15

Telefon wart grzechu i… swojej ceny. Honor 20 – recenzja Antyweb

Z flagowymi telefonami czołowych producentów urządzeń mobilnych jest z reguły tak, że są one zwyczajnie poprawne, dobre. Rzadko można się do nich w istotny sposób przyczepić, a główne różnice między nimi to tak naprawdę drobne niuanse. Jednak takie właśnie szczegóły przesądzają o wyższości jednego modelu nad drugim. Czy Honor 20 ma coś, czego konkurencja nie ma, albo robi coś lepiej niż pozostali?

Muszę powiedzieć jedno – 2 tygodnie z telefonem Honor 20 to naprawdę dobre 2 tygodnie. Korzystałem z niego dzień w dzień, prywatną Nokię schowałem do szuflady. Wszędzie zabierałem tylko Honora 20. Zastanawiałem się, jak szybko zatęsknię za własnym, choć wysłużonym już nieco flagowcem. I wiecie co? Nie zatęskniłem ani razu. Nie dlatego, że Nokia jest słaba, gorsza, starsza i mniej „sexy”. To po prostu Honor 20 jest urządzeniem nowszym, dobrze przemyślanym i po prostu dobrym. Choć nigdy nie byłem zapalonym fanem urządzeń Huawei / Honor, to mimo wszystko obcowanie z tą słuchawką będę wspominał bardzo dobrze.

Zobacz również: Honor 20 – premiera w Londynie

Honor 20 – specyfikacja

Model udostępniony redakcji Antyweb to wariant 6 / 128 GB (RAM/dane). Honor 20 charakteryzuje się ekranem o przekątnej 6,26 cala (2340p x 1080p) z „oczkiem”. Co ciekawe, nie zastosowano tutaj czujnika biometrycznego zatopionego w ekranie, w przycisku fizycznym pod ekranem lub z tyłu. Odciskiem palca zalogujecie się na… przycisku zasilania umieszczonym po boku. Dla mnie zupełnie nowe, ale i czasami problematyczne rozwiązanie, o czym wspomnę nieco później. Smartfon może pochwalić się stosunkiem powierzchni ekranu do całkowitej powierzchni frontu na poziomie 91,7% – to całkiem sporo.

Za moc urządzenia odpowiada Kirin 980 wykonany w litografii 7nm z technologią Dual-NPU. Testowy model to 6 GB pamięci RAM oraz 128 GB przestrzeni na dane. Mobilni fotografowie nie będą zawiedzeni zestawem aparatów: z tyłu – sensor 48 MP Sony IMX586 z przysłoną F/1.4 ze wsparciem dla AIS (stabilizacja obrazu za pomocą sztucznej inteligencji), EIS (elektronicznej stabilizacji obrazu) PDAF oraz laserowego autofokusu. Dodatkowo, jest dostępny ultra-szeroki kąt (16 MP) z przysłoną F/2.2 i redukcją poruszeń. „Kąt widzenia” tej kamery to aż 117 stopni – naprawdę sporo. Co więcej, znalazło się miejsce również dla obiektywu telefoto, F/2.4 ze wsparciem dla trzykrotnego bezstratnego zoomu. 5X to już rozwiązanie hybrydowe, a sam smartfon obsługuje również zoom cyfrowy do 30X. Wszystko to opakowano również w OIS oraz PDAF / laserowy autofokus.































Przód natomiast należy do sensora 32 MP z przysłoną F/2.0 i zaawansowanym trybem portretowym – wspieranym przez AI. Nad wszystkim czuwa Android 9. z nakładką Magic UI 2.1.0, którą niestety, ale trzeba polubić (dla niektórych użytkowników nie będzie z tym większego problemu). Honor 20 może zapewnić nawet do 2 dni pracy na jednym cyklu ładowania dzięki akumulatorowi o pojemności 3750 mAh. Dzięki technice „Super Ładowania” za pomocą zawartej w zestawie ładowarce 22,5 W uzupełnianie energii jest szybkie i naprawdę przyjemne. Producent deklaruje, że technologia SuperCharge pozwoli Wam naładować go do 50% w niespełna 30 minut.

