homecoming 2 sezon recenzja
0

Najlepszy serial Amazonu wrócił. Ponownie nas oszukali i to w pięknym stylu. Homecoming sezon 2 – recenzja

To była jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tej wiosny. "Homecoming" podbił serca widzów pierwszym sezonem i gdy wszyscy spodziewali się klasycznej kontynuacji, Amazon przygotował coś innego.

„Homecoming” sprawił, że Julia Roberts wróciła na mały ekran. Serial Amazonu zrealizowano w brawurowy i widowiskowy sposób, mimo że nie był to akcyjniak. Wręcz przeciwnie, to bardziej psychologiczna opowieść, w której widz jest oszukiwany niemal na każdym kroku. Wiele wydarzeń prezentowanych było w taki sposób, byśmy przewidywaniami powędrowali w takie kierunki, które będą zupełnie niezgodne z fabułą. Oprócz tego, „Homecoming” zachwycał poziomem realizacji, pomysłowością reżysera i operatorów, a także kilkoma efektami, które potęgowały emocje towarzyszące bohaterom. Ci z Was, którzy mają za sobą seans 1. sezonu, doskonale wiedzą o czym mówię – chwila, w której dla Heidi (Julia Roberts) wszystko stało się jasne robiła  spore wrażenie.

Polecamy: Netflix nie będzie ściągał pieniędzy z nieaktywnych kont

Nowy sezon Homecoming, to nowa historia, nowe postacie i trochę starego stylu

Sam Esmail, odpowiedzialny za reżyserię 1. sezonu, nie wrócił jednak do projektu. W ekipie producentów znalazła się natomiast Julia Roberts zapewne mająca za zadanie dopilnować zachowania specyficznej charakterystyki serialu. Nowy sezon nie jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń, nie jest też prequelem. To z pozorów poboczna historia, w której centrum znajduje się mało znacząca dla znanego nam świata postać. Jej losy przeplatane są jednak z wątkami dotyczącymi firmy matki projektu Homecoming. Ten miał pomóc żołnierzom powracającym z frontu. Nie wszystko jednak poszło po myśli koordynatora projektu, Colina Belfasta, więc firma Geist będzie zmagała się z konsekwencjami balansujących lub przekraczających granice etyki praktyk.

Prawdziwie pozytywny bohater? Tutaj go nie znajdziecie

Drugi sezon „Homecoming” nie ma typowego dobrego bohatera, co uznaję za sporą zaletę produkcji. Każda z postaci stara się zrealizować swoje cele, które od czasu do czasu pokrywają się z dobrem ogółu lub poszczególnych jednostek. To historia, w której ukazano wiele przywar ówczesnego świata, a niektóre z nich znacznie uwypuklono na tle pozostałych. Nie będę powstrzymywał się przed napisaniem, że jest to historia z morałem, ale podejrzewam, że teorii o tym, co chcieli przekazać nam twórcy, będzie bez liku.

Zobacz też: Co obejrzymy w czerwcu na HBO? Oto pełna lista nowości

Taka uniwersalność sprawia, że choć trudno kibicować któremukolwiek z bohaterów, to utożsamianie się z nimi na różnych etapach rozwoju fabuły nie będzie trudne. Nie wróciła co prawda główna postać debiutanckiej serii grana przez Julię Roberts (z nieznanych powodów), ale niewykluczone, że dojdzie do tego w kolejnych seriach, bo przecież aktorka nadal zaangażowana jest w tę produkcję. Gdyby do tego doszło, takie zazębienie się wątków byłoby naprawdę intrygujące.

2. sezon Homecoming nakręcony nieco inaczej. Ale czy gorzej?

Tak zwanym killer-feature „Homecoming” była od samego początku warstwa audiowizualna, o czym wspomniałem na wstępie tego tekstu. Tym razem nie dostaliśmy tak dopracowanej pod tym względem produkcji, a powodów takiego stanu rzeczy może być naprawdę wiele. Być może nie chciano przygotować kalki z poprzedniego sezonu. Być może zabrakło błysku Sama Esmaila. Być może poprzeczka była po prostu zawieszona zbyt wysoko. Być może ten styl był nie do powtórzenia. Możemy tak w nieskończoność.

W efekcie 2. sezon „Homecoming” nie robi już tak piorunującego wrażenia podczas seansu, co wcale nie oznacza, że jest nieudany. Ciekawie została rozpisana fabuła na części po przed decydującego o losach Alex (Janelle Monáe) momencie. Nadal nie brakuje tu imponujących ujęć i kadrów, a także ciekawych rozwiązań, po które sięgnięto na stole montażowym. Ukazywanie tej samej chwili dla dwóch różnych postaci na podzielonym ekranie to coś, czego zbyt często nie widujemy, a w odpowiedniej dawce znacząco podnosi walory artystyczne produkcji.

Czytaj też: Amazon Prime Video – najlepsze promocje, polecane filmy i seriale

No i muzyka. Wydaje mi się, że tym razem odgrywała jeszcze większą rolę, niż w pierwszym sezonie, a momentami – co piszę z przykrością – wyręczano się nią, by zbudować odpowiednie napięcie podczas niektórych scen. Nie silono się jednak na tworzenie nowych utworów, lecz sięgnięto po sprawdzone klasyki, jak kompozycje z filmu „The Fog” Johna Carpentera.

Czy warto obejrzeć 2. sezon „Homecoming”? Oczywiście, że tak

Czy warto obejrzeć 2. sezon „Homecoming”? Oczywiście, że tak. Czy warto nadrobić 1. sezon, by móc obejrzeć najnowszą serię? Absolutnie tak! Odcinki liczące około 30 minut ogląda się świetnie, szczególnie jeden za drugim. Jeśli szukaliście czegoś do obejrzenia na dzisiejszy ponury dzień, to nie mógłbym polecić czegokolwiek innego.