4

Był Wiedźminem i Supermanem, teraz jest Sherlockiem Holmesem. Rozmawiamy z Henrym Cavillem!

enola holmes recenzja
Na Netflix debiutuje dziś film "Enola Holmes", w którym zobaczymy Henry'ego Cavilla w roli Sherlocka Holmesa. Przed premierą rozmawialiśmy z aktorem znanym z występów w "Wiedźminie", "Supermanie" oraz "Mission Impossible:Fallout".

Henry Cavill o tym, jak stał się Sherlockiem Holmesem

Jak do tego doszło, że stałeś się Sherlockiem Holmesem? To kultowa i niezwykle popularna postać i chyba nikt nie spodziewał się, że wcielisz się w niego po tym, jak byłeś Wiedźminem, Geraltem z Rivii. To była pewna niespodzianka. Jak to się stało?

Scenariusz otrzymałem niedługo po tym, jak skończyłem zdjęcia do 1. sezonu “Wiedźmina”. Gdy go dostałem, pomyślałem “okej, to dosyć interesujące, zapoznam się z nim”, ale nie było tak, że od razu powiedziałem “to dokładnie coś, co chciałbym zrobić”. Gdy go przeczytałem, po prostu zakochałem się w tej historii. Później okazało się, że w projekt zaangażowana jest Millie [Bobby Brown], Harry Bradbeer będzie reżyserem i to była szansa, której z pewnością nie chciałem przegapić. Generalnie lubię Sherlocka Holmesa, ale spodobał mi się też sposób przedstawienia go tutaj. Jest bohaterem drugoplanowym, wspierającym główną postać, co pozwala mu na posiadanie większej więzi emocjonalnej. To była dla mnie niezła zabawa i to było coś, co chciałem zagrać.

Netflix odpala niezły spektakl i to może być początek serii dużych filmów. Enola Holmes – recenzja

Jaki jest Sherlock Holmes Henry’ego Cavilla w „Enola Holmes”?

Czułeś jakąś presję lub ciężar roli Sherlocka Holmesa, wiedząc, że będziesz porównywany do poprzednich występów Benedicta Cumberbatcha czy Roberta Downey’a Jr. Jaki był twój cel, gdy stawałeś się Sherlockiem Holmesem?

Mam już niemałe doświadczenie z mierzeniem się z tymi dużymi postaciami i niespecjalnie czułem jakąkolwiek presję. Nie lubię nakładać na siebie dodatkowej, zewnętrznej presji na swoją pracę. Świat stał się dla mnie już naprawdę dużym miejscem, biorąc pod uwagę życie codzienne, co by było gdybym zaczął brać pod uwagę presję pochodzącej ze strony wszystkich innych. Ignoruję ją i jak zawsze wkładam wszystko co mam w kreowanie tych postaci i moją pracę. Moim celem, o czym rozmawiałem z Harrym [Bradbeer] i Millie, było stanie się postacią drugoplanową. Dużo dyskutowałem z Harrym o moich doświadczeniach, marzeniach i tym, jaką osobą jestem, a on odnalazł tę część mojej osobowości, którą chce uwypuklić w Sherlocku. 

Będzie co oglądać jesienią. Znamy pierwsze nowości na Netflix w październiku

Naprawdę ciężko pracowaliśmy nad tą relacją emocjonalną ze strony opiekuna, osoby, która jest zdolna do miłości, szczególnie wobec rodzeństwa, bo ja sam mam bardzo bliskie relacje ze swoim rodzeństwem, więc po to sięgnęliśmy. Nie polegało to na tym, by być znacząco innym od poprzednich wcieleń. Chodziło o to, by właściwie zagrać tę postać dla tej historii, a w niej Sherlock Holmes wciąż jest genialnym detektywem, nadal jest ekscentryczny, żyje w społeczeństwie, które jest niezwykle zasadnicze, podczas gdy on na tym tle nie jest taki konserwatywny i pruderyjny. Może wobec obecnych czasów bywa dobrze ubrany i zachowuje się dość formalnie, ale w czasach wiktoriańskich jego ubiór i język ciała były raczej luźne. I jest ta więź z rodzeństwem, wspólne przeżywanie… może niekoniecznie nazwałbym to bólem, ale być może jest tam cząstka bólu, bo obydwoje zostali wychowani przez matkę, która ich ukształtowała. I było coś miłego w zanurzaniu się w coś takiego, sięganie po głębszą część Sherlocka Holmesa, zamiast tradycyjnej wersji postaci, którą widywaliśmy w dotychczasowych produkcjach.

Rozmawiałem z Samem Claflinem i wspomniał on o scenie, której nakręcenie zajęło wam ponad cztery godziny. Chodziło o zasady do gry, które musieliście wymyślić….

O jeju, tak, musisz mówić o bilardzie. Ja i Sam nie mamy zielonego pojęcia jak w to grać. Na pozór wygląda jak pool albo snooker, ale one nie mają nic wspólnego poza stołem, bilami i kijami. Zasady są kompletnie inne i próby zachowania ciągłości w grze, której zasad z Samem nie znaliśmy, było niemalże niemożliwe. W pewnej chwili poddaliśmy się i stwierdziliśmy, skoro nie możemy grać według zasad, zacznijmy uderzać bile na stole i będziemy to odpowiednio kadrować. Ostatecznie to zadziałało, ale byliśmy pod wrażeniem tej gry, było to dość denerwujące.

Sherlock Holmes, który trafia na VOD zamiast do kin

Enola Holmes debiutuje na Netflix, ale być może w innych okolicznościach film mógłby pojawić się w kinach wokół globu. To coś, czego żałujesz lub chciałbyś, żeby się wydarzyło? Wszyscy pamiętamy, co powiedział Tom Cruise, z którym pracowałeś przy Mission Impossible: Fallout, o swoich przyszłych filmach, które będą debiutować tylko na dużym ekranie. Jakie jest twoje podejście?

Uwielbiam doświadczenie oglądania filmu w kinie, naprawdę. Popieram to, co powiedział Tom o swoich filmach, które zmierzają na duży ekran i uważam, że to bardzo ważne. To cząstka społeczeństwa i popkultury, naprawdę nie chciałbym, by zaniknęło. Pandemia spowodowała, że doszło do tego, ale tylko tymczasowo. Mam nadzieję, że uda nam się je przywrócić i będziemy gotowi zrobić wszystko, co potrzeba, by wirus nie był już zagrożeniem i byśmy mogli wrócić do kin. Myślę też, że streaming jest świetnym sposobem na oglądanie telewizji, ale i filmów w komfortowych warunkach domowych. Wszystko zależy od filmu – niektóre są lepsze [do pokazywania] w kinach, inne są lepsze dla platform streamingowych. Jestem oczywiście bardzo zadowolony z faktu, że “Enola Holmes” pojawi się na Netflix, łączy nas relacja, jestem członkiem rodziny Netflixa i spośród wszystkich  miejsc, dobrze że znalazł się tutaj. Ale zobaczymy, jak rozwinie się sprawa kin. Jak powiedziałem, uwielbiam to doświadczenie, które jest bardzo inne od oglądania w domu i czas pokaże, ale bardzo wspieram powrót kin, gdy tylko będzie bezpiecznie.

Hit YouTube’a trafia na Netflix. To najlepsza wiadomość dnia! Cobra Kai doczeka się nowych odcinków