Ja natomiast odniosę się do tych osiągów w nieco inny sposób. Kilka dni temu leżałem z telefonem w łóżku i przeglądałem Netfliksa. W momencie podłączenia do ładowarki, smartfon miał ok. 30 procent pełnego naładowania baterii. Po jednym odcinku Black Mirror wskazywał już na 100 procent (1:20h). W tym czasie urządzenie nie nagrzało się szczególnie mocno – mimo wysokiej temperatury w mieszkaniu.

Wymiary, waga, ergonomia

Nie mam szczególnie dużych dłoni (na zdjęciach oglądacie ładniejszą, damską dłoń) i rozmiary urządzenia kompletnie mi nie przeszkadzają. Mimo całkiem sporego ekranu, Honor 20 nie daje tego odczuć (wymiary: 154,6 x 73,97 x 8,44 mm, waga: 182 g). Ekran jest naprawdę czytelny, charakteryzuje się świetnymi kontrastem oraz odwzorowaniem kolorów. Maksymalna jasność stoi na bardzo wysokim poziomie, nie ma problemów z konsumowaniem treści w pełnym słońcu. Co więcej, „oczko” z przednim aparatem w żaden sposób nie przeszkadza. Wyświetlacz IPS jest tak dobry, że przez długi czas miałem wrażenie, że mam do czynienia z OLED-em. A tu niespodzianka – producent zdecydował się wykorzystać wariant z dodatkowym podświetleniem. Odrobinę szkoda, bo jestem sporym fanem OLED-ów w telefonach komórkowych.























Spasowanie poszczególnych elementów urządzenia stoi na bardzo, bardzo wysokim poziomie – począwszy od szufladki na karty, a skończywszy na przyciskach fizycznych. Również port USB-C zdaje się być naprawdę solidny – nie ma wrażenia „luzu” jak w niektórych urządzeniach.

Niestety, nie jestem zadowolony z umiejscowienia czujnika biometrycznego. Umieszczenie go w fizycznym przycisku zasilania nie dość, że mnie nie porwało, to w dodatku w niektórych momentach zwyczajnie irytuje. Podnosząc telefon z biurka m. in. zdarza się, że łapiąc go ręką… od razu odblokowuję ekran. Podobnie jest z wyciąganiem z kieszeni lub odpinaniem od ładowarki. Zdarza się, że blokując urządzenie przyciskiem zasilania po chwili i tak je za chwilę odblokowuję, bo trzymam palec na przycisku biometrycznym. Na ogromny plus trzeba jednak zaliczyć szybkość działania tego sensora – jest piekielnie szybki i niesamowicie dokładny.

Bardzo cieszę się natomiast z obecności… diody LED schowanej za głośnikiem służącym do rozmów. Telefon za jej pomocą komunikuje nie tylko o oczekujących powiadomieniach, ale również stanie naładowania akumulatora.

Wydajność, nakładka systemowa, ogólny komfort korzystania z urządzenia

Zastosowany w telefonie Kirin 980 wsparty przez 6 GB pamięci RAM to duet absolutnie wystarczający do tego, aby zapewnić odpowiedni komfort korzystania z urządzenia – niezależnie od tego, czy wykonujecie proste prace na dokumentach czy też gracie w gry. Choć nie jestem wielbicielem tytułów mobilnych, spróbowałem chwilę pograć w chociażby PUBG: Mobile i na najwyższych ustawieniach nie zauważyłem żadnych przycinek, choć niestety, ale „procenty z baterii” ulatywały bardzo szybko. To jednak nic dziwnego w przypadku wymagającej grafiki 3D.

Szybkość działania systemu, nakładki systemowej jest zwyczajnie wzorowa. Honor 20 działa tak dobrze jak każdy inny flagowiec tej generacji i pod tym względem nie będziecie zaskoczeni, jeżeli macie kontakt z innymi topowymi propozycjami. Aplikacje uruchamiają się szybko, nawigacja po OS-ie odbywa się bardzo płynnie i bez momentów „zamyślania się” sprzętu.

