na produkty premium w typie smartfonów za 1000 $ na dłuższy czas wyhamuje, a wszyscy będą oglądać każdą złotówkę czy euro po kilka razy i z każdej strony. 

W takiej sytuacji Huawei mógłby spróbować swoistej ucieczki do przodu. Poświęcając krótkoterminowe zyski, zaoferować pomoc w tej rozbudowie korzystając z atutu 5G. To odróżnia sytuację tej firmy od RIM czy Microsoftu, Chińczycy mają technologię i są na tym polu jednym z głównych graczy. Na tyle ważnym, że nawet Wielka Brytania, postawiła się swojemu największemu sojusznikowi w sprawie dopuszczenia Huawei do budowy infrastruktury.

Pomocna dłoń z 5G w garści 

Wyobraźmy sobie, że Chińczycy zgłaszają się, po opanowaniu epidemii na naszym kontynencie, z gotowymi rozwiązaniami do szkół, banków, szpitali, rządów europejskich. Dają sprzęt w obniżonej cenie i z pełną pomocą przy wdrożeniu. Jednocześnie oferują w odpowiednio niskiej cenie „końcówki” 5G, jakimi są smartfony i tablety dla pokiereszowanych użytkowników końcowych. I teraz, jednym z warunków takiej umowy byłoby zobowiązanie do wsparcie dla App Gallery i innych elementów Huawei Mobile Services. Nie wymagające wielu nakładów, bazuje przecież na Androidzie, a dające realne benefity.

Wydaje mi się, że rynek po obecnej zapaści będzie na tyle inny, że taki ruch mógłby się chińskiej firmie udać. Tym bardziej, że Stany Zjednoczone mogą się z koronawirusa wygrzebywać nawet dłużej niż Stary Kontynent i nie mieć możliwości skutecznego kontruderzania nawet w okresie po epidemii. Sami będą mieli wystarczająco dużo własnych pożarów i żadnej kontroferty dla Europy.

Oryginał czy PWA, większość nie zobaczy różnicy

Jedyną kwestią, jaką musieliby rozwiązać to wszelkiej maści social media które pogrążyły między innymi platformę Microsoftu. Tutaj sprawa wydaje się dość prosta, i wpadł na nią, tylko zbyt późno koncern z Redmond. W pewnym momencie wiele firm tego typu przeszło na technologię Progressive Web App (PWA). Microsoft rozpoczął, ale niestety przerwał w połowie implementację tej usługi w swoim systemie. Ale do dziś te aplikacje całkiem dobrze działąją, pozwalając przedłużyć życie platformie. Jestem przekonany, że Huawei jest w stanie tak zaszyć tę technologię w systemie, że takie „fałszywe” aplikacje byłyby dla większości klientów wręcz nie do odróżnienia. A w czasach w których trzeba będzie zaciskać pasa, inne cechy Huawei mogą stać się kluczowe dla decyzji zakupowych.

Oczywiście rozwiązanie o którym piszę, generuje potężne koszty, ale jeśli Huawei chce pozostać jednym z głównych graczy na światowym poziomie i tak będzie musiał je ponosić. A jeśli nie powstrzyma odpływu klientów, w dłuższej perspektywie straty mogą być znacznie większe. Jak mówi chińskie przysłowie „Czas kosztuje złoto, ale i za złoto czasu nie kupisz”, na razie, App Gallery jest na ścieżce, którą przebyły już martwe systemy z Redmond i Kanady a zegar tyka.

Jest takie popularne biznesowo słowo, synergia, mówiące o tym, że suma dwu działających wspólnie czynników będzie większa niż ich suma, gdy działają oddzielnie. Wydaje się, że połączenie wysiłków działów 5G i konsumenckiego Mobile, teoretycznie działających na innych poziomach, mogłoby dać Huaweiowi to o czym marzy – wyrwanie się z trumpowskiego uścisku. Chińczykom, co pokazała historia, żeby być jednym z głównych graczy na świecie rynek amerykański nie jest potrzebny, wystarczy utrzymać się w Europie.