14

Houston, mamy problem, iPad się zawiesił – kulisy lądowania Crew Dragon

Próbna załogowa misja SpaceX z kapsułą Crew Dragon zakończyła się pełnym sukcesem. Produkt firmy Elona Muska nie zawiódł fanów i bez większych problemów technicznych odbył podróż w obie strony. To bardzo ważny punkt na drodze ludzkości do Marsa i kolejny kamień milowy lidera przemysłu kosmicznego. W miarę jak opada kurz, a właściwie rozbryzgi po udanym wodowaniu, pojawia się coraz więcej analiz dotyczących przebiegu misji i jak na razie wychodzi, że jedynym „kosmicznym” problemem była... awaria aplikacji na iPadzie Mini należącym do Boba Behnkena.

Smok godny XXI w.

Na wstępie trzeba powiedzieć, że projekt SpaceX wyróżnia się na tle innych projektów (kapsuł Boeinga i Lockheed Martina) nowoczesną formą, dbałością o różne ergonomiczne, ale i wizualne szczegóły. Nie może więc dziwić, że oprócz szeregu rozwiązań będących integralną częścią kapsuły, SpaceX użyło także iPadów mini z autorskimi aplikacjami jako cyfrowych asystentów członków załogi. Zawierają one w pamięci zestawy instrukcji obsługi do różnych elementów kapsuły oraz plan podróży. Ale jak wiadomo gdzie mamy do czynienia z elektroniką, tam mamy i z okazjonalnymi problemami i właśnie iPad Boba Behnkena czegoś takiego doświadczył.

Aplikacja padła

W czasie trwania operacji lądowania doszło do wymiany zdań pomiędzy astronautą a obsługą naziemną, z której dowiedzieliśmy się, że aplikacja „Timeline” się zawiesiła. Problem prawdopodobnie leży po stronie samej aplikacji, która nie przetrwała opcji pobierania danych z cache’a, a nie iPada.

Ponieważ urządzenie drugiego astronauty działał bez zakłóceń, Doug Hurley wykonał serię zrzutów ekranu z problematycznej aplikacji na swoim sprzęcie, a następnie używając AirDropa (które w tym wypadki powinno się chyba nazwać SpaceDrop) przerzucono je na tablet Behnkena. Cała sytuacja z jednej strony jest zabawna, z drugiej pokazuje, jak bardzo wszyscy są zależni od jakości oprogramowania, które tutaj „poddało” się pod wpływem bardzo prozaicznej czynności.

Z ciekawostek które przy okazji podano, dowiedzieliśmy się  że astronauci mają możliwość używania iPadów także gdy są ubrani w skafandry. Rękawiczki strojów SpaceX są przystosowane do obsługi ekranów dotykowych. Nie trzeba się też specjalnie martwić o zgubienie tabletów, każdy kombinezon ma możliwość przypięcia go do siebie na stałe.

Problemy nawodne

Znacznie więcej problemów przysporzyło SpaceX i NASA wodowanie, a właściwie to, co działo się wcześniej i później. Najpierw zepsuł się zapasowy generator na Go Navigatorze, statku mającym podnieść kapsułę z wody, a następnie wystąpił problem z… gapiami. Jak się okazało, kapsułę tuż po wodowaniu błyskawicznie otoczyło kilka prywatnych łodzi, a jedna z nich podpłynęła do niej na bardzo bliską odległość.

Całkiem możliwe, że jej załoganci chcieli zdobyć nagrodę Darwina, Crew Dragon po lądowaniu mógł wydzielać toksyczne gazy, które zresztą opóźniły o kilkadziesiąt minut otwarcie samej kapsułu już na pokładzie statku. Na szczęście dość szybko udało się opanować sytuację, ale NASA zapowiedziała, że następnym razem muszą uniemożliwić taką samowolę.

Ogólnie rzecz biorąc misja Crew Dragon przebiegła tak bezproblemowo, że najbardziej zaskoczone tym wydawało się NASA i jej przedstawiciele. Jedynym godnym odnotowania problemem technicznym były wspomniane toksyczne gazy, ale jak powiedzieli sami przedstawiciele agencji, dotykało to także inne pojazdy kosmiczne i liczą, że do kolejnego startu znajdą rozwiązanie.

Źródło: [1], [2]