Nakładka systemowa Magic UI to jednak coś, co polubić trzeba. Nie jest to „czysty” Android, choć wariacja Huawei bardzo na nim bazuje. Momentami miałem wrażenie, że operuję na czymś, co jest hybrydą iOS i systemu Google. Widać, że Chińczycy bardzo mocno zainspirowali się rozwiązaniami UI według Cupertino. Możliwości personalizacji systemu są odrobinę większe niż w przypadku „stockowego” Androida, jednak zaawansowani użytkownicy niekoniecznie ten fakt docenią.

Na minus muszę zaliczyć jednak obecność wielu preinstalowanych programów – musiałem poświęcić nieco czasu na usunięcie ich lub zdezaktywowanie.

Telefon bez problemu będzie działał do dwóch dni na jednym cyklu ładowania dzięki niekoniecznie dużemu akumulatorowi, który jednak wiele zyskuje najprawdopodobniej dzięki bardzo dobrej optymalizacji. Również obecne szybkie ładowanie „robi różnicę” i uzupełnienie zapasów energii za pomocą ładowarki 22,5 W jest bezproblemowe i przyjemne.

Warto odnieść się do funkcji typowych dla telefonów komórkowych – o ile pisanie SMS-ów jest bardzo proste i wygląda zasadniczo tak samo na każdym urządzeniu, tak już rozmowy telefoniczne mogą się znacząco różnić. W przypadku Honora 20, słyszalność rozmówcy jest bardzo dobra, podobnie jest ze słyszalnością użytkownika. Telefon doskonale radzi sobie nawet w warunkach słabego zasięgu telefonii komórkowej. Dźwięki emitowane przez główny głośnik urządzenia są donośne, z przyjemnym basem – choć oczywiście nie jest to klasa dobrych słuchawek czy jakichkolwiek zewnętrznych głośników. Niestety, producent zrezygnował z umieszczenia w telefonie Honor 20 złącza słuchawkowego.

Obecne interfejsy łączności: 2G / 3G / 4G (LTE band 1(2100), 2(1900), 3(1800), 4(1700/2100), 5(850), 7(2600), 8(900), 18(800), 19(800), 20(800), 26(850), 28(700), 38(2600), 40(2300), 41(2500)) (LTE-A); Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, dual-band, Wi-Fi Direct; Bluetooth 5.0, A2DP, aptX HD, LE; A-GPS, GLONASS, BDS, GALILEO, QZSS

Huawei Honor 20 – jakie robi zdjęcia?

Nie jestem mobilnym fotografem, ale wierzę Huawei (Honor) na słowo. Pytałem nieco bardziej doświadczone w tej materii osoby – „czy ten telefon robi dobre ujęcia”? I według nich Honor stoi w czołówce mobilnej fotografii. Podobnie jest i z filmami. Muszę jednak przyznać, że ja nie jestem najlepszym odbiorcą funkcji fotograficznych. Ocena DxOMark Mobile na poziomie 111 punktów (lepsze są tylko Samsung Galaxy S10 5G i… Huawei P30 Pro) mimo wszystko zobowiązuje.











Honor 20 – czy warto kupić ten telefon?

Honor 20 oficjalnie trafi do Polski pod koniec czerwca i jego cena będzie wynosić około 2500 złotych (według moich źródeł, 2499 złotych). Wersja Pro będzie nieznacznie droższa, natomiast wariant Lite to wydatek znacząco mniejszy od bariery 2 tys. złotych. W tej niewielkiej jak na flagowca cenie otrzymujecie telefon kompletny – z doskonałym zestawem aparatów, z szybkim czujnikiem biometrycznym (choć nie bez wad), doskonałym ekranem (ale niestety nie OLED-em) i topowymi podzespołami.

Gdybym miał odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy warto kupić telefon Honor 20”, to odpowiedziałbym: „tak, oczywiście!”. Jednak Wy musicie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy zawirowania wokół Huawei nie są dla Was wystarczającym powodem do tego, by jednak rozejrzeć się za czymś innym. Poza tą „drobnostką”, Honor 20 to po prostu „wszystkomający”, niedrogi i naprawdę satysfakcjonujący smartfon.